
Powiew lata od Karol G. Retro-elektro od nieco zapomnianej formacji Broadcast. Elektryzujący imprezowy numer od Slayyyter. Porywający singiel Fontaines D.C. Tak brzmiał mój tegoroczny sierpień.
Karol G Matadora (2026)
Hiszpańskojęzyczna muzyka wciąż w moich głośnikach pojawia się z rzadka i jak już to w postaci Shakiry. Powoli jednak przekonuję się do pochodzącej z tego samego kraju (Kolumbii) Karol G. “Matadora” zapowiadała jej nowy krążek, “No Me Arrepiento de Sentir Tanto”. Piosenka jest połączeniem reggaetonu z latynoskim popem i wyraźnym wpływem tropikalnego brzmienia. Przenosi nas na parkiet dobrej, plażowej imprezy. I niech to lato trwa dłużej.
Broadcast Goodbye Girls (2005)
Brytyjska formacja Broadcast nie zrobiła wielkiej kariery, ale dziś, ponad dwadzieścia lat po premierze ostatniej płyty, wymieniana jest regularnie w gronie najważniejszych indietronicznych projektów. Nie jest to jednak brzmienie, którego dziś słucha się z myślą, iż nadal wyprzedza to swoje czasy. Przykład? Wibrujące “Goodbye Girls”, w którym elektronika zestawiona została z psychodelicznym popem rodem z lat 60. i prowadzącą swój wokal z dystansem i niemal beznamiętną elegancją Trish Keenan.
Janet Jackson Anything (1997)
Wrzucona na sam koniec płyty “The Velvet Rope” piosenka “Anything” czeka tam cierpliwie na najbardziej wytrwałych. Utwór przedstawia nam Janet w jednej z jej najbardziej zmysłowych odsłon. Aranżacja nagrania opiera się na mięciutkim basie, oszczędnej perkusji oraz delikatnym pianinie – ta mieszanka sprawia, że całość brzmi bardziej jak nocny, powolny numer niż klasyczny jacksonowy przebój. Subtelny kawałek, przy którym z łatwością można odpłynąć.
Victoria Monét Reach Out (2026)
Victoria już wkrótce (a dokładnie 2 października) przypomni o sobie nową studyjną płytą, “Frequency of Love”. Jedna z jej zapowiedzi – “Reach Out” – powstała we współpracy z Kaytranada. Piosenka jest kontynuacją eleganckiego, kobiecego r&b, do jakiego przyzwyczaiła nas już Monét. Kaytranada dodaje tu jednak subtelne taneczne, funkowe błyski co przekłada się na utwór o klubowym potencjale, w którym inspiracje retro łączą się z współczesnym brzmieniem.
Slayyyter Dance… (2026)
Rozrywkowa elektronika ma się świetnie i coraz częściej ma twarz Slayyyter – Amerykanki, która zrobiła szum albumem “Worst Girl in America”. Króluje na niej niepodzielnie kawałek “Dance…”. Slayyyter jest tu w swojej najbardziej bezczelnej, klubowej formie, a ta mieszanka eurodance’u, electroclashu i syntezatorowego popu o przerysowanym, ale pulsującym mocno obliczu szybko porywa stając się jedną z najfajniejszych imprezowych piosenek 2026 roku. Choć nie mogę oprzeć się wrażeniu, że długi instrumentalny początek coś mi przypomina (help!).
Robbie Williams Bite Your Tongue (2026)
Niedawny koncert Williamsa w Poznaniu przypomniał mi o istnieniu tego wokalisty. A do tego zwrócił uwagę, że może i wciąż najmocniej pamiętamy jego single sprzed kilkunastu lat, ale artysta nadal nagrywa nowe kawałki. Chwilę temu ukazała się płyta “Britpop”, z której moją uwagę przykuło nagranie “Bite Your Tongue”. Kompozycja ta to Robbie w rockowej, bezpośredniej odsłonie niepozbawionej dodatkowo nutki ironii.
Grace Jones Williams Blood (Aeroplane Remix) (2008)
Singlowa piosenka z albumu “Hurricane” Grace Jones doczekała się kilku przeróbek, i chociaż ona sama w sobie jest smacznym miksem art rocka, trip hopu i gospel, z zainteresowaniem zagłębiłam się w początkowo odrzucony przez wytwórnię artystki remix autorstwa belgijskiego DJa Aeroplane. Wyciągnął on z “Williams Blood” imprezowy potencjał przy zachowaniu mrocznego magnetyzmu Jones.
Basia Małecka Stuck (2026)
Popularność Olivii Dean była jednym z największych zaskoczeń zeszłego roku, a hype na jej elegancką muzykę trwa w najlepsze. Cudze chwalicie, swojego nie znacie – powiedzonko to wykorzystać się mając na oku (lub w uszach) singiel “Stuck” Basi Małeckiej. Co ciekawe producentem tej minimalistycznej, osobistej, soulowo-popowej kompozycji jest Aston Rudi, który wspomnianej Olivii pomagał przy “Ladies Room”.
Fontaines D.C. Marianne (2026)
Irlandzka kapela Fontaines D.C. zapowiedziała na jesień premierę nowej płyty (“Dopamina Chamber”), a ja po raz pierwszy od dawna poczułam ekscytację na myśl o ukazaniu się jakiegoś wydawnictwa. Tym bardziej po takim singlu jak “Marianne”. Zespół wchodzi w swoją darkwave’ową erę zestawiając ją z nastrojowym gothic rockiem i syntezatorowym indie. Piosenka jest odpowiednio ciemna, filmowa i pełna napięcia.
Sóley Desert (2021)
Islandia dała nam nie tylko Björk, Of Monsters and Man czy Sigur Rós, ale i Sóley, która może i dużych liczb nie wykręca, ale zdecydowanie zna się na tworzeniu niezwykłego klimatu rodem z baśni, których akcja dzieje się w lodowej krainie. Jednym z takich jej projektów jest album “Mother Melancholia” z 2021 roku. Artystka w pięknym “Desert” łączy delikatny indie pop z folkiem, elektroniką i charakterystyczną dla siebie baśniową, filmową atmosferą.
_______________
Playlista styczeń-sierpień ’26
Nowy album Robbiego słuchałam na początku roku, ale już niewiele z niego pamiętam, oprócz rozczarowania…
Fajnie, że wspomniałaś o Broadcast, akurat ten album pozostał mi na liście do przesłuchania.
Pozdrawiam 😊