#1149 The War on Drugs “Wagonwheel Blues” (2008)

Przyznam, iż The War on Drugs jest jedną z najbardziej osobliwych nazw zespołów, o jakich kiedykolwiek słyszałam. Od początku uważałem, że to nazwa, pod którą mogę nagrywać różne rodzaje muzyki bez jakiejkolwiek przewidywalności – tak jej genezę wyjaśnia Adam Granduciel, wokalista i lider amerykańskiej formacji. Ta powstała w 2005 roku, ale z wydaniem debiutanckiego longplay’a czekała jeszcze trzy lata.

Czytaj dalej #1149 The War on Drugs “Wagonwheel Blues” (2008)

#1041 Joan As Police Woman “To Survive” (2008)

Po odejściu z zespołu Anthony and the Johnsons, w którym grała na skrzypcach, amerykańska artystka Joan Wasser przybrała pseudonim Joan As Police Woman i stwierdziła, że pora przemówić własnym głosem. W 2006 roku ukazała się jej debiutancka płyta “Real Life”, na której ożeniła pop rock z jazzem. Efekt spodobał się słuchaczom, lecz mi bliżej jest do wydawnictwa, które wokalistka oddała w nasze ręce dwa lata później.

Czytaj dalej #1041 Joan As Police Woman “To Survive” (2008)

#949 Lykke Li “Youth Novels” (2008)

Nie minęło rozczarowanie “So Sad So Sexy”. Nie wyschły łzy po “I Never Learn”. Nie wyleciało z głowy “I Follow Rivers”. Czasem odnoszę wrażenie, że niektórzy wykonawcy są z nami krótki czas, kiedy w rzeczywistości od ich pojawienia się minęła już całą dekada. Podobne odczucia towarzyszą mi, gdy patrzę na Lykke Li. A tymczasem Szwedka w ubiegłym roku świętowała dziesięciolecie swego fonograficznego debiutu. Po latach sięgam po “Youth Novels” by przekonać się, czy moje odbieranie tej płyty się zmieniło.

Czytaj dalej #949 Lykke Li “Youth Novels” (2008)

#857 Cyndi Lauper “Bring Ya to the Brink” (2008)

Zaczynała karierę w podobnym czasie co Madonna, musząc znosić ciągłe porównywanie do koleżanki w popowym fachu i przyglądać się z boku, jak media próbują ją z nią skłócać. Cyndi Lauper dość szybko odpuściła sobie pogoń za tronem nowej Królowej Popu, stwierdzając, iż zamiast stawać na głowie, by wprowadzać pop na nowe ścieżki, woli poszerzać własne horyzonty i próbować swych sił w innych gatunkach. W 2008 roku postanowiła jednak przypomnieć o sobie fanom brzmień prostych, łatwych i przyjemnych.

Czytaj dalej #857 Cyndi Lauper “Bring Ya to the Brink” (2008)

#685 Janet Jackson “Discipline” (2008)


Czasem jedno wydarzenie potrafi sprawić, że mozolnie budowana przez wiele lat kariera w ciągu sekundy legnie w gruzach. W 2004 roku przekonała się o tym Janet Jackson. Od czasu przypadkowego odsłonięcia piersi podczas występu na Super Bowl wokalistka nie może przebić się ze swoją muzyką. O ile naprawdę mi szkoda, że skandal zaszkodził albumowi “Damita Jo” (polecam sięgnąć, bo jest to porcja udanych, najbardziej zmysłowych kompozycji w karierze Jackson), tak nie warto rozczulać się nad “20 Y.O.” i “Discipline”, któremu dziś postanowiłam się przyjrzeć.

Czytaj dalej #685 Janet Jackson “Discipline” (2008)

#559 Sia “Some People Have Real Problems” (2008)

Dziś jest uwielbianą i (przede wszystkim) szanowaną na całym świecie wokalistką i tekściarką. Kiedyś miała problem by przebić się do pierwszej ligi australijskich gwiazd muzyki. Sia nigdy o sławę nie zabiegała. Jest z tego wymierającego gatunku popowych wokalistek, które przedkładają tworzenie muzyki nad lansowanie się i wywoływanie kolejnych skandalików. A i tak show biznes się o nią upomniał. Skromna i nieco nieśmiała artystka zaczęła zasłaniać twarz, choć kiedyś chętnie pokazywała ją publiczności. Nawet taką popisaną kolorowymi kredkami. Niczym z okładki jej czwartej studyjnej płyty.

Czytaj dalej #559 Sia “Some People Have Real Problems” (2008)

#412 Kings of Leon “Only By the Night” (2008)

Jeszcze kilka miesięcy temu przechodziłam obok Kings of Leon całkiem obojętnie. Nie znałam ich studyjnych płyt a dwie piosenki zespołu, które kiedyś wpadły mi w ucho, nie kojarzyły mi się najlepiej. Jedną z nich, “Sex on Fire”, zwykłam nazywać gimbazjalnym przebojem. Drugą, “Use Somebody”, na długi czas obrzydziły mi programy typu talent show. Dziś jednak sprawy mają się zupełnie inaczej. Coraz częściej rzucam popowe wokalistki w kąt na rzecz rockowych (i nie tylko) zespołów. Ich muzyka pomaga mi się wyluzować i rozładować złość na cały świat.

Czytaj dalej #412 Kings of Leon “Only By the Night” (2008)