#14 Shakira “She Wolf” (2009)

Po czterech latach otrzymaliśmy od Shakiry świeży materiał. Na początku pomyślałam: po takiej przerwie dostajemy tylko 9 nowych numerów? (9 + 3 hiszpańskie wersje). Całość (12 utworów) daje nam jakieś 40 minut. Ale na szczęście nie jest to płyta, o której można powiedzieć “zmarnowany czas”. Piosenki nagrane są w stylu pop. Gdzieniegdzie pojawia się inspiracja r&b (“Long time”). Przyznam, że dotychczas przeszkadzający mi głos Shakiry tutaj jest niezłą podstawą do utworów. A one same wręcz uzależniające. Cały czas lata mi po głowie “Why Wait” czy mój numer 1 z nagrań wokalistki – “Men In This Town”. Najsłabszym punktem albumu jest nużące “Gypsy”. Szkoda jednak, że “wilczyca” nie pokazała pazurków. Trzeba jednak przyznać, że “She Wolf” to niezwykle energetyczna i przebojowa płyta. Starym fanom może jednak nie przypaść do gustu. Nie ma tu charakterystycznego latino popu. Może mniej tu piosence do tańca brzucha a więcej do wyginania się jak robi to artystka w teledysku “She Wolf”. Jednak i o nich gwiazda nie zapomniała przygotowując hiszpańsko-języczne wersje: “She Wolf” (“Loba”), “Why Wait” (“Ańos Luz”) oraz “Did It Again” (“Lo Hecho Está Hecho”).