
Beck w swojej chamber folkowej erze. Interpol z porcją najlepszych od lat piosenek. Nowość od jednej z najlepiej rokujących polskich wokalistek. Piosenka Belga, który uchodzić może za następcę Eltona Johna. Te i inne kompozycje towarzyszyły mi we wrześniu.
Interpol Sudden (2026)
Nowa płyta zespołu Interpol, “This Mirror Weights a Ton”, jest dla mnie jednym z milszych zaskoczeń 2026 roku. Ich muzyka znów mnie porusza. Projekt w zupełnie wyciszonym stylu zamyka fortepianowa ballada “Sudden”. Paul Banks śpiewa tu niemal intymnie, a jego charakterystyczny baryton zostaje ozdobiony przez delikatne pianino, ambientowe szumy i bardzo subtelne partie rytmiczne. To cichy, pozostawiający po sobie lekki niepokój finał pięknego albumu.
Andria Rose Muñeca (2026)
Pochodząca z Meksyku Andria Rose miała już okazję zaprezentować swoją twórczość publiczności, jaka przybyła na występy Kali Uchis i The Marias. I był to świetny target, gdyż piosenki Rose utrzymane są w podobnej stylistyce łączącej zmysłowe, eleganckie latino z dream popowymi wpływami i jazzowymi inspiracjami. Taka jest i kompozycja “Muñeca” o onirycznej produkcji i przyjemnymi, mięciutkimi wokalami głównej bohaterki.
Miley Cyrus x Swae Lee Party Up the Street (2019)
Nie wracam często do projektu “She Is Coming” – epki Miley z 2019 roku, ale przypomniała mi się ostatnio kompozycja “Party Up the Street”. Jej duet z Swae Lee jest luźnym, bazującym na lekko zamglonym bicie połączeniem popu, hip hopu i tropikalnego r&b. Po latach doceniłam powściągliwość tego nagrania, jego leniwy charakter, brak wybuchowego, głośnego refrenu.
Fine Everything in the Shade (2026)
Kompozytorka i producentka z Kopenhagi – tak w swoim bio w serwisie Spotify przedstawia nam się Fine. Jej najnowszy singiel, “Everything in the Shade”, brzmi jak coś, co nagrać mogli Mazzy Star. To bardzo kameralna piosenka, w której Fine buduje napięcie nie przez wielkie kulminacje, lecz za sprawą ciszy i niezwykle miękkiej, niemal baśniowej produkcji.
Cage the Elephant Dying in Reverse (2026)
Formacja Cage the Elephant powoli szykuje swój nowy studyjny album, a jego zapowiedzią jest wydany w pierwszej połowie września singiel “Dying in Reverse”. Lider zespołu, Matt Shultz, opisuje nagranie jako opowieść o nowym początku i symbolicznym odrodzeniu. Historia ta osadzona została w klimacie psychodelicznego rocka o syntezatorowym wykończeniu. Energią nie buzuje, ale proponuje nostalgiczne brzmienie gitar i wprowadzić może w lekko hipnotyczny stan.
MorMor Don’t Need It (2026)
Seth Nyquist, urodzony w Kanadzie muzyk, przyjął na samym początku kariery pseudonim MorMor. Gdy przypadkiem usłyszałam nagranie “Don’t Need It” wydawało mi się, iż to jakaś niespodziewana nowość od Brittany Howard. Tymczasem wokal artysty balansuje gdzieś między męskim a kobiecym wydźwiękiem. Co całkiem fajnie pasuje do pulsującego, breakbeatowego rytmu jego singla.
Zofia Justyńska Serotonina (2026)
Zofia zwróciła moją uwagę na początku 2026 roku, gdy zaprezentowała kilka swoich nagrań w ramach showcase’owego eventu Next Fest. Na horyzoncie majaczy jej debiutancka płyta, na którą czekam jak szalona, bo póki co każda z nowości od Polki trafia w mój gust. Nie inaczej rzecz ma się z “Serotoniną” – kompozycją będącą mrocznym połączeniem alternatywnego popu i elektroniki, o klimacie dusznym, intensywnym, lekko niepokojącym.
Dressed Like Boys And Then I Woke Up (2026)
Dressed Like Boys, a właściwie Jelle Dentruck, jest belgijskim wokalistą, który na koncie ma działalność w zespole Dirk. Lubi też ponagrywać solo, a jego nowość – “And Then I Woke Up” – jest świetną odpowiedzią na pozbawione emocji i autentyczności kawałki, jakie często nas otaczają. To niemalże ascetyczna ballada, która opiera się przede wszystkim na fortepianie i głosie Jellego. To kawałek, jaki w swojej dyskografii mógłby mieć Elton John. Ciężko o lepszy komplement.
Beck Beyond the Light (2026)
Dawno już nie miałam do czynienia z twórczością Becka, więc nieco zdziwił mnie jego najnowszy, ciepły jeszcze krążek “Ride Lonesome”. Artysta wkroczył w swoją chamber folkową erę, flirtując także z dźwiękami z pogranicza folku i country. Taka też jest powolna, przestrzenna ballada “Beyond the Light”, w której sporo jest melancholii, tęsknoty i emocji związanych z pożegnaniem.
Julia Holter Evening Mood (2024)
Nie zapałałam jeszcze sympatią do nowej płyty Julii Holter, “Materia”, ale wciąż w pamięci mam fenomenalne “Something in the Room She Moves” sprzed dwóch lat. Wróciłam ostatnio do tego wydawnictwa i zauroczyłam nagraniem “Evening Mood”. To jedna z pogodniejszych pozycji na tym krążku, która jest mieszanką awangardowego popu, dream popu i delikatnego jazzu. Warto docenić beztroski, sielski charakter kompozycji. I trochę przy niej wyluzować.
________________
Playlista styczeń-wrzesień 2026
“Dying in Reverse” wpadło mi w ucho, chociaż nie na tyle, żeby maglować go w kółko. Mam w planach przesłuchać album Becka, bo oczarowało mnie “Disappearing Act”.
Pozdrawiam 🍂