RECENZJA: Tomora “Come Closer” (2026) (#1716)

Są takie płyty, na które czeka się latami. Są też takie, których istnienia nikt się nie spodziewa, a potem ciężko wyobrazić sobie bez nich kolejne tygodnie. “Come Closer” należy właśnie do tej drugiej kategorii. Choć drogi norweskiej wokalistki Aurory i Brytyjczyka Toma Rowlandsa z The Chemical Brothers przecinały się od lat, a ich współpraca dojrzewała przy okazji wcześniejszych projektów, niewiele wskazywało na to, że zaowocuje ona czymś tak spójnym i odrębnym. Tomora nie jest bowiem sytuacją, w której Aurora śpiewa do muzyki Rowlandsa ani albumem Aurory wyprodukowanym przez Toma. To nowy organizm – duet z własną tożsamością.

Ambientowe dźwięki i niepokojące nucenie towarzyszą nam przez trwające pół minuty intro “Please”, które przechodzi w oparte na powtarzaniu tytułowych słów nagranie tytułowe. Lubię ten kontrast – z jednej strony dostajemy wibrujące elektro, z drugiej rozmarzone wokale Aurory, które, początkowo spokojne i dobiegające jakby z innego świata, nabierają mocy prowadząc do rozdzierającego krzyku. Rozpędza się numer “A Boy Like You”, lecz ten samochód wyścigowy nagle się zatrzymuje, a my lądujemy w gąszczu gęstych, połamanych bitów i komputerowo obniżonych wokali Norweżki. Na techno rave połączony z plemiennymi rytmami Tomora zaprasza w pulsującym “Ring the Alarm”. To piosenka głośna i cudownie intensywna, z którą kontrastuje spokojniejsze, oparte na mechanicznych, industrialnych dźwiękach perkusji “My Baby”. I gdy już wydawało się, że nic dziwniejszego niż “Ring the Alarm” nas na “Come Closer” nie spotka, Aurora i Tom serwują elektropop z retro-latynoskim vibem – “Have You Seen Me Dance Alone?” zachwyca dodatkowo pięknymi, zmysłowymi wokalami. Do grona najlepszych numerów na krążku zaliczyć mogę i żywiołowy banger będący miksem EDM i muzyki house “Somewhere Else”, oraz trip hopowe “The Thing”.

Psychodeliczne elektro wypełnia najntisowe, trwające niemalże osiem minut “I Drink the Light”. Minimalistyczne downtempo i wokale podbite efektem echo wypełniają “Wavelenghts”. “Side By Side” pozwala lepiej skupić się na postaci samej Aurory będąc balladowym utworem. Zamykające projekt “In a Minute” ponownie zabiera nas na rave stawiając na bity szybkie, przytłaczające i kakofoniczne. W tym szaleństwie jest jednak metoda.

Nie należałam nigdy ani do grona słuchaczy Aurory, ani The Chemical Brothers, dlatego też Tomora początkowo zupełnie nie znajdowała się na moim celowniku. Wszystko zmieniło przypadkowe spotkanie z “Ring the Alarm”. Była to jedna z największych muzycznych niespodzianek tego roku. Tom Rowlands odpowiada na “Come Closer” za bogaty, wielowarstwowy świat dźwięków i elektronicznej wyobraźni. Aurora zaś udowadnia, że jej wokal jest niezwykle elastycznym instrumentem – potrafi być eteryczny, delikatny, mroczny, a chwilami zaskakująco mocny i taneczny. Właśnie ta równowaga sprawia, że Tomora działa jako coś więcej niż suma dwóch nazwisk. “Come Closer” jest niczym spotkanie dwóch artystycznych światów, z którego powstał trzeci. Stworzyli wspólnie album różnorodny, nie stojący w miejscu i udowadniający, że jego twórcy mają głowy pełne pomysłów.

Warto: Ring the Alarm & Have You Seen Me Dance Alone?

Autor

Zuzanna Janicka

Rocznik '94. Dziewczyna, która najbardziej na świecie kocha muzykę. Nie straszny jej (prawie) żaden gatunek, ale najbardziej lubi sięgać po r&b z lat 90. oraz indie/alt rocka. The-Rockferry prowadzi od 2010 roku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *