#334 Corinne Bailey Rae “The Love” (EP) (2011)

Ostatni raz kontakt z muzyką Corinne Bailey Rae miałam w styczniu ubiegłego roku. Zakończyłam wówczas recenzją albumu “The Sea” swoją przygodę z dyskografią tej brytyjskiej wokalistki. A tu nagle okazało się, że rok po wydaniu drugiej studyjnej płyty Corinne uraczyła nas ep-ką. Wydawnictwo nosi tytuł “The Love EP” i swoją premierę miało przed Walentynkami 2011 roku. Z datą wydania tego minialbumu trafiła fajnie – piosenki o miłości wyśpiewane uroczym, delikatnym głosem Bailey Rae to ładny podkład pod ten dzień. Przynajmniej nie miała w tym aż takiego interesu jak Destiny’s Child. A może miała? Bo jak wytłumaczyć ten mały mankament, że zamiast autorskich kompozycji Corinne sięgnęła jedynie po cudze utwory? Nic nowego nie nagrała, ale miała ochotę by wydać płytkę. Tak czy inaczej w oczekiwaniu na nowy materiał (ponoć jeszcze w tym roku) możemy posłuchać pięciu nowych-starych piosenek w wykonaniu Bailey Rae.

Czytaj dalej #334 Corinne Bailey Rae “The Love” (EP) (2011)

#212 Corinne Bailey Rae “The Sea” (2010)

 

Historia drugiej płyty utalentowanej Brytyjki Corinne Bailey Rae jest tragiczna. Dwa lata przed wydaniem albumu w tragicznych okolicznościach umarł ukochany mąż wokalistki. Przesadził z alkoholem i narkotykami. Możemy sobie tylko wyobrazić, jak wielki musiał być to cios dla Corinne. Je płyta była już prawie gotowa, ale jak tu śpiewać o szczęśliwej, beztroskiej miłości w obliczu takiego nieszczęścia? Piosenki wylądowały więc w koszu a na ich miejscu pojawiły się nowe. Longplay “The Sea” utrzymany jest w klimacie akustycznego soulu z elementami r&b, jazzu i bluesa. Czytaj dalej #212 Corinne Bailey Rae “The Sea” (2010)

#165 Corinne Bailey Rae “Corinne Bailey Rae” (2006)

Jeszcze dwa miesiące temu nie znałam  muzyki tej wokalistki. Ba, nie wiedziałam nawet, że ktoś taki w ogóle jest. Poleciła mi ją autorka jednego bloga. Na początku parę słów o bohaterce dzisiejszej recenzji. Jest Brytyjką, która swój debiutancki album (właśnie ten, który oceniam) wydała w 2006 roku. Gra muzykę z pogranicza popu, r&b oraz soulu. Jej płytę “pochłonęłam” za jednym zamachem. Nie mogłam się od niej oderwać. Mimo to nie pamiętam niektórych utworów, ale co mi szkodzi zaraz je sobie po raz kolejny włączyć i przesłuchać. No właśnie szkodzi to, że niestety płyta Corinny szybko mi się znudziła. Jest do posłuchania raz czy drugi, ale ponownie radzę wrócić do niej za kilka miesięcy. Największym hitem Corinne był utwór “Put Your Records On”. Taneczna (lecz ze smakiem) piosenka szybko wpadła mi w ucho. Uwielbiam szczególnie fragment, gdy Rae śpiewa Put your records on, tell me your favourite song (PL: nastaw swoje płyty, powiedz mi swoją ulubioną piosenkę). Oprócz tego w tej piosence podoba mi się barwa głosu Corinny i to, że utwór jest bardzo pozytywny. Każdy się przy nim uśmiechnie. Daję słowo, nawet ja to zrobiłam. Inną piosenką, która spodobała mi się od pierwszego przesłuchania jest “Like a Star”. Numer ten się wyróżnia. Nie ma na tej płycie innej takiej piosenki. Piosenki, która została zaśpiewana tylko przy wsparciu gitary akustycznej. Ona w połączeniu z oryginalnym głosem Corinne daje świetny efekt. Jest bardzo delikatna i subtelna. Fajnie, że Corinne nie skopała jej złym tekstem: Just like a star across my sky, Just like an angel off the page, You have appeared to my life, Feel like I’ll never be the same, Just like a song in my heart, Just like oil on my hands, Oh.. I do love you (PL: Po prostu jak gwiazda na moim niebie,  Po prostu jak anioł na stronie,  Zjawiasz się w moim życiu,  Czuję się jakbym nigdy nie była już taka sama,  Po prostu jak piosenka w moim sercu,  Po prostu jak olejek dla moich rąk,  Oh…Kocham cię). Oprócz “Like a Star” na swojej płycie Corinne umieściła i inne spokojne numery. Należy do nich m.in. “Enchantment”, które nie zdobyło niestety mojego uznania. Nie bardzo podoba mi się głos Corinne w tej piosence. Jedynie refren jakoś daje radę. Balladowe jest też “Tilt It Happens to You”. Ta piosenka podoba mi się dużo bardziej. Jest nieco leniwa, ale ma swój urok. Do spokojnych punkcików należy też m.in. “Choux Pastry Heart”. Jednak mnie bardziej Corinne zaczarowała za sprawą szybkich piosenek. “I’d Like To” jest super. Nie podobają mi się tylko fragment, gdy śpiewa I’d , I’d like (PL: Miałabym ochotę). Ma wtedy taki nie za ładny głosik. Jednak nauczyłam się już nie zwracać na to uwagi. Całkiem podoba mi się też “Breathless”. Świetna muzyka (z pogranicza soulu i r&b) + fajny wokal Corinny + niezły tekst. To musi równać się sukces. Wiem, bo miałam 4 z maty w liceum 😉 Piosenka opowiada o uczuciu jakim Rae darzy swojego przyjaciela. Czy odwzajemni je? Corinne śpiewa m.in. Seems like everyone else has a love just for them, I dont mind, we have such a good time, My best friend, but sometimes, well, I wish we could be more than friends (PL: Wygląda, jakby każdy miał miłość tylko dla niego, Nie przeszkadza mi to, mamy dobry czas, Mój przyjacielu, ale czasem Chciałabym, żebyśmy byli więcej niż tylko przyjaciółmi). Podsumowując, Corinne Bailey Rae jest wokalistką jakich z pewnością tysiące. Fajnie, że wiele osób otwiera się na muzykę jaką jest soul czy jazz. Na szczęście ma ciekawy głos. Na dzień dzisiejszy porównałabym ją nieco do Ayo, której płyty (“Joyful”) ostatnio słucham. Z korzyścią dla Ayo, ale przede mną jeszcze jeden krążek Corinny. Jaki będzie? Tego ja sama na razie nie wiem.