
Od TikToka do miana jednej z najbardziej obiecujących gwiazd współczesnej popowej sceny – pochodząca ze Stanów Zjednoczonych Addison Rae jest przykładem osoby, która w pełni wykorzystała potencjał internetu by zdobyć sławę. Próbuje swoich sił w aktorstwie, bierze udział w kampaniach reklamowych. Powołała nawet do życia własną kosmetyczną markę. W międzyczasie, w środku tego zamieszania, udało jej się nagrać debiutancką płytę.
Album “Addison”, który ukazał się przed paroma tygodniami, nie jest jednak pierwszym krokiem, jaki Rae stawia na scenie. Swoją muzyczną działalność rozpoczęła bowiem w 2021 roku od wydania debiutanckiego singla “Obsessed”. Później przyszła pora na epkę “AR”, na której znaleźć można utwór “2 Die 4” nagrany z Charli XCX. Brytyjska artystka zaufała Addison na tyle, że zaproponowała jej dołączenie do kompozycji “Von Dutch” z rewolucyjnego projektu “Brat”. A skoro sama Charli ręczy za młodszą koleżankę po fachu, warto sprawdzić jej pierwszą płytę. Dobrego popu w końcu nigdy za dużo.
Sięgając po krążek “Addison” nie spodziewałam się, że przywita mnie kompozycja, którą równie dobrze w swoich zbiorach mogłaby mieć FKA twigs. Eteryczne, elektroniczne dźwięki przecinają się w “New York” z pulsującym, klubowym bitem, a całość autentycznie wciąga. Następująca po nim piosenka “Diet Pepsi” jest już prostszą produkcją, w której elektropop nabiera melancholijnego Y2K sznytu. Jeszcze dalej w czasie przenosimy się za sprawą fenomenalnego “Aquamarine” – smacznej mieszanki popu, eurodance z lat 90. i muzyki house dającej imprezowy, lecz hipnotyczny efekt. Ukłonem w stronę lat dwutysięcznych są ponownie takie nagrania jak dream popowe “Summer Forever” (wokale Rae w tym kawałku przypominają o erze “Born to Die” Lany Del Rey); parkietowe “In the Rain” czy w końcu britney’owe “Headphones On”. Wspomniana wcześniej FKA twigs zdaje się powtórnie zerkać na nas z trip hopowo-rhythm’and’bluesowego, lekko undergroundowego “High Fashion”. Przyjemnie słucha się i niespiesznego, dusznego “Times Like These” czy słodko-gorzkiego “Fame Is a Gun”. Jedynie trapowo-popowe “Money Is Everything” na tle pozostałych piosenek wypada banalnie i infantylnie, choć ma potencjał na zostanie kolejnym popularnym utworem z dyskografii Amerykanki.
Chociaż Addison Rae zaczynała jako influencerka, jej album pokazuje, że ambicje ma znacznie większe. Ona chce zostawić swój ślad w popowym świecie, który w ostatnich miesiącach mocno zwolnił i nie obfituje w takie zjawiska, jak 2024 rok (Sabrina Carpenter, Chappell Roan, Charli XCX). Rae stawia na osobowość i chce ugrać coś na naszej nostalgii za tym, co minęło. Czerpiąc z estetyki Y2K, trip-hopu, elektropopu czy klubowych brzmień składa hołd erze, której realnie – jako rocznik 2000 – nie mogła pamiętać. Mimo to “Addison” jest niezłą rekonstrukcją tamtych stylistyk, nawet jeśli opiera się głównie na jej wyobrażeniach. Ale i na tym polu trzeba wykazać się odwagą.
Warto: Aquamarine & High Fashion
Mimo tej całej estetyki przełomu lat 90 i 00., to album mnie nie zachwycił, ale chciałabym, aby połączenie popu z downtempo wróciło do łask. Najbardziej spodobały mi się “Times Like These” i “Headphones On”.
Pozdrawiam. 😊