RECENZJA: Ralph Kamiński “Góra” (2026) (#1683)

Najnowsza płyta Ralpha Kamińskiego, “Góra”, zdaje się domykać to, co polski artysta rozpoczął dekadę temu na albumie “Morze”. Zmienił krajobraz, ale muzycznie zatoczył koło. Powrócił do podobnych środków wyrazu, choć już z bagażem doświadczeń i większą świadomością artystyczną. Po popowym, przebojowym i chętnie nawiązującym do lat 80. i 90. “Balu u Rafała” wokalista brzmi, jakby jego impreza się skończyła, a jej miejsce zajęło kameralne spotkanie pełne emocji i wrażliwości.

Deszcz, wiatr, grzmoty a obok tego kojąca gra skrzypiec – takim instrumentalnym, wprowadzającym lekką dramaturgię i budującym nastrój nagraniem jest intro “Burza”. Po nim następuje kontrastujące “Kiedy przyjdziesz do mnie” będące intymną, wymagającą skupienia balladą. To niejedyna tak minimalistyczna propozycja Ralpha na tegorocznym wydawnictwie. Rozpłynąć się można słuchając łamiącej serce “Miłości do ciebie”. Intryguje zaaranżowana na gitarę akustyczną “Ania”. Zachwyca folkowy “Ostatni dzień lata”, który w spokojnym i nostalgicznym stylu wieńczy przygodę z “Górą”. Kompozycja ta jest dodatkowo moim lirycznym faworytem na płycie. Kamiński w prostych słowach śpiewa nam o tym, że czasem po prostu trzeba pogodzić się ze stratą. Smutny pop przenika “List z wielkiego miasta”, który w cudowny sposób urozmaicają chórki i podnioślejsze wokalizy artysty. Gościnne wokale z iście góralskim sznytem pojawiają się i kulminacyjnym momencie krążka – tytułowej piosence. Ciarki gwarantowane. Z drugiej strony mamy zaś numery, w których Ralph stawia na delikatną teatralność – romantyczne, retro popowe “Pocałunki w deszczu” oraz melodyjna “Szafa Romana”. Uśmiech pojawia się przy rytmicznym, żywiołowym “Nie bój się na zapas!”, które zdaje się być manifestem odpuszczenia lęku.

Na krążku “Góra” Ralph Kamiński wraca brzmieniowo do tej subtelności znanej z debiutanckiego “Morza”. Ponownie królują oszczędne aranżacje, emocje, klimat. Premierowe utwory wokalisty nie próbują uwodzić przebojowością, lecz wciągają w swój intymny, cichy świat. Artysta rezygnuje tu ze scenicznych kostiumów, w które tak chętnie wskakiwał w erach “Młodości” czy “Balu u Rafała”. Na nowej płycie jest naturalny i odsłonięty jak za dawnych lat. I właśnie w tej prostocie tkwi siła tego projektu – to nie jest spektakl, tylko spotkanie z pełnym uczuć i doświadczeń człowiekiem.

Warto: Ostatni dzień lata & List z wielkiego miasta

______________

Młodość ♦ Bal u Rafała

Autor

Zuzanna Janicka

Rocznik '94. Dziewczyna, która najbardziej na świecie kocha muzykę. Nie straszny jej (prawie) żaden gatunek, ale najbardziej lubi sięgać po r&b z lat 90. oraz indie/alt rocka. The-Rockferry prowadzi od 2010 roku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *