#665 Kelly Rowland “Here I Am” (2011)

Długo się czasem czeka na niektórych wykonawców, trzymając kciuki, by ich nowe płyty zachęcały do ciągłego odkrywania. W niektórych przypadkach ciężko jest jednak przebrnąć przez – bądź co bądź – niedługi album. Sięga się po niego ponownie po długim czasie, by dać mu jeszcze jedną, tę ostatnią szansę. Niechlubnym reprezentantem takiej grupy wydawnictw jest trzeci solowy krążek Kelly Rowland “Here I Am”. Czy po pięciu latach, jakie minęły od jego premiery, zrozumiem w końcu wizję Amerykanki?

“Here I Am” przy dwóch poprzednich płytach Kelly (“Simply Deep”, “Ms. Kelly”) brzmi jak debiutancki album jakiejś marionetki. R&B już widocznie się wokalistce znudziło, bo bez żalu ograniczyła je na rzecz dance popu, nowoczesnego popu i elektroniki. Za realizację nagrań odpowiada cała armia producentów (m.in. Darkchild, David Guetta, RedOne), a tylu gości (wśród których pojawiają się m.in. Lil Wayne i Big Sean) Kelly nie miała na żadnej innej płycie. Zrobił się tłok, który zaprowadził w sumie donikąd.

Trzecie wydawnictwo Rowland otwiera piosenka, która podpowiada nam, czego możemy spodziewać się po płycie (i na pewno nie kolejnego “Stole”). Emanując pewnością sobie w “I’m Dat Chick”, Kelly krzyżuje ze sobą muzykę urban z elektroniką. Jest to kompozycja skrojona pod imprezy, lecz nie wiem, czy dobrze bym się przy niej bawiła. Tak czy inaczej piosenka zostaje w głowie, czego nie można powiedzieć o bezbarwnym, rozciągającym się na cztery minuty rhythm’and’bluesowym “Work It Man”. I kiedy wydawało się, że “Here I Am” składać się będzie z samych przeciętniaków, artystka “wyskoczyła” z wolniejszym, zmysłowym “Motivation”, w którym partneruje jej Lil Wayne. Świetnie się tego słucha! To nie jedyny utwór na płycie, który odbieram cieplej. Lubię wracać do balladowego “Keep It Between Us” i… wybuchowego, tanecznego bangera “Commander” zmajstrowanego przez Davida Guettę.

Pozostałe kompozycje (podobnie zresztą jak wspomniane wcześniej dwa pierwsze nagrania) to cienie dawnej świetności Kelly Rowland. Otrzymujemy chociażby niczym się nie wyróżniające, rhythm’and’bluesowe “Lay It On Me” (feat. Big Sean) i równie nijakie, utrzymane w średnim tempie “Feelin Me Right Now”. Dobrego wrażenia nie zostawiają po sobie także podszyte mocniejszym, syntetycznym bitem “Turn It Up”; pościelowe “All Of the Night” oraz zamykające krążek “Down for Whatever” – osadzona w klimatach eurodance produkcja RedOne’a, korespondująca z “Commander”, lecz będąca od niej kilka półek niżej, zasługująca na miano najsłabszego numeru podpisanego nazwiskiem Rowland.

Nie mam nic przeciwko muzycznym rewolucjom, o ile przeprowadzone są z głową i pomysłem. Kelly Rowland dobrze odnalazła się w świecie tanecznych, imprezowych brzmień, ale jej naturalność i talent wokalny nie dały rady uratować tej płyty. Zawiniły piosenki, które są po prostu nudne, mało zajmujące i nie grzeszące oryginalnością. Z takich albumów chciałoby się wynieść choć kilka refrenów do nucenia. Niestety, szukać ich trzeba na innych płytach. Chyba nawet sama Kelly nie wierzyła, że robienie konkurencji Rihannie czy Jennifer Lopez się uda. Może to stąd ten tytuł, wysyłający w świat rozpaczliwy komunikat “tu jestem”? *

* Spoiler Alert. Kolejna płyta Kelly Rowland, “Talk a Good Game”, to powrót na właściwe tory. Polecam.

5 odpowiedzi do “#665 Kelly Rowland “Here I Am” (2011)”

  1. Kelly, w pewnym sensie, zawsze grała drugie skrzypce i nawet w swojej solowej twórczości sprawia wrażenie, jakby od tej “łatki” nie mogła się uwolnić. Pamiętam raptem jedną piosenkę, która podobała mi się w całości, ale to było lata temu i nawet tytułu już nie jestem w stanie sobie przypomnieć 🙂

    Pozdrawiam serdecznie,

    http://bartosz-po-prostu.blog.pl

  2. Kelly już na zawsze będzie mi się kojarzyć już tylko z “When love takes over”. Nie kojarzę z jej twórczości kompletnie nic więcej i nawet nie jestem pewna, czy chcę poznawać. Zwłaszcza, jak widzę twoją ocenę tego albumu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *