#876 Ängie “Suicidal Since 1995” (2018)

Kiedy dwadzieścia parę lat temu zespół Nick Cave and the Bad Seeds wydawał album “Murder Ballads”, pojawiły się krytyczne głosy, że swoimi kompozycjami formacja gloryfikuje zbrodnię. Szwedzka wokalistka Ängie widownię ma na razie znacznie mniejszą, ale i ona tłumaczyć się musiała z otoczki debiutanckiej płyty “Suicidal Since 1995”, którą zdobi mroczna, ale piękna grafika przedstawiająca wisielca. Nie chcę, by ludzie myśleli, że samobójstwo jest glamour, mówi Szwedka, dodając, że ceni życie i stara się żyć jego pełnią.

Jak na młody wiek Ängie sporo przeszła. Odrzucona przez rówieśników dziewczyna rozważała popełnienie samobójstwa, znajdując jednak ukojenie zszarganych nerwów w narkotykach. Sporo czas spędzała także na wysyłaniu w świat snapów, na których chwaliła się swymi raperskimi umiejętnościami. Tam właśnie odkryli ją członkowie zespołu Death Team, którzy pomogli jej postawić pierwsze kroki w branży muzycznej.

Odwaga w muzyce jest dla mnie bardzo ważna. Ängie wykazała się sporą brawurą umieszczając na “Suicidal Since 1995” przeróbkę “Venus in Furs” The Velvet Underground z 1967 roku. Art-rockowy, sadomasochistyczny numer przerobiła zgodnie z duchem współczesności. Wywróciła utwór do góry nogami, podobnie jak Lou Reed leniwie śpiewając chłodnym, nieemocjonalnym głosem, ale zastępując żywe instrumenty mroczną elektroniką. Dobry cover to dla mnie taki cover, przy którym na hasło “to tylko przeróbka” otwieram szeroko oczy ze zdziwienia. “Venus in Furs” brzmi jak kompozycja, którą Szwedka sama mogłaby napisać. Świetna interpretacja. Do lepszych momentów jej płyty należą także “Dope”, “Here for My Habits” i “We Run”. Pierwsza z piosenek jest trapowym, seksownym nagraniem z wpadającym w ucho hookiem (if I look dope when I make music, maybe my music will sound like dope). Drugi utwór miesza zwyczajne zwrotki z jazgotliwym, metalicznym refrenem. W “We Run” ujęły mnie zaś delikatne komputerowe obróbki wokalu artystki, która brzmi tu zaskakująco słodko. Ciężko powiedzieć, by na swoją twórczość Ängie miała jakoś dużo pomysłów. Pozostałe nagrania nie odstają stylistycznie, będąc kompozycjami budowanymi na elektronicznych, mniej (nudne “2013”) lub bardziej (“Coke Ain’t Brain”, “Boss”) wyrazistych bitach.

Mało który europejski kraj dał nam tylu wykonawców robiących na całym świecie (albo przynajmniej na Starym Kontynencie) karierę. Dość wymienić tu – patrząc jedynie na kobiety – Tove Lo, Lykke Li, Robyn, Zarę Larsson czy Loreen. I chociaż muzycznie Ängie za bardzo od nich nie odstaje, proponując muzykę nowoczesną, w samych jej tekstach jest więcej mroku i kontrowersji, znajdując źródła inspiracji we własnej biografii. Wyróżnia się także gotyckim wizerunkiem. Ciekawi mnie, jak potoczy się jej kariera. Po tym, co słyszałam na “Suicidal Since 1995”, uważam, że wokalistka ma osobowość. Przydałoby się jednak więcej pomysłów, bo podejrzewam, że szybko zacznie zjadać własny ogon.

Warto: Venus in Furs & Dope

4 odpowiedzi do “#876 Ängie “Suicidal Since 1995” (2018)”

  1. Mnie przyciągnęła okładka i chyba każdego by przyciągnęła. Może nie jest to bardzo odkrywcze, ale gdyby choć każdy z debiutantów tak zaczynał to nie było by tyle komercji i zrażania się m.in. krytyków na danego artyste / artystkę.
    Śledząc jej instagramowe lajwy i nawet czasem pisząc z nią na priv (wciąż nie wierzę że ma ona tak mało obserwujących, że odpowiada na wiadomości prywatne). Na lajwie zaśpiewała nowy singiel, który nie wiadomo kiedy wyjdzie zatytułowany “Pussycats, rock n roll” i wczytując się w tekst tego utworu który ktoś dodał na genius.com, to jest bardziej kontrowersyjne niż piosenka” Smoke weed eat pussy” z początków kariery Angie. Przyjemna recenzja!

    PS. Na lajwach Angie ciągle powtarza, że inspirują ją m.in właśnie The Velvet Underground, Lana Del Rey, Bowie czy też Fink, więc nie będzie chyba tak źle xd.

  2. Zaintrygowała mnie ta dziewczyna, ale to obowiązujące brzmienie roku 2018, czyli bass 808 i trapowa perkusja, już mnie tak męczy, że nie jestem w stanie więcej przełknąć podobnych klimatów. A mamy dopiero sierpień. Szkoda, że nie wysiliła się na więcej, ale wokal ma fajny i już mnie ciekawi jak prezentować się będzie w brzmieniu z roku 2019 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *