RECENZJA: Tom Odell “A Wonderful Life” (2025) (#1629)

Kiedy brytyjski wokalista Tom Odell w 2024 roku wydał “Black Friday”, poczułam ogromny niedosyt. Płyta, choć intymna, kameralna i emocjonalna, tonęła w zawodzących, melancholijnych piosenkach, które momentami bardziej mnie przytłaczały i nużyły, niż wzruszały. Nagrany w bardzo spartańskich warunkach materiał brzmiał raczej jak dźwiękowe notatki w telefonie aniżeli krążek z prawdziwego zdarzenia. Czy “A Wonderful Life” jest a wonderful album?

Z pewną obawą sięgałam po nowy album Brytyjczyka, gdyż jego poprzednie wydawnictwo nie zostawiło po sobie zbyt wiele pozytywnych wrażeń. Tymczasem już pierwsza kompozycja, “Don’t Let Me Go”, mimo swojego nieco smętnego początku, przeobraża się w nagranie o głośniejszej, bogatszej aranżacji, która kontrastuje ze stonowanym wokalem artysty. Balladowo wybrzmiewa mające w sobie coś uroczego i ciepłego “Don’t Cry, Put Your Head on My Shoulder”, podczas gdy wyciszające “Prayer” to Tom w folkowym wydaniu. I gdy myślałam, że pozostaniemy ponownie w świecie melodii cichych, skromnych i kameralnych, acz wypadających jakoś tak szczerzej niż ostatnio, Odell prezentuje soft rockowe, szorstkie “Can We Just Go Home Now” – to jeden z najjaśniejszych punktów albumu – oraz retro petardę “Can Old Lovers Even Just Be Friends?”. Świetnymi piosenkami są także “Wonderful Life”, “Ugly” oraz “The End of Suffering”. Tytułowy utwór to misternie przygotowana propozycja, w której krok po kroku zbliżamy się do magnetycznego finału. “Ugly” bazuje na podobnym patencie – fragmenty kompozycji udowadniają, że wokalista ma dryg do tworzenia stadionowych hymnów. Trzeci kawałek zaś utrzymany jest w spokojnym tonie, który przynosi pewne ukojenie i poczucie spokoju.

Tom Odell w ostatnich latach jest nas wyraz aktywny muzycznie, często dzieląc się nowymi płytami i przemierzając świat z koncertami. W pewien sposób stał się zakładnikiem przeboju “Another Love”, którego następcy oddać w nasze ręce jakoś nie chce. Zamiast numeru o podobnie radiowym potencjale serwuje nam porcję piosenek ciekawszych od jego ostatnich projektów. “A Wonderful Life” to album, który potwierdza dojrzałość Toma jako artysty łącząc jego charakterystyczną szczerość i fortepianowy minimalizm z większym rozmachem i aranżacyjną odwagą, która nie wyklucza jednak brzmieniowej spójności.

Warto: Wonderful Life & Ugly

_____________

Long Way DownWrong CrowdJubilee Road ♥ Monsters ♥ Best Day of My Life ♥ Black Friday

Autor

Zuzanna Janicka

Rocznik '94. Dziewczyna, która najbardziej na świecie kocha muzykę. Nie straszny jej (prawie) żaden gatunek, ale najbardziej lubi sięgać po r&b z lat 90. oraz indie/alt rocka. The-Rockferry prowadzi od 2010 roku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *