RECENZJA: FKA twigs “Eusexua Afterglow” (2025) (#1654)

Kiedy w styczniu 2025 roku płyta “Eusexua” ujrzała światło dzienne, nie spodziewałam się, że projekt FKA twigs dopiero się rozkręca. Początkowo brytyjska wokalistka planowała wydanie jego reedycji (tak zwanej “Deluxua”) z dodatkowymi utworami, lecz z czasem jej wizja ewoluowała, co tylko udowadnia, jak nieprzewidywalna jest artystka. Zamiast typowego deluxe, “Eusexua Afterglow” przekształciło się w zupełnie nowy, autonomiczny album – czwarty w jej dyskografii. W ten sposób płyta stała się nie tylko dopełnieniem poprzedniczki, ale jej pełnoprawnym następcą.

FKA twigs ma po prostu ochotę na dobrą zabawę, o czym przekonuje już otwierająca projekt kompozycja “Love Crimes” – ten twardy, miarowy bit od razu wrzuca nas w środek nocnego klubu. Oddech łapiemy przy onirycznym “Slushy”. Bardzo podobają mi się senne wokale artystki w tym numerze. Powrotem na parkiet, choć dość wolnym krokiem, są “Wild and Alone” (do FKA twigs dołączyła tu PinkPantheress, której fenomenu kompletnie nie łapię. I takie same odczucia mam co do ich duetu), oraz glitchowe “Hard”. Klimat ponad intrygujące bity – taki pomysł na trip hopowo-rhythm’and’bluesowe “Cheap Hotel” miała artystka. “Touch a Girl” zanurza płytę w subtelnym, nieco dusznym minimalizmie. Abstrakcyjnie wypadają “Predictable Girl” i flirtujące z housem “Sushi”. “Piece of Mine” wraca do glitchowych inspiracji zestawionych tu z kołyszącymi wokalami. Ujawniające sympatię swojej autorki do ambientu “Lost All My Friends” zabiera nas ponownie do świata snów. Zaskakuje gitarowe “Stereo Boy”, w którym brytyjska wokalistka śpiewa nam jak jeszcze nigdy wcześniej. Jej głos jest mocniejszy, a sama aranżacja zdaje się być wariancją na temat… shoegaze.

Na “Eusexua Afterglow” FKA twigs nie wymyśla siebie na nowo. Przybiera jednak mniej ludzką formę. Staje się niemal zdehumanizowaną przewodniczką, robotem, który prowadzi nas przez parkiet zwinnie mijając po drodze wszelkie algorytmy. Jej głos jest tu poddany wielu obróbkom, modulacjom, efektom przez co odnoszę wrażenie, że słucham raczej przybysza z technologicznie zaawansowanej przyszłości aniżeli postaci z krwi i kości. To może trochę uwierać, lecz świetnie współgra z futurystycznymi aranżacjami. “Eusexua Afterglow” to album imprezowy, choć w mniej oczywisty sposób. To raczej dogaszanie imprezowej atmosfery aniżeli jej rozbudzanie. 

Warto: Slushy & Cheap Hotel

_______________

LP1M3LL155X Magdalene ♦ Caprisongs ♦ Eusexua

Autor

Zuzanna Janicka

Rocznik '94. Dziewczyna, która najbardziej na świecie kocha muzykę. Nie straszny jej (prawie) żaden gatunek, ale najbardziej lubi sięgać po r&b z lat 90. oraz indie/alt rocka. The-Rockferry prowadzi od 2010 roku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *