
Chwytliwe, popowe refreny przypominające o czasach albumu “Supernature” oraz najbardziej poruszające teksty, jakie dotąd wyszły spod jej pióra – brytyjska wokalistka Alison Goldfrapp nie przebierała w słowach zapowiadając swój drugi solowy album, “Flux”. Na nowości spod szyldu duetu Goldfrapp czekamy już prawie dekadę i chyba poczekamy jeszcze długo, bo artystka swobodnie czuje się w autorskim repertuarze. Udowodniła to na “The Love Invention” z 2023 roku, potwierdza nowym wydawnictwem.
Inną piosenką niż kawałkiem zatytułowanym “Hey Hi Hello” Alison swojej płyty zacząć nie mogła. Ciepłe, miękkie euro disco brzmienie o niezbyt nowoczesnym wydźwięku nie składa się jednak na utwór, który jakoś mocniej by mnie poruszał. Bardziej Goldfrapp podoba mi się w następującym po nim numerze “Sound & Light”, który ma w sobie coś przyjemnie chłodnego. Highlightami albumu są “Reverberotic”, “Find Xanadu” oraz “Magma”. Pierwsza z piosenek ma niesamowite hooki, które jeszcze mocniej podkreślają jej futurystyczny sci-fi styl. Singlowy “Find Xanadu” przenosi nas w czasie do lat 80. będąc propozycją synth popową, a jednocześnie lekko glamour. Wrzucona na sam koniec krążka “Magma” jest mieszanką elektroniki i ambientu, która daje kinematograficzny, monumentalny efekt.
Co poza tym znajdziemy na drugiej solowej płycie Brytyjki? Swoją rozmarzoną, spokojną stronę Alison prezentuje w eterycznym “Strange Things Happen”; jasnym, ambientowo-popowym “UltraSky” oraz nieciekawym “Ordinary Day” – jak ulał pasuje tu zwyczajny tytuł nagrania. Gdzieś w połowie zawieszone jest “Cinnamon Light” – numer o letnim vibie i rozmarzonych wokalach Goldfrapp. Na wakacyjną imprezę zabiera nas za to “Play It (Shine Like a Nova Star)” będąc kompozycją klubową i pełną przesterowanych wokali nadających całości robotycznego klimatu.
Okładkę albumu “The Love Invention” zdobiło wiele barw, które korespondowały z intensywnością i energią zawartych na nim piosenek. Alison Goldfrapp na tegorocznej płycie “Flux” nie wypycha nas dosłownie na parkiet, lecz raczej otula swoim głosem i wciąga do swego wewnętrznego świata. Jest tu bowiem trochę melancholii i pewnej ulotności. A to wszystko zamknięte w różnych elektronicznych klimatach. Mogła sobie jednak darować porównania do “Supernatural”, gdyż na próżno szukać tu podobnych glam rockowych inspiracji i wibrujących przebojów. Jest bezpiecznie, ale chwilami bardzo interesująco.
Warto: Reverberotic & Magma
_____________
Felt Mountain ♥ Black Cherry ♥ Supernature ♥ Seventh Tree ♥ Head First ♥ Tales of Us ♥ Silver Eye ♥ The Love Invention