RANKING: 10 najlepszych momentów płyty “Help(2)”

Najbardziej ekscytujący moment w muzyce w 2026? Kompilacja “Help(2)”. Rzadko zdarza się płyta, która wygląda jak playlistowa fantazja złożona z ulubionych nazwisk – a jednak istnieje naprawdę. Ta składanka to dla mnie coś więcej niż kolejny zbiór singli. To trochę mój roman empire: projekt, do którego wracam myślami i zastanawiam się, jak niesamowite jest to, że tylu twórców, którzy w różny sposób mnie ukształtowali, znalazło się w jednym miejscu. Dlatego zamiast klasycznej recenzji postanowiłam zrobić coś innego – wybrać 10 piosenek z “Help(2)”, które najbardziej mnie poruszyły, zaskoczyły albo po prostu nie chcą wyjść z głowy.

10. Foals When the War Is Finally Done

Grupa Foals na jakiś czas znikła nam z pola widzenia, zostawiając nas ze swoją najbardziej popową płytą, “Life Is Yours”. Kto jednak tęskni za czasami takich utworów jak “Spanish Sahara”, ten sięgnąć powinien po premierowe “When the War Is Finally Done”, choć warto zaznaczyć, że jest to Foals w swojej najdojrzalszej wersji. Ich nowa piosenka to alternatywny utwór o podniosłym klimacie, jasnych syntezatorach i sporej przestrzeni. Brzmi jak wschodzące słońce po ciężkiej nocy.

9. Wet Leg Obvious

Już na ostatniej płycie, “Moisturizer”, dziewczyny z duetu Wet Leg miały ochotę pokazać nam się ze spokojniejszej strony. Na składance “Help(2)” idą o krok dalej i umieszczają na niej nagranie “Obvious”, które jest ich najoszczędniejszą i najbardziej kameralną kompozycją. To w zasadzie akustyczna gitara i nieperfekcyjny, nieszczególnie wyeksponowany wokal Rhian Teasdale, które razem tworzą folkową, cichą pieśń.

8. Arctic Monkeys Opening Night

Cóż to był za moment! Co za emocje dla osoby, która lata temu zakochała się w Arctic Monkeys! “Opening Night” zapowiadało składankę i było jednocześnie pierwszą premierową kompozycją od Arktycznych Małp od 2022 roku. Kapela przedłuża swoją obecność w świecie art rockowych brzmień i prezentuje utwór, który pasuje do ich ostatnich dwóch wydawnictw przy jednoczesnym powrocie do wyraźniejszych perkusyjnych motywów. Nienachalne nagranie, które potrafi ładnie błysnąć.

7. English Teacher x Graham Coxon Parasite

Brytyjska formacja English Teacher trafiła do mnie ze swoją twórczością w 2024 roku, kiedy to ukazywał się ich debiut zatytułowany “This Could Be Texas”. “Parasite” jest ich pierwszą nową piosenką od tamtego czasu, co mnie cieszy, bo obawiałam się, że grupa będzie sensacją jednego tylko sezonu. Tu nawiązuje współpracę z gitarzystą Blur, Coxonem, i oddaje w nasze ręce utwór będący połączeniem indie i post rocka w chłodnym, zdystansowanym wydaniu.

6. Beth Gibbons Sunday Morning

Znana niegdyś z działalności w kultowym Portishead Beth Gibbons od lat podpisuje się własnym nazwiskiem, lecz na potrzeby “Help(2)” sięgnęła po datowaną na lata 60. piosenkę The Velvet Underground, “Sunday Morning” i ujęła ją na podobny sposób – jej cover przemyca więc ten sam spokojny, melancholijny klimat oraz subtelną grę instrumentów. A przede wszystkim jest nagraniem cichym i będącym ucieczką od głośnego świata.

5. Depeche Mode Universal Soldier

Legendarna, kultowa formacja Depeche Mode pokusiła się o nagranie coveru utworu “Universal Soldier” z połowy lat 60. Oryginał zarejestrował zespół The Highwaymen, który specjalizował się w muzyce folkowej. Depesze zaś nadali jej ciemny, elektroniczny ton, który podkreśla antywojenny, ciężki charakter kompozycji. Chociaż w warstwie dźwiękowej dzieje się sporo, stonowany, chłodny wokal Dave Gahana potrafi przyciągnąć uwagę.

4. Pulp Begging for Change

Może i odczuwam pewne zdziwienie, gdy jedni bogacze wypominają innym ich bogactwo i próbują postawić się na miejscu szarego Kowalskiego, ale gdy zespół Pulp swoje rozczarowanie współczesnym światem zamyka w takim nagraniu jak “Begging for Change”, nie potrafię długo wypominać im hipokryzji. Ich premierowy kawałek jest utworem zawieszonym gdzieś między garażowym rockiem, tanecznym punkiem i noise popem. Z tego spotkania różnych dźwiękowych światów powstała piosenka prędka i bezkompromisowa. Lubię jej energię.

3. The Last Dinner Party Let’s Do It Again!

Jeden z moich ulubionych współczesnych zespołów, dziewczyńskie The Last Dinner Party, lubi zwracać na siebie uwagę muzyką w bogatym, niemalże barokowym wydaniu. “Let’s Do It Again!” nie odstaje od tego, co znamy już z płyt Brytyjek będąc utworem utrzymanym w ich charakterystycznym, teatralnym stylu łączącym indie rock z elementami barokowego popu. To kawałek o zmiennym tempie, ale scenicznym rozmachu i odpowiedniej dramaturgii.

2. Bat For Lashes Carried My Girl

Did you know the world is coming to the end? takimi optymistycznymi słowami rozpoczyna swoją kompozycję “Carried My Girl” świętująca lada chwilę dwudziestolecie pracy artystycznej Bat For Lashes. Jej propozycja jest balladą łączącą delikatnie elektroniczne wpływy z dźwiękami pianina. Zachwycają emocjonalne, zróżnicowane wokale artystki oraz towarzyszące jej chórki nadające całości lekko fokowego sznytu. To iście rozdzierający serce numer.

1. Cameron Winter Warning

Winter, wokalista znany z zespołu Geese, który w ubiegłym roku narobił nieco zamieszania albumem “Getting Killed”, z powodzeniem działa także solo. Jego kompilacyjna propozycja “Warning” jest przykładem utworu, który albo się kocha, albo pomija. To chaotyczny śpiew do minimalistycznego muzycznego podkładu (nadające pewną nerwowość i niepokój ostre smyczki) – bez ładu i składu, ale mi właśnie ten pomysł bardzo odpowiada w piosence takiej jak ta. Podnoszącej głos, że this is your warning.

Autor

Zuzanna Janicka

Rocznik '94. Dziewczyna, która najbardziej na świecie kocha muzykę. Nie straszny jej (prawie) żaden gatunek, ale najbardziej lubi sięgać po r&b z lat 90. oraz indie/alt rocka. The-Rockferry prowadzi od 2010 roku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *