Na początku lat 80. Grace Jones wykonała zdecydowany ruch – zerwała bowiem z estetyką disco, która wcześniej definiowała jej wizerunek. Płyta “Warm Leatherette” zapoczątkowała odejście artystki od tanecznej stylistyki lat 70. przy jednoczesnym zanurkowaniu w chłodne wody new wave, elementów rocka czy reggae. To, co naszkicował ten album, kolorem wypełnił krążek “Nightclubbing”, który ukazał się po roku. Wypominanie mu wieku jest jednak nie na miejscu. Jones udało się stworzyć spójny materiał, który nie brzmi jak produkt swojej epoki. Ten chłód, dyscyplina i miejski charakter pozostają aktualne dekady później.
Swoich jamajskich korzeni Grace nie ukrywa i na recenzowanym krążku, choć w dwóch kompozycjach schodzą one na bardzo odległy plan. Mocne, new wave’owe nagranie tytułowe (cover utworu Iggy Pop z końcówki lat 70.) z ciężkimi uderzeniami w klawisze pianina jest piosenką bez wielkich hooków i klubowej energii – nie jest to parkietowy hymn, ale wciągający numer o kulturze, które powoli umiera. Napisane przez Marianne Faithfull “I’ve Done It Again” jest zaś chłodnym art popem ukazującym nam Jones z delikatniejszej strony. Faithfull nie jest jedyną legendą, która pisała dla Grace. Utwór “Demolition Man” łączący reggae z rockiem, funkiem i kosmicznymi dźwiękami Jamajka dostała od samego Stinga. Nowocześnie wybrzmiewają i mechaniczne “Art Groupie” oraz industrialne, pulsujące energią wielkiego, spowitego nocą miasta “Walking in the Rain”.
Najbardziej charakterystycznym momentem albumu jest jednak “I’ve Seen That Face Before (Libertango)” – a nawet nie samej płyty, ale i całej kariery wokalistki. Ta mieszanka tango, reggae i piosenki francuskiej o mroczniejszej aurze, choć melodii zachęcającej do ruszenia nóżką od razu przyciąga uwagę. W ucho wpadają i prostsze nagrania z niosącym niewiele treści “Feel Up” i funkującym “Use Me” na czele. Więcej tanecznego potencjału skrywa jednak synth-reggae-funkowe “Pull Up to the Bumper”.
Lata nie sięgałam po “Nightclubbing”, ale gdy już wróciłam do tej płyty, towarzyszyła mi często. Jest to materiał kompletny i spójny. Grace Jones zdaje się tu być w szczytowej formie, znajdując kompromis między artystycznymi decyzjami, swoimi jamajskimi korzeniami a komercyjnym potencjałem. To między innymi ta równowaga między sztuką a popem, eksperymentem a luźnym feelingiem sprawiają, że “Nightclubbing” pozostaje nie tylko jednym z najważniejszych albumów w jej dorobku, ale i albumem, na którym wzorowały się kolejne pokolenia artystek.
Warto: I’ve Done It Again & Walking in the Rain
______________
Portfolio ♦ Fame ♦ Muse ♦ Inside Story ♦ Warm Leatherette