POZNAJ: Lykke Li | #465 Lykke Li “I Never Learn” (2014)

Zapewne kojarzycie ją z przeboju “I Follow Rivers”. A potraficie wymienić tytuł jeszcze jednej jej piosenki? Hmm, problem. Zachęcam więc do przyjrzenia się niesamowitej wokalistce, jaką bez wątpienia jest Lykke LI.

Ze sztuką artystka miała do czynienia od dziecka. Dorastała bowiem w artystycznej rodzinie. Jej mama z zawodu była fotografem. Tata zaś muzykiem. Mając 19 lat Lykke Li pracowała jako tancerka w jednym z telewizyjnych show. Chwilę później rozpoczęła pracę nad debiutancką płytą.

Melodies & Desires (2007-2009)

Zanim album “Youth Novels” ujrzał światło dzienne, Lykke Li dała o sobie znać epką “Little Bit”. Ukazała się ona pod koniec 2007 roku. W jej skład weszły jedynie trzy utwory: “Little Bit”, “Everybody But Me” oraz “Time Flies”. Jeden z internetowych portali traktujący o muzyce niezależnej, nazwał ją, chwilę po premierze minialbumu, artystką, którą warto obserwować.

Debiutancki longplay Lykke Li, zatytułowany “Youth Novels”, ukazał się 30. stycznia 2008 roku. Wokalistka zaczęła w Szwecji nazywana być popową księżniczką. Ten tytuł nie przypadł Lykke Li do gustu. Jej zdaniem współczesna muzyka pop ma negatywny i fałszywy wydźwięk. Płyta w ojczyźnie artystki doszedł do 3. miejsca na liście przebojów. W wakacje 2008 roku krążek dotarł do innych państw. We Francji zajął 143. pozycję w zestawieniu najchętniej kupowanych albumów, w Anglii był zaś 112. “Youth Novels” dotarło również do USA, gdzie zakupiło je nieco ponad 60 tysięcy słuchaczy. Płyta promowana była czterema singlami: “Little Bit” (9. miejsce w Belgii, 20. w Szwecji), “I’m Good, I’m Gone” (13. w Belgii, 58. w Szwecji, 152. w Anglii), “Tonight” oraz “Breaking It Up”.

W 2008 roku Lykke Li pojawiła się gościnnie w utworze “Until We Bleed” szwedzkiego producenta Kleerupa. Brała również udział w tworzeniu remixu “Knocked Up” Kings of Leon. W 2009 roku Sample z jej utworu “Little Bit” wykorzystał Drake. W tym samym roku Lykke Li zaśpiewała w piosence “Gifted” u boku N.A.S.A, Kanye Westa oraz Santigold. Nagrała również kawałek “Possibility” na soundtrack do “Księżyca w nowiu”.

Silent My Song (2010-2013)

Pod koniec 2010 roku światło dzienne ujrzał singiel “Get Some”, który zapowiadał drugi studyjny album Lykke Li. Zadziorna piosenka została ciepło przyjęta za Oceanem, gdzie pojawiła się na 31. miejscu US Alternative Songs. Płyta, z której nagranie pochodzi, zatytułowana została “Wounded Rhymes”. Jej premiera odbyła się 28. lutego 2011 roku. Lykke Li nagrywała ją w Los Angeles, mimo to na próżno szukać na niej kalifornijskiego słońca. “Wounded Rhymes” znalazło się w pierwszej dziesiątce najchętniej kupowanych płyt w takich krajach jak Szwecja, Norwegia czy USA (rozpatrujemy tu US Alternative Albums i US Rock Albums).

Wielkim przebojem był drugi singiel z krążka – “I Follow Rivers”. Piosenka była numerem 1 w siedmiu krajach (w tym i Polsce). W samych Niemczech sprzedano ponad 750,000 kopii singla. Rok później swoją wersją “I Follow Rivers” listy przebojów w Austrii, Belgii i Holandii podbijał zespół Triggerfinger. Kolejne dwa single z “Wounded Rhymes”, “Sadness Is a Blessing” oraz “Youth Knows No Pain”, przeszły bez echa.

W 2012 roku Lykke Li usłyszeć mogliśmy w kilku kompozycjach. Zaśpiewała w piosence “Black Tin Box” szwedzkiego indie popowego zespołu Miike Snow. Nagrała cover utworu “Silver Springs” na album “Just Tell Me That You Want Me: A Tribute to Fleetwood Mac” poświęcony twórczości słynnej grupy. Rok później pojawiła się na albumie “The Big Dream” reżysera Davida Lyncha w piosence “I’m Waiting Here”.

 

Pochodząca z chłodnej Skandynawii Lykke Li, trzy lata po wydaniu albumu “Wounded Rhymes”, powróciła z nowym materiałem. Trzeci studyjny krążek artystki zatytułowany został “I Never Learn” i jest, według słów samej wokalistki, zakończeniem jej muzycznej trylogii. I to trylogii niezwykle interesującej, już teraz muszę to dodać. Swoją poprzednią płytą Lykke Li postawiła sobie poprzeczkę niezwykle wysoko i, czując jednocześnie ogromną radość z powodu tego, że “I Never Learn” czeka już na nas w sklepach, na pierwszy plan wysuwa się niestety niepokój, czy artystce udało się nagrać coś lepszego i większego.

