
Suki Waterhouse była jedną z tych artystek, które w 2024 roku wyjątkowo często gościły w moich słuchawkach. To przede wszystkim zasługa “Memoir of a Sparklemuffin” – krążka, który pokazał, jak swobodnie potrafi poruszać się między dream popem, indie rockiem, folkowymi balladami i chwytliwym popem nie tracąc przy tym własnego charakteru. Nic więc dziwnego, iż dwa lata później do “Loveland” podchodziłam już z konkretnymi, dość wysokimi oczekiwaniami. Czy Suki udało się im sprostać? A może zamiast rozwijać to, co działało wcześniej, postawiła na zupełnie inny kierunek? Czas sprawdzić, jak moje oczekiwania przełożyły się na rzeczywistość.
Czytaj dalej RECENZJA: Suki Waterhouse “Loveland” (2026) (#1715)





