RECENZJA: Bleachers “Everyone for Ten Minutes” (2026) (#1710)

Bleachers nigdy nie byli zespołem, który rozpala wyobraźnię publiczności na poziomie największych gwiazd. Trudno zresztą, by było inaczej, gdy ich lider od lat funkcjonuje przede wszystkim jako architekt sukcesów innych. Jack Antonoff należy do najbardziej wpływowych postaci współczesnego popu. Współpracował z m.in. Taylor Swift, Laną Del Rey czy Sabriną Carpenter współtworząc brzmienie, które w ostatnich latach zdominowało listy przebojów. Paradoks polega na tym, że sam zespół Bleachers pozostaje raczej w cieniu. Tym bardziej warto przyjrzeć się albumowi “Everyone for Ten Minutes”. Jack pod uwagę bierze tu przede wszystkim własne życzenia.

Rozpoczęcie płyty jest niezwykle ujmujące. “Sideways” to pokrzepiający heartland rock o ejtisowym wydźwięku i narastającej powoli aranżacji prowadzącej do chóralnego, dużego finału. Indie rock w nostalgicznym klimacie przemycającym ciepłe gitary i tworzącym atmosferę leniwych lat 70. otrzymujemy we wzbogacanym harmonijką “The Van”. Oba nagrania należą do czołówki tej płyty, a góruje nad nimi jedynie walczykowata ballada “I Can’t Believe You’re Gone”, której oszczędna produkcja (oparta m.in. na dźwiękach fortepianu i smyczków) pozwala odpowiednio skupić się na emocjach związanych ze stratą bliskiej osoby (Sand bottles and essays outlive you, how wrong), które Jack próbuje nam przekazać. Skutecznie, bo kawałek ten łamie serca. Do ładnych kompozycji należą i kołyszący, oldskulowy folk “She’s From Before” oraz flirtujące z soulem i r&b “I’m Not Joking”.

Reszta przygotowanych przez Bleachers utworów aż tak nie porusza, choć podoba mi się pomysł wplecenia gdzieniegdzie saksofonu (wykonane z rozmachem “You and Forever”; barowe, zahaczające o country rock “Dirty Wedding Dress”; pop rockowe “Take You Out Tonight”) nadającego całości lekko postarzającego wyglądu. Fajnie wypada też nostalgiczny letniaczek “Upstairs at Els” o chóralnym, stworzonym z myślą o koncertach refrenie, choć sam numer szybko się nudzi. Podobnie zresztą jak akustyczne, pop folkowe “Dancing”, które z tytułowym słowem nie ma nic wspólnego oraz niemrawe, synth-indie popowe “We Should Talk”.

“Everyone for Ten Minutes” dosyć szybko przelatuje – zarówno dosłownie, bo większość utworów jest zwarta i nie próbuje na siłę się rozbudowywać, jak i w przenośni. Albumu Bleachers słucha się lekko, lecz po jego zakończeniu niewiele melodii zostaje w pamięci na dłużej. Jest tu kilka naprawdę mocnych momentów, jednak równie wiele piosenek sprawia wrażenie poprawnych czy nawet mało wyrazistych. Z jednej strony nie mogę oprzeć się wrażeniu, że dla innych gwiazd Antonoff potrafi montować ciekawsze numery, z drugiej zaś doceniam, że jest tu po prostu sobą i nie próbuje ścigać się z artystami, którym tak chętnie pomaga.

Warto: Sideways & The Van & I Can’t Believe You’re Gone

Autor

Zuzanna Janicka

Rocznik '94. Dziewczyna, która najbardziej na świecie kocha muzykę. Nie straszny jej (prawie) żaden gatunek, ale najbardziej lubi sięgać po r&b z lat 90. oraz indie/alt rocka. The-Rockferry prowadzi od 2010 roku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *