#900 Ravyn Lenae “Crush” (EP) (2018)

Z wyglądu nieco przypomina mi Brandy a od muzycznej strony uchodzić może za daleką krewną Eryki Badu. Dziewiętnastoletnia Ravyn Lenae jest jedną z przedstawicielek nowej rhythm’and’bluesowej sceny. Kontrakt płytowy w kieszeni już ma (zainteresowała się nią oficyna wydawnicza Atlantis, która w swoich szeregach ma m.in. Cardi B, Janelle Monáe, Kehlani i Kelly Clarkson), lecz o debiutanckim długogrającym krążku nic nie wiadomo. Zastępują go na razie epki, które skutecznie wyostrzają apetyt na debiut artystki.

Tegoroczny mini album “Crush” jest już trzecim tego typu wydawnictwem sygnowanym nazwiskiem Lenae. Pierwszą epkę (“Moon Shoes”) wokalistka zaprezentowała już w 2015 roku. Na kolejną, “Midnight Moonlight”, przyszła pora dwa lata później. Nad nową muzyką Ravyn pracowała z niewiele starszym od siebie Stevem Lacym, który na co dzień związany jest z trip hopowo-soulowo-hip hopowym kolektywem The Internet. Razem stworzyli taki zestaw rhythm’and’bluesowo-neo soulowych kompozycji, że aż chciałoby się błagać tę dwójkę, by pracowała ze sobą jak najczęściej.

Epkę rozpoczyna znakomite nagranie “Sticky”. Wpadająca w ucho piosenka jest najciekawszym punktem epki “Crush”. Ma nie tylko świetną melodię (opartą m.in. na dźwiękach gitary basowej), ale przede wszystkim jest wokalnym popisem Ravyn. Artystka może i nie chwali się skalą swego głosu, ale udowadnia, że potrafi się nim bawić prezentując różne jego oblicza. Do moich ulubieńców należą także “Computer Luv” i “4 Leaf Clover”. W obu obok Lenae udziela się producent albumu, wspominany wcześniej Steve. Pierwszy niespieszny utwór jest dziełem bardzo prostym i harmonijnym. Głosy obu wykonawców ładnie się na siebie nakładają. Interesująco wypada także warstwa liryczna. Piosenka opowiada bowiem o związku przez Internet, który budzi jednak sporo obaw (computer love is not smart (…) I should’ve avoided this). W “4 Leaf Clover” Lacy dostał więcej wokalnych partii, lecz to gwiazda Ravyn świeci w tym kawałku jaśniej. Dodała sporo dziewczęcego uroku do nowoczesnej produkcji. Udanymi nagraniami są także gitarowe, minimalistyczne “Closer (Ode 2 U)” oraz najtisowe, zmysłowe “The Night Song”, w którym Lenae przemyciła prosty przekaz – warto kochać siebie.

Nie raz już wspominałam, że lubię takie wydawnictwa – krótkie, z małą ilością piosenek, pozwalające w krótkim czasie przekonać się, czy warto dalej daną postać obserwować. W muzykę Ravyn Lenae wsiąkłam od pierwszych sekund. Warto poznać zawartość “Midnight Moonlight” i “Moon Shoes”, ale to “Crush” pokazuje nam najlepsze oblicze młodej wokalistki. To epka lekka, pełna uroku, ale nie banalna. O rhythm’and’bluesowej, lecz ciekawej bazie. Dobra zmiana zaszła w warstwie melodycznej. Mniej tu ingerencji komputerowych, elektronicznych zabawek. Sam nastrój epki jest pogodniejszy i taki… milutki.

Warto: Sticky & Computer Luv

______________________

#001 Rihanna Rated R
#100 Jennifer Lopez Love?
#200 Joss Stone Introducing Joss Stone
#300 Leona Lewis Glassheart
#400 Jessie J Alive
#500 Charli XCX True Romance
#600 Janet Jackson The Velvet Rope
#700 Frank Ocean channel ORANGE
#800 Leonard Cohen Death of a Ladies’ Man
#1000 ???

4 odpowiedzi do “#900 Ravyn Lenae “Crush” (EP) (2018)”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *