RECENZJA: Olivia Rodrigo “You Seem Pretty Sad for a Girl So in Love” (2026) (#1703)

Od momentu wydania debiutanckiego albumu “Sour” w 2021 roku Olivia Rodrigo pozostaje jedną z najważniejszych wokalistek współczesnej sceny pop. Ogromny sukces pierwszej płyty -a następnie bardzo dobrze przyjętego następcy “Guts” – sprawił, że wraz z zainteresowaniem przyszła również presja. Każdy kolejny ruch artystki był obserwowany przez słuchaczy oczekujących następnej porcji chwytliwych, pop rockowych hymnów o złamanym sercu i dorastaniu. Na trzecim albumie, “You Seem Pretty Sad for a Girl So in Love”, Rodrigo postanawia jednak nieco oddalić się od formuły, która zapewniła jej status gwiazdy. Z jakim efektem?

Co ciekawe wystawiona na pierwszy ogień singlowa kompozycja “Drop Dead” utrzymana w stylistyce gitarowego synth popu wciąż ni ziębi ni grzeje. Szybciej trafiają do mnie kolejne dwa single, na które wytypowano indie rockowe, pełne akustycznych, zamglonych brzmień “The Cure” oraz chamber-indie popowe “Stupid Song”, w którym uwielbiam przejście od kruchych wokali do tych mocniejszych, bardziej zdecydowanych. Emocjonalnie najbardziej przeorał mnie jednak depresyjny gothic pop z udziałem samego Roberta Smitha z The Cure, “What’s Wrong with Me” (I’m not feeling like myself and nothing ever seems to help). To właściwy gość na właściwym miejscu – muzyczny outsider. Do spokojniejszych momentów wydawnictwa należą również baśniowe, słodkie “Honeybee”; folkowe, pełne wokalnych harmonii “Begged”; kameralne “Less” oraz alt popowe “Cigarette Smoke”, które rozwija się niespiesznie, gromadząc energię aż do krótkiego, lecz efektownego wyładowania.

Kontrastują z nimi utwory, w których więcej jest mocy. Wrażenie robi chłodne puszczenie oczka w stronę gothic rocka, “Maggots for Brains” oraz przywołujące echa najntisowego pop rocka “u + me = <3”. Powrót punkowych melodii odnotować można we wzbogaconym w nośny, choć mało radiowy refren “My Way”, podczas gdy swobodna melorecytacja w synth popowym, wyrazistym “Expectations” przypomina to, co Rodrigo robiła w takich numerach jak “Bad Idea Right?” czy “Get Him Back!”.

Można śmiało stwierdzić, iż “You Seem Pretty Sad for a Girl So in Love” jest najdojrzalszym albumem Olivii Rodrigo. Wokalistka odchodzi od młodzieńczego buntu i pop punkowych melodii, by opowiedzieć historię swojej pierwszej naprawdę dorosłej miłości. Amerykanka śpiewa o uczuciu z większą wrażliwością i świadomością niż kiedykolwiek wcześniej, dzięki czemu wiele z tych utworów porusza mocniej niż jej wcześniejsze kawałki. Nie ma tu piosenek stworzonych z myślą o natychmiastowym podboju list przebojów. Zamiast tego dostajemy album spójny, konsekwentny, solidny. Olivia nie podąża ślepo za trendami ani nie próbuje wpisywać się w konkretną modę. Brzmi za to tak, jakby nie należała do żadnej epoki – i właśnie w tym obecnie tkwi jej największa siła.

Warto: The Cure & What’s Wrong with Me & Stupid Song

___________

SourGuts

Autor

Zuzanna Janicka

Rocznik '94. Dziewczyna, która najbardziej na świecie kocha muzykę. Nie straszny jej (prawie) żaden gatunek, ale najbardziej lubi sięgać po r&b z lat 90. oraz indie/alt rocka. The-Rockferry prowadzi od 2010 roku.

Jeden komentarz do “RECENZJA: Olivia Rodrigo “You Seem Pretty Sad for a Girl So in Love” (2026) (#1703)”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *