#873 Grace Jones “Portfolio” (1977)

Podobno mało komu udaje się przepracować w jednym zawodzie całe życie. Nie wyłamuje się z tego jamajska wokalistka Grace Jones, która karierę zaczynała nie jako piosenkarka, lecz modelka. W Paryżu rozwinęła skrzydła, współpracowała z najróżniejszymi markami i pojawiała się na okładkach kolorowych magazynów. Wiedziała jednak, że w pewnym momencie będzie za stara na chodzenie po wybiegu. Wymyśliła więc siebie na nowo i portfolio pełne zdjęć postanowiła zamienić w muzyczne “Portfolio”.

Czytaj dalej #873 Grace Jones “Portfolio” (1977)

#872 Bishop Briggs “Church of Scars” (2018)

W Internecie znaleźć można kilka jej dodatkowych piosenek (…), wystarczyłoby dograć ze dwie-trzy i voilà. To mógłby być najlepszy płytowy debiut tego roku – pisałam w recenzji ubiegłorocznej epki Bishop Briggs. Dwudziestosześcioletnia Brytyjka muzyczną karierę rozpoczęła w 2015 roku, szybko zwracając na siebie uwagę fanów kobiecych, alternatywnych postaci. Z wydaniem debiutanckiego longplay’a zwlekała jednak do tego roku. Dość czasu, by nagrać wiele piosenek. W Briggs obudził się mały leniuszek, ale warto przymknąć na to oko.

Czytaj dalej #872 Bishop Briggs “Church of Scars” (2018)

#871 Mura Masa “Mura Masa” (2017)

Będąc nastolatkiem Alex Crossan opanował grę na takich instrumentach jak gitara, pianino i perkusja, co otworzyło mu drogę do współpracy z lokalnymi (producent i muzyk pochodzi z małej wyspy Guernsey należącej do Wielkiej Brytanii) grupami specjalizującymi się w brzmieniach punk czy deathcore. On sam zasłuchiwał się w Gorillaz i The Smiths, a niedługo potem odkrył takich przedstawicieli muzyki elektronicznej jak SBTRKT, James Blake i Cashmere Cat. Alex przybrał pseudonim Mura Masa i postanowił dołączyć do ich paczki.

Czytaj dalej #871 Mura Masa “Mura Masa” (2017)

#870 Lykke Li “So Sad So Sexy” (2018)

Szwedzka wokalistka Lykke Li chyba nie mogła lepiej uczcić dziesięciolecia swojej muzycznej kariery jak premierą nowego wydawnictwa. Tak, drodzy czytelnicy. Autorka przeboju “I Follow Rivers” na scenie pojawiła się w 2008 roku, szybko zdobywając sympatię osób, którzy od zwykłego, beztroskiego popu wolą pop chłodniejszy, grający na emocjach i chętnie wchodzący we współpracę z dream popem czy indie. Do tego grona zaliczam się i ja, co sprawiło, że z “So Sad So Sexy” mam niemały problem.

Czytaj dalej #870 Lykke Li “So Sad So Sexy” (2018)

Colours of Ostrava 2018 – ladies first (część 1.)


Kiedy na całym świecie zauważa się brak dużych kobiecych nazwisk w line upach największych festiwali, organizatorzy czeskiej muzycznej imprezy Colours of Ostrava postanowili pójść pod prąd. Trzy z czterech headlinerskich aktów obsadzone zostało właśnie przez płeć piękną. Dowodzone przez zjawiskową Hannah Reid trio London Grammar niestety do Ostrawy nie dotarło, ale bawić się mogliśmy na koncertach Jessie J i Grace Jones. A to i tak nie wszystko. Pierwszą część relacji z Colours of Ostrava dedykuję wokalistkom.

Czytaj dalej Colours of Ostrava 2018 – ladies first (część 1.)