RECENZJA: Beth Orton “The Ground Above” (2026) (#1712)

Beth Orton nigdy nie należała do grona artystek, które podbijają listy przebojów. A jednak od debiutu w 1993 roku konsekwentnie buduje swój własny świat, stając się jedną z najważniejszych postaci folktroniki – gatunku łączącego folk z subtelną elektroniką. Jej twórczość od lat znajduje słuchaczy, choć pozostaje raczej domeną osób świadomie poszukujących takich brzmień. Po wydanym w 2022 roku albumie “Weather Alive”, który nie wywarł na mnie większego wrażenia, nie miałam szczególnie wygórowanych oczekiwań. Tym większym zaskoczeniem okazało się tegoroczne “The Ground Above”. Już od pierwszych sekund było jasne, że tym razem Beth Orton przygotowała coś wyjątkowego.

Chociaż te pierwsze sekundy wcale nie były takie proste i oczywiste. Otwierająca krążek kompozycja tytułowa jest przeszło ośmiominutowym kolosem obudowanym w brzmienia z pogranicza folku, jazzu i ambientu. Lubię w niej delikatne uderzenia w klawisze pianina, mniej do gustu przypadają mi wokale Beth, w których więcej jest teatralności niż śpiewu. Także i dwie kolejne piosenki (“Before I Knew” i “Cigarette Curls”) wymagają od słuchacza cierpliwości, gdyż rozciągnięte zostały do ponad sześciu minut. Drone-art popowe “Before I Knew” sprawia wrażenie numeru kameralnego, lecz w jego tle wbrew pozorom dzieje się sporo. To jeden z mocniejszych punktów wydawnictwa. Prostszym nagraniem jest “Cigarette Curls”, które przybiera postać smacznej mieszanki popu, jazzu i bluesa.

Bardziej piosenkowym momentem wydawnictwa jest i “Waiting” – na swój sposób kojący, jazzujący utwór zbudowany na dźwiękach m.in. trąbek czy onirycznego fortepianu, którego końcówka jest zaskakująco radosna. Na mroczniejsze tory ponownie sprowadza nas eteryczne “Celestial Light” o medytacyjnym charakterze i wirujących syntezatorach. Kulminacyjnym punktem płyty jest dla mnie jednak folkowo-art popowe “I’ll Miss You”, które przeszywa na wylot i pełne jest niesamowitych wokalnych chwil. Tu chłonie się każde kolejne słowo Orton. Przy kawałku tym poczuć można lekki chłód, który już za moment niwelują “Love You Right” oraz bluesujące “Otherside” – to mocne zakończenie płyty i jednocześnie jej najbardziej koncertowy pewniaczek.

“The Ground Above” Beth Orton nie jest krążkiem na szybkie przesłuchanie między codziennymi obowiązkami. Większość kompozycji wykracza poza radiową długość i rozwija się powoli. Jeśli jednak da się jej czas, odwdzięcza się bogactwem detali, subtelnych aranżacji czy emocji, które ujawniają się dopiero po kilku podejściach do niej. Gdyby album ten był pomieszczeniem, byłby klaustrofobicznym, zadymionym, słabo oświetlonym pokoikiem. Miejscem, do którego nie każdy będzie chciał wejść i z którego nie każdy wyniesie te same wrażenia. Ale ci, którzy zdecydują się w nim zostać dłużej, odkryją, że w tym półmroku kryje się jedna z najbardziej przejmujących i dopracowanych płyt w dorobku Beth Orton.

Warto: Before I Knew & I’ll Miss You

Autor

Zuzanna Janicka

Rocznik '94. Dziewczyna, która najbardziej na świecie kocha muzykę. Nie straszny jej (prawie) żaden gatunek, ale najbardziej lubi sięgać po r&b z lat 90. oraz indie/alt rocka. The-Rockferry prowadzi od 2010 roku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *