
Mariah Carey od dawna należy do grona artystek, których legenda wydaje się większa od ich kolejnych muzycznych kroków. Przez ostatnie lata świąteczny hit “All I Want for Christmas Is You” podtrzymywał jej obecność w masowej wyobraźni, podczas gdy nowe nagrania nie wzbudzały już tej samej ekscytacji. A jednak niedawne jubileusze jej najważniejszych płyt przypomniały mi, jak wiele radości i emocji niosła kiedyś jej muzyka, rozbudzając cichą tęsknotę za tamtym brzmieniem. Jak w stosunku do jej starszych płyt wypada “Here For It All”?
Chociaż niejednej osobie nieśledzącej na co dzień kolejnych zawodowych kroków Mariah wydaje się, że artystka od lat nie wydała żadnej nowej piosenki, a odmrażana jest jedynie w okolicach Bożego Narodzenia, to w 2018 roku otrzymaliśmy jej piętnasty studyjny krążek, “Caution”. Jest to wydawnictwo spokojne i dojrzałe, wypełniane przez klasyczne carey’owe ballady i eksperymenty z muzyką współczesną. Nie było z tego przebojów, ale w tym albumie jest coś takiego, że uznaję go za najlepsze dzieło Mariah od czasów “The Emancipation of Mimi” z 2005 roku. Chciałam, by “Here For It All” zaskoczyło mnie podobnie.
Płyta “Here For It All” nie odbiega od poprzednich wydawnictw sygnowanych nazwiskiem Carey tym, iż nie ma jednego określonego kierunku, w którym zmierza. Czasem artystka chce udowodnić nam, że trzyma rękę na pulsie (infantylny mix popu i r&b “Sugar Sweet” z Kehlani; cykające “Confetti & Champagne”; łagodnie bujające “Mi”), innym razem zaczyna zabawę z klimatami urban rodem z pierwszych lat nowego tysiąclecia (“Type Dangerous”) czy oldskulowymi rytmami (soulowe, dojrzalsze “Play This Song” z Anderson .Paak; doo wopowo-orkiestrowe “In Your Feelings”; energiczne “I Won’t Allow It”).
Ładnie wypada soulowe, na swój sposób błyszczące “My Love”. Tytułowa kompozycja jest subtelną, zaaranżowaną na pianino balladą, która w drugiej połowie przeobraża się w proponujące nam zabarwione stylistyką gospel granie. Smaczny numer. Gatunek ten przenika także radosne “Jesus I Do” z gościnnymi wokalami The Clark Sisters. Perełką albumu jest jednak “Nothing Is Impossible” – piosenka, jakiej po Carey się już nie spodziewałam. Oszczędna produkcja o nadających delikatnej dramaturgii smyczkach pozwala lepiej skupić się na niższych niż zwykle, dojrzałych i surowych wokalach artystki.
Album “Here for It All” Mariah Carey był długo wyczekiwany. Minęło bowiem kilka lat od jej ostatniego wydawnictwa, a sama artystka już od dawna nie wydaje muzyki z taką częstotliwością jak kiedyś. To sprawia, że każda jej premiera staje się dla mnie wydarzeniem, budzącym niemal taką samą ekscytację jak w złotych czasach jej kariery. Na nowej płycie Carey momentami brzmi tak, jakby wciąż miała w sobie ten sam ogień – wokalnie i emocjonalnie potrafi wznieść się bardzo wysoko, a wiele utworów dowodzi, że jej twórczość nadal może zaskakiwać świeżością i szczerością. Choć to krążek dojrzałej artystki selektywnie dzielącej się muzyką, chwilami prezentuje się okazale. Tak, jakby Amerykance wciąż naprawdę chciało.
Warto: Nothing Is Impossible & Here For It All & Type Dangerous
____________
Mariah Carey ♥ Emotions ♥ Music Box ♥ Merry Christmas ♥ Daydream ♥ Butterfly ♥ Rainbow ♥ Glitter ♥ Charmbracelet ♥ The Emancipation of Mimi ♥ E=MC² ♥ Memoirs of an Imperfect Angel ♥ Merry Christmas II You ♥ Me. I Am Mariah… The Elusive Chanteuse ♥ Caution