RECENZJA: Kacey Musgraves “Middle of Nowhere” (2026) (#1692)

Muzyka country nie gra mi w sercu zbyt głośno, ale jest wokalistka, której karierę od kilku lat obserwuję i po której nowości chętnie sięgam: Kacey Musgraves. Artystka wydaje nowe płyty z pewną regularnością, więc następcę naprawdę udanego krążka “Deeper Well” poznaliśmy stosunkowo szybko. Kontekst “Middle of Nowhere” wydaje się szczególnie ciekawy. Album powstał bowiem jako efekt zanurzenia się w samotności i powrotu do własnych korzeni w Teksasie. Pytanie brzmi, czy ta podróż w głąb siebie (metaforycznie i geograficznie) przełoży się na materiał, który znajdzie drogę także do kogoś spoza świata country.

Niby te poczucie osamotnienia krąży wokół wielu nagrań, ale jeszcze na żadnej płycie (nie licząc świątecznej) Amerykanka nie miała tylu duetów. Tu przede wszystkim wrażenie robią na mnie “Coyote” i “Horses and Divorces”. Pierwsza z  kompozycji jest miksem folku i country o mroczniejszym wydźwięku i wplecionym bardzo dyskretnie wokalu Gregory’ego Alana Isakova. Druga zaś to walczykowate country o nadających całości urokliwie przaśnego klimatu dźwiękach akordeonu będące opowieścią o przyjaźni między dwoma kobietami (We’ve got a few things in common like horses and divorces and we both like to drink). W tej roli obok Kacey pojawiła się Miranda Lambert. Oldschoolowe country przenika “Uncertain, TX” (feat. legendarny Willie Nelson). Pobujać się możemy i przy lekkim “Everybody Wants to Be a Cowboy” (feat. Billy Strings).

Nostalgicznie i leniwie płynie tytułowe “Middle of Nowhere”. Prostotą odznacza się ciepłe “Abilene”. Banjo kreuje sympatyczny wydźwięk “Loneliest Girl”, a country w swoim popowym, radiowym obliczu ujawnia się w “Rhinestoned”. Uwagę zwraca surowsze, szorstkie “Dry Spell”. W “I Believe in Ghosts” i “Mexico Honey” otrzymujemy subtelne wycieczki w stronę dream popu. Na zakończenie Kacey proponuje nam wyciszyć się jeszcze bardziej – “Hell On Me” to akustyczna, minimalistyczna propozycja, która w pełni pozwala skupić się na smutnym wokalu artystki i jej historii (And I don’t wanna blame you but honestly/I tried to be your angel but you made it hell on me)

Po kilku flirtach z bardziej popową estetyką nie spodziewałam się, że Kacey Musgraves wykona aż tak wyraźny zwrot. I to zwrot w stronę własnych korzeni. Album jest bardzo osobisty, choć zawsze była to cecha szczególna kompozycji Amerykanki. Kacey zanurza się tu w samotności, przemyca sporo refleksji i momentami cięższych emocji. A mimo to wcale mnie nie przytłacza. Musgraves nie wyzbyła się swojego charakterystycznego, lekko przewrotnego poczucia humoru, które rozbraja patos i nadaje całości lekkości. “Middle of Nowhere” nie zmieni kursu muzyki country ani nie sprawi, że ten gatunek przeżyje renesans podobny do tego, jaki obserwowaliśmy przy okazji “Cowboy Carter”, ale dla mnie jest to już jedna z lepszych tegorocznych premier. Bardzo przyjemna muzyka, która zabiera w podróż.

Warto: Coyote & Horses and DivorcesI Believe in Ghosts & Dry Spell

________________

Golden HourStar-Crossed ♥ Deeper Well

Autor

Zuzanna Janicka

Rocznik '94. Dziewczyna, która najbardziej na świecie kocha muzykę. Nie straszny jej (prawie) żaden gatunek, ale najbardziej lubi sięgać po r&b z lat 90. oraz indie/alt rocka. The-Rockferry prowadzi od 2010 roku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *