
Poznański BitterSweet Festival zadebiutuje w tym roku na festiwalowej mapie Polski, a ja już wiem, że nie zamierzam się ograniczać do jednego gatunku czy klimatu. Stawiam na różnorodność: od tanecznych wibracji po koncerty, które zostają gdzieś głęboko pod skórą. Oto 5 solistów/zespołów, które najbardziej chcę zobaczyć podczas tego wydarzenia.
Nelly Furtado
Latem 2025 Nelly Furtado wybiera się w trasę festiwalową o nazwie Better Than Ever Summer Festival Tour – występy odbędą się w kilku europejskich miastach. Kiedy okazało się, że wystąpi podczas poznańskiego BitterSweet, był to dla mnie jeden z koncertowych newsów roku. Jej kompozycje z płyty “Loose” to soundtrack moich szkolnych lat. I tego też oczekuję po jej występie – podróży w czasie do beztroskiego dzieciństwa. A do tego marzy mi się przypomnienie przez nią nie tylko największych przebojów (“All Good Things (Come to an End” to mus!), ale i zaznajomienie publiczności z kilkoma nowościami z wydanej rok temu płyty “7”.
Hurts
Miałam już okazję dwukrotnie widzieć brytyjski duet Hurts na żywo, ale w ostatnich latach ciężko trafić można było na ich koncert. W 2020 roku zespół wydał swój (dotąd) ostatni album, “Faith”, a światowa pandemia uniemożliwiła jego promocję. Dziś Hurts wracają w okrojonym składzie (Adam zrezygnował z koncertów z przyczyn zdrowotnych) i przypominają album, który w 2010 przyniósł im sławę. Liczę więc, że podczas poznańskiego występu wybrzmi większość numerów zawartych na eleganckim, synth popowym krążku “Happiness”. Chcę wzruszeń, ale i kilku bardziej tanecznych momentów, które mogą dostarczyć nagrania z nowszych wydawnictw.
Tempesst
Zanim nie ogłoszono występu zespołu Tempesst, kapela ta była dla mnie ogromną zagadką. Po lekturze jej płyt już wiedziałam, że to muzyka dla mnie, bo lubię takie psychodeliczne, art rockowe granie. Grupa od 2020 roku wydała trzy albumy, więc ma czym zapełnić festiwalowy set. W wersji live mówi się, że muzyka Tempesst nabiera bluesowego, vintage’owego charakteru zabierając widza w istną podróż w czasie do innej epoki. I właśnie to chciałabym poczuć podczas ich występu. A jeśli do tego przywożą ze sobą szereg najróżniejszych instrumentów, by jak najpiękniej wzbogacać swoje aranżacje, nie mogę się doczekać ich koncertu.
Shama
Zespół Shama jest polskim duet (Basia Tomaszewska śpiewa i gra na basie, Jimi Bachniak odpowiada za produkcję i gitarę), który przed paroma tygodniami wydał debiutancki longplay zatytułowany “Loki”. Muzyka projektu kręci się wokół soulowych i funkujących melodii o nostalgicznym, retro sznycie. Duet Shama był jednym z moich odkryć tegorocznego Next Fest, co tylko pokazuje, że takie showcase’owe wydarzenia mają sens. A że trafiłam na fragment ich występu, teraz od początku chciałabym dać porwać się ich energii, poczuć soulowe ciepło i lekki, wakacyjny charakter ich muzyki.
Peggy Gou
Pamiętacie lato 2023 i dobiegającą zewsząd piosenkę “(It Goes Like) Nanana” koreańskiej DJ’ki Peggy Gou? Artystka znad konsolety w ubiegłym roku zaprezentowała debiutancki album, “I Hear You”, który pełen jest romansów z muzyką taneczną lat 90. Sama Peggy w swojej twórczości (bo dużo się u niej działo także przed wydaniem pierwszego longplay’a) miesza disco z muzyką house, techno czy elektro. Od jej festiwalowego występu oczekuję może nie wielkich emocji, co po prostu wyśmienitej, imprezowej atmosfery dodatkowo podkreślonej efektami specjalnymi postaci świateł.