RECENZJA: Jorja Smith “What Are The Odds” (2026) (#1726)

Jorję Smith polubiłam od pierwszego przesłuchania “Lost & Found”. Jej debiut z 2018 roku był dokładnie tym, czego potrzebowałam – smakowitym miksem r&b i neo soulu. Na “Falling or Flying” artystka zaczęła szukać dla siebie nowego miejsca. Chciała być bardziej współczesna, sięgała po elektroniczne bity i bardziej eksperymentalne rozwiązania, ale momentami sprawiała wrażenie, jakby wciąż stała w rozkroku między dawną Jorją a tą, którą dopiero próbowała się stać. Na swoim trzecim długogrającym projekcie “What Are the Odds” Smith przestaje się wahać. 

Tym razem artystka obiema nogami stoi pewnie na parkiecie. To spora zmiana w stosunku do ukochanego przeze mnie debiutu, i pierwsze przesłuchania mogą boleć właśnie dlatego, że tak dobrze pamiętam wokalistkę z tamtych lat. Ale może najwyższa pora przestać opłakiwać “Lost & Found” i sprawdzić, dokąd tym razem prowadzi nas jej muzyka. Jej tegoroczne kompozycje mocno osadzone są w estetyce UK garage. Począwszy od sprężystego, wzbogaconego rapem “What Are the Odds”, bardziej beztroskiego “What’s Done Is Done” i zaczynającego się od dźwięków akustycznej gitary “Pretend”, przez nastrojowe, flirtujące z r&b “The Way It Was” aż po nie tak pędzące, pozwalające skupić się na soulującym wokalu Smith “Young Heart” czy futurystyczne “When It Gets Like That”. Mi jednak bardziej do gustu przypadły kawałki, w których dzieje się trochę więcej. Świetnie wybrzmiewa “For Life”, które wprowadza w klubowy charakter albumu, a jednocześnie posiada nadające lekkiego dramatyzmu smyczkowe tło. Jest i urban w nowoczesnym wydaniu (“This City”) oraz afrobeat (“Alive”). “I Lied, You Lied” skupia w sobie inspiracje z takich gatunków jak funk, house, jazz czy wspomniany już UK garage. “Dancing” zaś jest najbardziej rozrywkowym momentem krążka, proponując nam bounce’ujący rytm i refren, który z łatwością wpada w ucho. Tak wyluzowana Jorja jeszcze nie była.

Płyta “What Are the Odds” brzmi jak gotowy produkt do wrzucenia na imprezową playlistę. Kolejne utwory płynnie przechodzą jeden w drugi, trzymają podobne tempo i poruszają się po zbliżonym stylistycznie terenie. To sprawia, że trzeci album Jorji Smith jest jej najbardziej spójną płytą. Tyle że ta konsekwencja ma też swoją cenę. Kiedy zdejmie się z albumu imprezową otoczkę, zostaje materiał, na którym nie dzieje się aż tak dużo. Jednocześnie jest coś, co cieszy mnie szczególnie -Smith nie próbuje na siłę dopasować swojego głosu do klubowej produkcji. Jej wokal pozostaje czysty i właściwie nieprzetworzony, nadal lekko przygaszony, miękki, soulowy. Na pewno mocniej się mnie “What Are the Odds” uczepi aniżeli “Falling or Flying”.

Warto: I Lied, You Lied & For Life & Dancing

_________________

Project 11Lost & Found ♣ Be Right Back ♣ Falling or Flying

Autor

Zuzanna Janicka

Rocznik '94. Dziewczyna, która najbardziej na świecie kocha muzykę. Nie straszny jej (prawie) żaden gatunek, ale najbardziej lubi sięgać po r&b z lat 90. oraz indie/alt rocka. The-Rockferry prowadzi od 2010 roku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *