#1143 Erykah Badu “Mama’s Gun” (2000)

Erykah Badu niewiele ma w sobie z prawdziwej gwiazdy muzyki, która błyszczy, gdziekolwiek tylko się pojawi. Nieco niedbały, ale oryginalny wizerunek. Piosenki pozbawione jakoś szczególnie mocno przebojowych refrenów. Pewna nonszalancja w głosie. Już na samym początku muzycznej kariery Badu wędrowała pod prąd. Ta podróż zaowocowała mianem Królowej Neo Soulu – gatunku, który u schyłku lat 90. przeżył prawdziwy rozkwit popularności.

Debiutancka płyta Eryki, “Baduizm”, wydana została w 1997 roku i z miejsca podbiła serca nie tylko krytyków, ale i słuchaczy. Początkowo nie wywoływała we mnie większych emocji, lecz z czasem ta jej duszna, nocna atmosfera autentycznie mnie oczarowała. Nie byłoby jednak takiego spektakularnego efektu, gdyby nie Badu, która sama o sobie mówiła, iż śpiewa hip hop ubrany w melodie. Sporo w tym więc kontrolowanego luzu zestawionego z niebłahymi tekstami. Wydana trzy lata później płyta “Mama’s Gun” potwierdziła kunszt Amerykanki.

To ponownie potężna porcja czarnych brzmień wyłamujących się wszelkim trendom. I chociaż całość sprawia wrażenie spójnego wydawnictwa, Badu przemyciła na nim wiele inspiracji. W otwierającym album nagraniu “Penitentiary Philosophy” mamy do czynienia z wyrazistszym, funkowo-psychodelicznym podkładem. “Booty” intryguje połamaną melodią i nadającymi całości nietypowego rozrywkowego smaczku dęciakami. W zaaranżowanym na gitarę akustyczną “A.D. 2000” Erykah pokazuje nam się z wrażliwej, subtelnej strony. W podobne tony uderza proste, zabarwione reggae “In Love with You”, w którym obok Badu pojawia się pięknie zachrypnięty Stephen Marley. Bardziej romantycznie być nie mogło. Soulowo-jazzowa, bujająca w nocnych obłokach ballada “Orange Moon” zaskakuje zaś jeszcze większą delikatnością wykonania. Ciekawostką jest funkowo-jazzujące “…& On”, którym wokalistka robi ukłon w stronę przeboju “On & On” z debiutanckiej płyty. Czuję jednak większą sympatię do oryginału aniżeli jego re-interpretacji z “Mama’s Gun”.

Mi jednak artystka najbardziej podoba się w “Didn’t Cha Know”, “Time’s a Wastin” i “Green Eyes”. W pierwszym utworze (będącym przy okazji jednym z singli promujących krążek) Badu śpiewa bardzo przystępnie, a jej wokale towarzyszą znakomitemu podkładowi miksującemu r&b, hip hop i egzotyczne rytmy.  “Time’s a Wastin” sprawia wrażenie improwizowanej, neo soulowo-smooth jazzowej kompozycji. Dziesięciominutowe “Green Eyes” wspaniale rozkwita, choć przyznam, iż ten początek brzmiący, jakby żywcem wyjęty został z jakiejś winylowej, trzeszczącej płyty nagranej wiele dekad wcześniej, prezentuje się najbardziej efektownie – po prostu magia. I jeśli dla kogoś przewijające się gdzieniegdzie w mediach porównania Eryki do Billie Holiday były dotąd zagadkowe, “Green Eyes” potrafi rozwiać te wątpliwości.

Erykah Badu po tylu komplementach, jakie spadły na nią po premierze “Baduizm”, mogła osiąść na laurach i zaprezentować nam kalkę swoich debiutanckich przebojów. Ona tymczasem kombinowała dalej i choć na pierwszy rzut ucha “Mama’s Gun” nie przynosi większej rewolucji, po dokładniejszym wsłuchaniu się w drugi krążek Amerykanki można wyłapać sporo zmian. To wciąż kręcące się dookoła neo soulu nagrania o przygaszonych barwach, ale wyposażone w bardziej kobiecy, spokojniejszy pierwiastek.

Warto: Didn’t Cha Know & Time’s a Wastin & Green Eyes

2 Replies to “#1143 Erykah Badu “Mama’s Gun” (2000)”

  1. Pamiętam jak kupiłem sobie ten album i jakie oczekiwania miałem po “Baduizmie”. Z perspektywy czasu uważam, że Badu dobrze zrobiła eksperymentując i choć są to eksperymenty w pewnym sensie subtelne, to jednak dla mnie te dwie płyty różni sporo. Do dzisiaj uwielbiam “Orange Moon” i “Green Eyes”, tak samo zresztą jak “Didn’t Cha Know”, więc tu się nam gusta pokrywają 🙂

    Miłej niedzieli! 🙂

  2. Ja w sumie nigdy nie słuchałam Badu. Nie jestem pewna, czy to dokładnie moje klimaty, ale przesłuchałam utwory, które wstawiłaś i całkiem mi się podobają, więc może i przyjdzie czas na pełne albumy 🙂
    Zapraszam na nowy wpis i pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *