10×10, czyli 10 pamiętnych płyt, które kończą w 2026 roku 10 lat

Trochę 2016 roku nie doceniałam. Jednak gdy zaczęłam przeglądać albumy, jakie ukazały się przez tamte dwanaście miesięcy, przyznać musiałam, że to był naprawdę fajny czas. Ukazało się kilka krążków, które nie tylko zdominowały swoje czasy, lecz także zyskały status długowiecznych. Wraca się do nich po latach z tą samą fascynacją. W tym artykule przybliżam 10 najważniejszych wydawnictw tamtego roku. Oto płyty, które do dziś pozostają żywe w kulturze i pamięci słuchaczy.

DAVID BOWIE BLACKSTAR (08.01.26)

Jak brzmi muzyka artysty, który wie, że jego dni są policzone? Odpowiedź zostawił nam David Bowie, który wydał album “Blackstar”, a dwa dni później odszedł. Płyta jest więc w dużej mierze artystycznym pożegnaniem pełnym ukrytych metafor dotyczących śmierci i przemijania (dość wspomnieć przejmujący teledysk do utworu “Lazarus”). Opakowane one zostały w art rockowe melodie wchodzące we współpracę z elektroniką i awangardowym jazzem – do ostatnich chwil zależało Bowiemu na byciu muzycznym wizjonerem. Zapamiętany zostanie jako artysta, który ze swojej śmierci zrobił dzieło sztuki.

RIHANNA ANTI (28.01.16)

Wydająca niegdyś muzykę taśmowo Rihanna dziś z równą regularnością produkuje kosmetyki, ciuchy i dzieci. W efekcie od jej ostatniej płyty minie zaraz dekada. “Anti” było przełomem w jej muzycznej karierze i zmieniło sposób, w jaki postrzegano ją jako artystkę. Zamiast radiowych przebojów i popowej przewidywalności, Rihanna postawiła na bardziej eksperymentalne, alternatywne brzmienia r&b. Podjęła kilka ryzykownych decyzji (“Higher”, “Same Ol’ Mistakes”, “Love on the Brain”), ale i tak słuchacze ją pokochali. “Anti” stał się pierwszym albumem czarnoskórej artystki, który spędził 400 tygodni na liście Billboard 200, a także czwartym najdłużej utrzymującym się na liście albumem kobiecym w historii Billboard 200. 

BEYONCÉ LEMONADE (23.04.16)

Płyta “Beyoncé” narobiła szumu, ale to “Lemonade” ugruntowało pozycję Knowles jako kulturowej bohaterki na miarę naszych czasów. I wizjonerki, bo ponownie szarpnęła się na wizualizacje do każdej z piosenek. Artystka połączyła wiele gatunków (r&b, hip hop, blues, country, soul) by oddać hołd historii czarnej muzyki. To również manifest kobiecej siły i niezależności zestawiony z opowieściami o niełatwej relacji z mężczyzną (płyta podsycała plotki o kryzysie w jej związku z Jayem Z), a także teksty o charakterze politycznym. Niemalże trzy miliony słuchaczy sięgnęło po fizyczne wydanie “Lemonade”. Sam album nominowany był do Grammy, lecz przegrał z “25” Adele.

ANOHNI HOPELESSNESS (06.05.16)

Przyznam szczerze, że nie wiem, co obecnie dzieje się z transgenderową wokalistką Anohni, lecz w 2016 roku jej imię przywoływane było dość często. A to wszystko za sprawą albumu “Hopelessness”, na którym połączyła eksperymentalną elektronikę z syntezatorami. Był to jej solowy debiut po latach działania w grupie Anthony and the Johnsons. Na krążku podzieliła się swoimi obserwacjami i obawami co do współczesnego świata. Śpiewa m.in. o klimacie, rozwoju technologii, militaryzacji. Kryzysach, które wciąż są obecne. “Hopelessness” nominowane było do prestiżowej Mercury Prize dla najlepszej brytyjskiej płyty, lecz przegrało z “Konnichiwa” Skepty.

RADIOHEAD A MOON SHAPED POOL (08.05.16)

Pięć lat po premierze “The King of Limbs” fani Radiohead zaczęli już się niecierpliwić i wypatrywać kolejnego wydawnictwa swoich ulubieńców. To ukazało się bez większych zapowiedzi na początku maja. To album niezwykły – wiele piosenek pochodzi z różnych etapów kariery Radiohead, ale dopiero tu znalazły ostateczną, dojrzałą formę. Kapela w wyjątkowy sposób wykorzystała orkiestrę i chórki, tworząc brzmienie filmowe lecz organiczne. Nie mniej ważne są teksty – poczucie straty ważnej osoby przenika cały materiał. “A Moon Shaped Pool” sprzedało się na całym świecie w ponad milionie kopii i miało szansę na Grammy w kategorii Best Alternative Music Album.

ARIANA GRANDE DANGEROUS WOMAN (20.05.16)

Już wydany w 2014 roku album “My Everything” uczynił z Grande jedną z najpopularniejszych amerykańskich wokalistek. Promowana takimi singlami jak “Into You” czy “Side to Side” płyta “Dangerous Woman” dała jej coś więcej. Wolność. Ariana w pełni zdefiniowała swoją dojrzałą tożsamość muzyczną i wizerunkową. Wyraźnie połączyła pop z r&b, soulem i elementami retro, pokazując imponującą skalę wokalną i większą kontrolę nad własnym brzmieniem. Odeszła od wizerunku grzecznej dziewczyny manifestując swą siłę, sensualność i pewność siebie. “Dangerous Woman” w samych tylko Stanach nabyło ponad 2 miliony słuchaczy.

FRANK OCEAN BLONDE (20.08.16)

Po świetnym przyjęciu “Channel ORANGE” Frank Ocean po prostu musiał sprostać oczekiwaniom. A nawet je przebić. I to chyba go mocno nadwyrężyło, gdyż “Blonde” zamyka póki co jego dyskografię. Tak jakby artysta chciał nam powiedzieć: proszę, oto płyta. A teraz się ode mnie odczepcie. “Blonde” jest pełne eksperymentów, minimalizmu, nietypowych struktur, braku tradycyjnych refrenów. Ocean przygotował muzykę, która wymykała się gatunkom. To cicha rewolucja w r&b. “Blonde” było jedną z najczęściej wymienianych płyt 2016 roku w końcoworocznych zestawieniach.

NICK CAVE AND THE BAD SEEDS SKELETON TREE (09.09.16)

Tej płyty mogło bardzo długo nie być. Cierpiący z powodu straty syna Nick Cave postanowił jednak przekuć swoją żałobę w porcję piosenek. “Skeleton Tree” powstało więc w cieniu jego osobistej tragedii. Takie też tematy porusza. Sporo tu o śmierci, kruchości życia, izolacji i przejmującym smutku. Muzycznie Cave posługuje się minimalistycznymi aranżacjami i atmosferycznym brzmieniem o ambientowych naleciałościach, co tylko podkreśla chłód jego kompozycji. Pojawieniu się “Skeleton Tree” towarzyszyła premiera dokumentu “One More Time with Feeling”.

SOLANGE A SEAT AT THE TABLE (30.09.16)

Beyoncé narobiła w 2016 roku sporego szumu za sprawą płyty “Lemonade”, choć na mnie większe wrażenie zrobiła jej siostra, Solange. Nagrany przez nią album “A Seat at the Table”, chociaż skromniejszy, subtelniejszy, cichszy i mocno osadzony w neo soulowej wrażliwości, paradoksalnie głośniej krzyczał. To płyta osobista, ale też ze społecznym wydźwiękiem. Solange opowiadała nam o doświadczeniach czarnych kobiet w Ameryce, o tożsamości, dumie, bólu. Za swoją pracę młodsza Knowles nagrodzona została głośnymi oklaskami, zaś singiel “Cranes in the Sky” otrzymał Grammy w kategorii Best r&b Performance pokonując m.in. “Needed Me” Rihanny.

LEONARD COHEN YOU WANT IT DARKER (21.10.16)

Kiedy Bowie żegnał się z nami albumem “Blackstar”, nie sądziłam, że do powiedzenia ostatniego słowa szykował się i Cohen. Album “You Want It Darker” stanowi artystyczne pożegnanie jednego z najważniejszych poetów XX wieku. Powstał, gdy Kanadyjczyk był już poważnie chory, stąd niezwykła gęstość emocjonalna i duchowa zawartych na nim piosenek. Są swoistą medytacją nad śmiercią, wiarą i sensem życia zaklętą w aranżacje proste i monumentalne zarazem. Płyta zdobyła szczyty list bestsellerów w wielu krajach Europy (także i w Polsce, gdzie artysta był szczególnie uwielbiany), a piosenka tytułowa w 2018 roku nagrodzona została Grammy w kategorii Best Rock Performance.

Autor

Zuzanna Janicka

Rocznik '94. Dziewczyna, która najbardziej na świecie kocha muzykę. Nie straszny jej (prawie) żaden gatunek, ale najbardziej lubi sięgać po r&b z lat 90. oraz indie/alt rocka. The-Rockferry prowadzi od 2010 roku.

2 komentarze do “10×10, czyli 10 pamiętnych płyt, które kończą w 2026 roku 10 lat”

  1. Kiedy myślę o 2016 to Bowie i Rihanna są pierwsi, którzy przychodzą mi na myśl. Potem są Radiohead, Beyonce czy Radiohead, ale tych albumów nie słuchałam. Pamiętam za to, że słuchałam “The Getaway” Red Hot Chili Peppers i “Marmur” Taco Hemingway’a i kojarzą mi się właśnie z tym rokiem.
    Pozdrawiam. 😊

    1. Zapomniałam już, że Marmur jest z 2016 roku 😄 Mi tamten rok jeśli chodzi o Taco kojarzy się z Woskiem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *