Luźne taśmy: październik ’19

Rozgrzebywanie sprawy jednego z morderstw z XIX-wiecznej Anglii. Epicka hip hopowa kolaboracja. Historia aktora nawiedzanego przez zmarłego kolegę po fachu. Tańce na grobach. Krótko mówiąc – w październikowych taśmach królują halloweenowe klimaty.

EDITORS FRANKENSTEIN (2019)

W 2019 roku brytyjski zespół Editors postanowił podsumować swoją karierę. Z tej okazji ukazała się składanka “Black Gold”, na której grupa postanowiła zrobić nam kilka niespodzianek. Jedną z nich jest mocno flirtujący z industrialną elektroniką singiel “Frankenstein”. Jest całkiem tanecznie i radośnie. Znany ze smutniejszych pieśni zespół nie proponował nam jeszcze tak imprezowych brzmień. Co ciekawe za produkcję kompozycji odpowiada Jacknife Lee, który ostatnio spotkał się z Tomem Smithem i spółką w… 2007 roku.

I’m late for a thing and bored of your jingoistic agendas

KING DUDE PLEASE STAY (IN THE SHADOW OF MY GRAVE) (2011)

Every night you fall asleep I’ll call out from the deep śpiewa przygnębionym głosem King Dude, pozwalając, by jego wokal faktycznie docierał do nas z oddali i z lekkimi niedoskonałościami. Akustyczna kompozycja “Please Stay (in the Shadow of My Grave)” pochodzi z czasów, gdy utwory amerykańskiego księcia Ciemności były skromne, proste, ale podobnie klimatyczne co ich następcy. Pogłębieniu posępnej atmosfery piosenki służą dodatkowo pojawiające się odgłosy deszczu i kobiece chórki.

Here that I sit alone in this pit with a horrible rot and terrible itch

DARKWOOD TOTENBURG (2008)

Oferowana przez Spotify opcja wskazywania artystów podobnych do tych, których słuchamy (ja w tamtym czasie wyszłam od King Dude’a), podsunęła mi postać Darkwooda. Niemiecki neo folkowy artysta na albumie “Notwendfeuer” zaproponował nam kompozycję “Totenburg”, która dla mnie jest najbardziej dopasowanym nagraniem do jego pseudonimu. Artysta w tej ponurej, zaśpiewanej stonowanym głosem piosence zabiera nas do mrocznego, mglistego lasu, gdzie pomiędzy drzewami czyha śmierć.

In Einsamkeit in fernem Land, hab ich den Tod gesehn

QUEENS OF THE STONE AGE BURN THE WITCH (2005)

Polowanie na czarownice zapisane zostało na ciemnych kartach historii. Josh Homme i spółka postanowili wykorzystać motyw palenia kobiet na stosie w swojej kompozycji “Burn the Witch” z albumu “Lullabies to Paralyze” jako metaforę sytuacji, kiedy robisz coś zgodnie z samym sobą, a cały świat ma ci to za złe. Całość ubrana została w stoner rockowo-bluesowe granie, w którym Queens of the Stone Age wspomógł swoją gitarą i ukrytymi w tle wokalami Billy Gibbons z ZZ Top.

Fan the flames with a little lie

TOM WAITS MURDER IN THE RED BARN (1992)

Są zbrodnie, które nie tylko wstrząsnęły opinią publiczną, ale i zainspirowały artystów do stworzenia pewnych dzieł. Historię zamordowanej przez swojego ukochanego Marii Marten w 1827 roku w jednym z brytyjskich miasteczek wykorzystał w kompozycji “Murder in the Red Barn” Tom Waits na swojej pierwszej studyjnej płycie w latach 90. Bluesowy kawałek o narracji przypominającej stare folkowe pieśni jest pozbawioną empatii kompozycją, która odpowiednio reprezentuje tamtej etap twórczości amerykańskiego artysty.

Is this blood on the tree or is it autumn’s red blaze

RADIOHEAD BURN A WITCH (2016)

Ponad dekadę zajęło Radiohead dopracowanie utworu “Burn the Witch”. Udało się podczas kompletowania wydawnictwa “The Moon Shaped Pool”. Chociaż początkowo kompozycja ta przyjmowana była przeze mnie z obojętnością, po trzech latach od premiery spojrzałam na nią łaskawszym okiem. Nagle ten orkiestrowy, rozpoczynający się intensywnym, agresywnym smyczkowym wstępem, prowadzony zmęczonymi i jakby przestraszonymi wokalami Thoma Yorke’a utwór zaczął mnie intrygować. Jest w nim coś niepokojącego.

This is a low flying panic attack

KANYE WEST x JAY Z x RICK ROSS x NICKI MINAJ x BON IVER MONSTER (2010)

Godzilla, potwór z Loch Ness, wampiry, zombie i Wielkastopa. – to tylko niektóre postacie rodem ze strasznych historii, które przewijają się w jednej z najciekawszych hip hopowych kolaboracji. Kanye West zaprosił to kilku rymujących znajomych, debiutującą wówczas Nicki Minaj i rozśpiewanego Bona Ivera. Nie wszyscy może się ze mną zgodzą, ale partia Minaj jest najmocniejszym i najbardziej zaskakującym fragmentem “Monster”. Co więcej to także najlepszy występ Nicki w całej jej karierze. Niezmiennie od lat zachwyca mnie jej zmienność (raz słodka, za chwilę kobieta, z którą lepiej nie zadzierać) oraz wykrzyczana końcówka.

You could be the King but watch the Queen conquer

SONIC YOUTH HALLOWEEN (1985)

W 1985 roku noise rockowy zespół Sonic Youth wydał album “Bad Moon Rising”, który już samą okładką wchodzi do grona płyt, które jak bumerang powinny powracać do nas w halloweenowym okresie. Jak mogłoby być inaczej, skoro jedna z zawartych na niej piosenek nosi tytuł “Halloween”. Ciemne, nieco awangardowo- rockowe granie z plemiennymi klimatami towarzyszy rozgadanej Kim Gordon.

It’s the devil in me makes me stare at you as you

KATE BUSH HAMMER HORROR (1978)

Jak sama Kate Bush przyznała, jej singiel “Hammer Horror” z albumu “Lionheart” wcale nie jest hołdem złożonym wytwórni Hammer Films specjalizującej się w filmach grozy. Do napisania tego filmowego, zahaczającego o rockowe klimaty utworu zainspirowała ją historia aktora, który dostał główną rolę w “Dzwonniku z Notre Dame” po tym, jak aktor będący pierwszym wyborem reżysera,  zginął na planie. Kompozycja skupia się odczuwanej przez niego winie za zaistniałą sytuację oraz wrażeniu bycia nawiedzanym przez zmarłego aktora. Niewesoły temat, ale ubrany w całkiem optymistyczne melodie.

Now all I want to do is forget you, friend

ARONCHUPA x LITTLE SIS NORA RAVE IN THE GRAVE (2018)

Musiałam umieścić to nagranie, bo nie dość, że świetnie wpisuje się w halloweenowy klimacik, to jeszcze jest… naprawdę chwytliwe. I intrygujące. Chyba tylko AronChupa po zaprezentowaniu nam kompozycji o lamie w swoim salonie nagrać mógł numer o tym, jak jego zmarła babcia urządza z innymi truposzami imprezy na cmentarzu. Można się pośmiać.

Don’t you worry ’bout the death life, you’ll be in the hands of death

2 Replies to “Luźne taśmy: październik ’19”

  1. Tyle fajnych kawałków, chociaż takie mroczne klimaty niekoniecznie należą do moich ulubionych. Dodałabym jeszcze “Seven Devils” Florence + The Machine. Ale jak “Llamę” darzę sympatią, to “Rave in the Grave” jest dla mnie kompletnym przypałem. 😉
    U mnie nowy wpis, zapraszam i pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *