Steve Lacy “Oh Yeah?” – recenzja albumu (2026) (#1728)

Steve Lacy był jednym z cichych bohaterów 2022 roku. “Bad Habit” niespodziewanie stało się wielkim przebojem, a wydane w tym samym roku “Gemini Rights” pokazało, że za sukcesem singla stoi artysta, który jako wokalista i kompozytor potrafi swobodnie przemycać do alternatywnego r&b inspiracje funkiem, soulem, rockiem czy psychodelią. Na kolejną płytę czekaliśmy cztery lata. “Oh yeah?” jest równie krótka, ale jeszcze bardziej różnorodna. Lacy znów miesza gatunki, sprawdzając, jak daleko może posunąć się poza ramy własnego brzmienia.

O sukcesie Stevego świadczyć może chociażby fakt, że bez trudu namówił do występu na tegorocznym krążku dwie niezwykłe artystki. “Is It Cool?”, oszczędna alt r&b produkcja z elektronicznymi wpływami, wzbogacana jest lekkimi wokalami SZA. Zachwyca psychodeliczny soul zabarwiany trip hopem – “Pure Colour” – w którym kosmiczny wręcz występ zaliczyła Erykah Badu. Mniej znana Cecile Believe udziela się w oryginalnym “Lovesexdrugbomb”. Utwór jest bowiem utrzymaną w wolniejszym tempie mieszanką r&b, elektroniki i gitarowych motywów. Lubię w nim fragment, gdy wokalistka dostaje swoje przysłowiowe pięć sekund. Brzmi, jakby przybyła w innej planety.

Do mniej oczywistych kawałków należą także “Oh Yeah?”, “Doom” i “Nice Shoes / In Your World”. Tytułową piosenką albo się kupuje, albo nie z jej aranżacją kręcącą się wokół psychodelicznego synth-r&b i ukrytych pod spodem akustycznych gitar. Nagranie “Doom” na współczesny język przekłada najntisowe, alternatywne brzmienia. “Nice Shoes / In Your World” zaś jest dziewięciominutowym kolosem, w którym hip hop, funk i UK garage zderzają się z nastrojowym soulem. Neo soul w cieplejszym wydaniu otrzymujemy w pełnym wokalnych harmonii “The Feeling”. Akustyczne, bedroom popowe brzmienia wypełniają “Show You Me” i “Nothing”. Zamykające projekt nagranie psychodeliczno-rockowe “Bebe” pełne przesterowanych gitar nastawione jest na zaskoczenie słuchacza. Zastosowane w nim wokalne obróbki sprawiają wrażenie, jakby z Lacym śpiewał ktoś jeszcze.

Po czterech latach oczekiwania trudno mówić o wielkim przełomie, ale chyba nie o niego tutaj chodzi. “Oh Yeah?” jest raczej spojrzeniem na artystę, który nie chce stać w miejscu nawet jeśli poszukiwanie nowej formuły prowadzi go czasem na manowce. Steve Lacy nie powtarza sukcesu z 2022 roku, ale też nie próbuje go desperacko gonić. I być może właśnie dlatego jego najnowsza, krótka i gatunkowo rozstrzelona płyta brzmi jak kolejny krok, a nie próba powrotu do przeszłości. Sporo tu ciekawych, nieoczywistych zabiegów, ale w tym wszystkim zgubiła się gdzieś spontaniczność, jaką wyczuwało się na poprzednim projekcie.

Warto: Pure Colour & Doom

Autor

Zuzanna Janicka

Rocznik '94. Dziewczyna, która najbardziej na świecie kocha muzykę. Nie straszny jej (prawie) żaden gatunek, ale najbardziej lubi sięgać po r&b z lat 90. oraz indie/alt rocka. The-Rockferry prowadzi od 2010 roku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *