
Odkrycia po tegorocznej edycji Next Fest. Wspomnienie o płycie Bat For Lashes sprzed dwóch dekad. Madonna w klubowym wydaniu. Oraz Lana Del Rey w swoim bondowskim momencie. Te i inne kompozycje towarzyszyły mi w kwietniu.

Odkrycia po tegorocznej edycji Next Fest. Wspomnienie o płycie Bat For Lashes sprzed dwóch dekad. Madonna w klubowym wydaniu. Oraz Lana Del Rey w swoim bondowskim momencie. Te i inne kompozycje towarzyszyły mi w kwietniu.
Najbardziej ekscytujący moment w muzyce w 2026? Kompilacja “Help(2)”. Rzadko zdarza się płyta, która wygląda jak playlistowa fantazja złożona z ulubionych nazwisk – a jednak istnieje naprawdę. Ta składanka to dla mnie coś więcej niż kolejny zbiór singli. To trochę mój roman empire: projekt, do którego wracam myślami i zastanawiam się, jak niesamowite jest to, że tylu twórców, którzy w różny sposób mnie ukształtowali, znalazło się w jednym miejscu. Dlatego zamiast klasycznej recenzji postanowiłam zrobić coś innego – wybrać 10 piosenek z “Help(2)”, które najbardziej mnie poruszyły, zaskoczyły albo po prostu nie chcą wyjść z głowy.
Czytaj dalej RANKING: 10 najlepszych momentów płyty “Help(2)”
![]()
Natasha Khan, wokalistka o pakistańsko-brytyjskich korzeniach, już wiele lat temu dała się poznać jako artystka, do której muzycznego stylu nie warto się przywiązywać. Bat For Lashes – bo taki sceniczny pseudonim przyjęła Natasha – daje sobie czas na skompletowanie inspiracji i doświadczeń, które mają później posłużyć za motyw przewodni jej kolejnego albumu. Bodziec do stworzenia “The Dream of Delphi” był jednak bardzo przyziemny. Nawet jeśli sama muzyka jest odrealniona.
Czytaj dalej RECENZJA: Bat For Lashes “The Dream of Delphi” (2024) (#1489)
To ścieżka dźwiękowa do nocnych przejażdżek, trzymania się za ręce przy zachodzie słońca, skakania z mostu w towarzystwie wampirów, przemierzania na rowerze powierzchni księżyca – takimi enigmatycznymi zwrotami określiła swoje piąte studyjne dzieło Natasha Khan, wokalistka o palestyńskich i brytyjskich korzeniach. Wciela się w rolę zagubionej dziewczyny, która po swojemu odkrywa świat, jego uroki i cienie.
Płyta “The Sun” z 2009 roku niespodziewanie uczyniła z Natashy Khan międzynarodową gwiazdę, co w kontekście art rockowej zawartości wydawnictwa było rzeczą niezwykłą. Zainteresowanie legitymującą się pseudonimem Bat For Lashes artystką podtrzymał wydany trzy lata później krążek “The Haunted Man”. Mniejsze przywiązanie do płyty czuła za to sama wokalistka, której oporniej szło nagrywanie prostszych, nastawionych (zgodnie z oczekiwaniami wytwórni) na komercyjny sukces piosenek. Radość z tworzenia odnalazła przy okazji kompletowania “The Bride” – taki paradoks, bo płyta zdecydowanie do wesołych nie należy.