Cenię Lykkę Li za to, że co płytę dokonuje się w niej zauważalna muzyczna ewolucja. Nie oznacza to jednak, że każdy kolejny album Szwedki jest zupełnie z innej bajki. Wciąż dominują bowiem głównie alternatywne dźwięki. Podane są jednak w różnorodny sposób. Pierwsza płyta Lykke Li, “Youth Novels”, nosi bardzo trafny tytuł. Faktycznie jest taką płytą pełną nieco naiwnych, lekkich kompozycji, które starszych słuchaczy mogą zanudzić. Dużo lepiej jest na “Wounded Rhymes”. Jest to bowiem album bardzo różnorodny (artystka zmieszała indie pop, elementy rocka, folku czy nawet soulu), a przez to ciekawszy niż poprzedni. Kontynuując rozważania na temat przygotowanej przed Lykke Li trylogii, możemy powiedzieć, że jesteśmy świadkami dorastania tej wokalistki. Z delikatnej dziewczynki zmieniła się w pewną siebie młodą kobietę. Na “I Never Learn” jej metamorfoza poszła jeszcze dalej.

W ciągu trzech lat z niepokornej wokalistki wyśpiewującej takie piosenki jak “Get Some” czy “Rich Kids Blues” Lykke Li zmieniła się w niezwykle dojrzałą kobietę ze złamanym sercem. Artystka śpiewa swoje nowe kompozycje z takimi emocjami, że słuchacz wszystko przeżywa razem z nią. To największy atut albumu “I Never Learn”. Pochwała należy się również Lykke Li za osobiste, ponure teksty przesiąknięte żalem, tęsknotą czy samotnością.

Trzeci studyjny krążek Szwedki nie jest płytą tak różnorodną jak “Wounded Rhymes”. Cechuje ją duża spójność, przez co, aby dobrze wczuć się w jej melancholijny klimat, dobrze jest słuchać jej w całości. Z drugiej jednak strony indie popowe i alternatywne dźwięki, które przygotowała dla nas Lykke Li wraz ze swoimi współpracownikami (Gregorym Kurstinem, który tworzył i dla Britney Spears i dla Mariny & The Diamonds; oraz Björn Yttlingiem) nie robią już takiego wrażenia jak kiedyś. Wciąż są powiewem zimnego, skandynawskiego powietrza. Nowe utwory wokalistki lepiej nadają się do słuchania w zimie niż na wiosnę. Zamiast cieszyć się z pięknej pogody, będziemy bowiem obserwować jak Słońce przeganiane jest przez przygnębiające, szare wręcz brzmienie płyty Lykke Li.

“I Never Learn” to płyta niesamowicie krótka. Znajdziemy na niej jedynie dziewięć kompozycji. Powiem szczerze, że jest to idealna liczba. Każdy nadprogramowy kawałek działałby na niekorzyść tego krążka. Album rozpoczyna tytułowa piosenka – “I Never Learn”, którą, ze względu na brak refrenu czy chociażby zwykłego podziału na zwrotki, zwykłam nazywać intrem. Utwór ten jest jedną z najlepszych kompozycji na płycie. Podoba mi się podkład muzyczny – najpierw słyszymy głównie gitarę akustyczną, później dochodzą smyczki. Następująca po “I Never Learn” piosenka “No Rest For the Wicked” jest nie tylko najlepszym kawałkiem na trzecim krążku Lykke Li, ale i najlepszym nagraniem w całej jej dyskografii. Uwielbiam nośny refren tego utworu. “Just Like a Dream”, jedna z najspokojniejszych piosenek na “I Never Learn”, również może pochwalić się mocniejszym refrenem, który z pewnością razem z Lykke Li odśpiewywać będzie cała publiczność podczas koncertów.

Urocze “Silver Line”, w którym wokal Lykke Li poddany został małej komputerowej obróbce, należy do najlepszych kompozycji zawartych na “I Never Learn”. Podobnie powiedzieć mogę o “Gunshot”, które zachwyciło mnie od pierwszego przesłuchania. Szczególnie cenię w tej piosence zwrotki, w których na pierwszy plan wysuwa się smutny wokal Szwedki. Warto jednak zwrócić uwagę na ostrzejszy refren. Samą siebie Lykke Li przeszła w chwytającej za serce balladzie “Love Me Like I’m Not Made of Stone”.

Trzy ostatnie piosenki nie wnoszą do płyty nic nowego, ale należy im się chwila uwagi. “Never Gonna Love Again” czaruje przebojowością, choć należy do spokojniejszych piosenek. Chóralne “Heart of Steel” wydaje się być jedyną piosenką na “I Never Learn”, w której dostrzegam odrobinę optymizmu. Czy i wam nieco podniosły nastrój tego kawałka nie kojarzy się z twórczością Florence & The Machine? Album zamyka kolejna ballada – zagrane na pianinie, ale urozmaicone gitarami i perkusją “Sleeping Alone”.

Chociaż uważam Lykke Li za jedną z lepszych i ciekawszych wokalistek, jej nowa płyta nie do końca spełniła moje oczekiwania. Może miałam co do niej za duże wymagania? Może oczy (albo lepiej – uszy) zamydliły mi cztery piosenki (m.in. “I Never Learn” i “Gunshot”), które poznaliśmy przed ukazaniem się krążka? Wydaje mi się, że tym razem artystka bardziej skupiła się na przekazaniu emocji i samych tekstach piosenek, niż nad ich ostatecznym brzmieniem. Mimo to polecam gorąco ten album wszystkim, którzy mają ochotę na odrobinę poruszających momentów.

Jedna odpowiedź do “POZNAJ: Lykke Li | #465 Lykke Li “I Never Learn” (2014)”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *