RECENZJA: Ravyn Leane “Blue Island” (2026) (#1725)

“Blue Island” jest w pewnym sensie ciągiem dalszym drogi, jaką Ravyn Lenae rozpoczęła na “Bird’s Eye”. Artystka po raz kolejny próbuje wyrwać się z bezpiecznej szufladki wokalistki r&b i – jak sama mówi – chce tworzyć muzykę we własnym stylu. Nie ukrywam, “Bird’s Eye” nie było wydawnictwem, które zrobiło ze mnie fankę Lenae. Kiedy więc po raz pierwszy odpaliłam “Blue Island”, również wzruszyłam ramionami. Tym razem postanowiłam jednak nie skreślać jej tak szybko. Coś podpowiada mi bowiem, że Ravyn Lenae może być w przyszłości znacznie większą wokalistką, niż sugerują na to na razie liczby.

Synth pop rodem z lat 80., pulsujący bas i przesterowana gitara budują nagranie “Handle”, w którym buzuje delikatna ostrość. Rytmiczny indie pop wypełnia “Familiar Dreams”, zaś gitarowe indie powraca w pogodnym “Bobby”. Akustyczny pop wybrzmiewa z oszczędnego “Reputation” proponując nam duet między nieco smutną Lenae a nonszalanckim Dominikem Fikem. Pozytywne wrażenie robi kolaboracja z Doechii – “Babygirl” jest rhythm’and’bluesową, oldskulową produkcją. Piosenką, jakich kiedyś od Ravyn się wymagało. R&B w popowej, nieco mniej efektownej odsłonie otrzymujemy od niej w “Never Let Me Ho”, “Sew Me Back Together” czy “Barriers”.

Podobają mi się utwory, w którym Amerykanka ma ochotę na zaskoczenie słuchacza. Tak dzieje się chociażby w indie “In & Out”, którego refren nagle nabiera szybkości i nerwowości; subtelnym, elektropopowym “Potential” o glitchowym wykończeniu czy elektro-noise’owym “Let Us In”. Mniej eksperymentalnie prezentuje się pop o klubowym pulsie postaci “Saturday Night”, w którym mało jest jednak tej imprezowej euforii a więcej nostalgii. Ładnie wypada balladowe “Find It One Day” o smakowitym refrenie w stylu najntisowego teen popu.

Po wysłuchaniu “Blue Island” trudno przewidzieć, dokąd Ravyn Lenae pójdzie dalej. I chyba to jest największą zaletą tego krążka. Artystka pootwierała mnóstwo drzwi próbując swoich sił w różnych gatunkach i pokazując, że nie zamierza na długo przywiązywać się do jednej stylistycznej etykietki. I choć “Bird’s Eye” wciąż nie należy do grona moich ulubionych płyt wydanych w ostatnich latach, tegoroczne “Blue Island” angażuje mnie znacznie łatwiej. Poszczególne piosenki szybciej zostają w głowie, a eksperymenty Lenae wydają się bardziej naturalne i przekonujące. Być może więc właśnie tutaj zaczyna się etap, w którym artystka powoli przestaje być obiecującą wokalistką r&b, a zaczyna stawać się po prostu Ravyn Lenae.

Warto: Babygirl & Potential

_______________

Crush EPBird’s Eye

Autor

Zuzanna Janicka

Rocznik '94. Dziewczyna, która najbardziej na świecie kocha muzykę. Nie straszny jej (prawie) żaden gatunek, ale najbardziej lubi sięgać po r&b z lat 90. oraz indie/alt rocka. The-Rockferry prowadzi od 2010 roku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *