RECENZJA: Beth Orton “The Ground Above” (2026) (#1712)

Beth Orton nigdy nie należała do grona artystek, które podbijają listy przebojów. A jednak od debiutu w 1993 roku konsekwentnie buduje swój własny świat, stając się jedną z najważniejszych postaci folktroniki – gatunku łączącego folk z subtelną elektroniką. Jej twórczość od lat znajduje słuchaczy, choć pozostaje raczej domeną osób świadomie poszukujących takich brzmień. Po wydanym w 2022 roku albumie “Weather Alive”, który nie wywarł na mnie większego wrażenia, nie miałam szczególnie wygórowanych oczekiwań. Tym większym zaskoczeniem okazało się tegoroczne “The Ground Above”. Już od pierwszych sekund było jasne, że tym razem Beth Orton przygotowała coś wyjątkowego.

Czytaj dalej RECENZJA: Beth Orton “The Ground Above” (2026) (#1712)

RECENZJA: Madonna “Confessions II” (2026) (#1711)

Madonna zbudowała reputację artystki, która nigdy nie ogląda się za siebie. Każdy kolejny album miał być nowym rozdziałem i kolejnym wcieleniem. Tym większym zaskoczeniem jest “Confession II” – to pierwszy raz, gdy Królowa Popu wraca do pomysłu, który przed laty zapewnił jej jeden z największych sukcesów. Dwadzieścia lat temu “Confessions on a Dance Floor” nie tylko przywróciło modę na disco, ale też podarowało światu serię singli, które do dziś nie schodzą z radiowych playlist. Poprzeczka zawisła więc wyjątkowo wysoko. Zamiast wymyślać siebie od nowa, Madonna postanowiła raz jeszcze założyć lśniący kostium i wejść między migające światła. Jak wyszła jej druga wizyta w tej samej rzece? A właściwie – na tym samym parkiecie?

Czytaj dalej RECENZJA: Madonna “Confessions II” (2026) (#1711)

RECENZJA: Bleachers “Everyone for Ten Minutes” (2026) (#1710)

Bleachers nigdy nie byli zespołem, który rozpala wyobraźnię publiczności na poziomie największych gwiazd. Trudno zresztą, by było inaczej, gdy ich lider od lat funkcjonuje przede wszystkim jako architekt sukcesów innych. Jack Antonoff należy do najbardziej wpływowych postaci współczesnego popu. Współpracował z m.in. Taylor Swift, Laną Del Rey czy Sabriną Carpenter współtworząc brzmienie, które w ostatnich latach zdominowało listy przebojów. Paradoks polega na tym, że sam zespół Bleachers pozostaje raczej w cieniu. Tym bardziej warto przyjrzeć się albumowi “Everyone for Ten Minutes”. Jack pod uwagę bierze tu przede wszystkim własne życzenia.

Czytaj dalej RECENZJA: Bleachers “Everyone for Ten Minutes” (2026) (#1710)

RECENZJA: Diana Ross “Surrender” (1971) (#1709)

Kiedy płyta “Surrender” trafiła do sklepów zaledwie kilka miesięcy po “Everything Is Everything”, łatwo było odczytać ten ruch jako sygnał niecierpliwości i determinacji zarazem. Diana Ross, już formalnie poza The Supremes od przeszło roku, znalazła się w momencie, w którym oczekiwania jej samej rozmijały się z realnymi wynikami jej pierwszych solowych dzieł – albumy nie stały się natychmiastowymi bestsellerami, jak przewidywano, a legenda zespołu wciąż rzucała długi cień. Artystka, zamiast przeć do przodu, na “Surrender” zdecydowała się na powrót do współpracy z twórcami swojego debiutu. Jak tym razem im ta kolaboracja wyszła?

Czytaj dalej RECENZJA: Diana Ross “Surrender” (1971) (#1709)

RECENZJA: Olive Jones “For Mary” (2026) (#1708)

Olive Jones należy do grona artystek, które sprawiają wrażenie, jakby od zawsze wiedziały, dokąd zmierzają. Sama podkreśla, że od najmłodszych lat widziała siebie na scenie z mikrofonem w dłoni. Pierwsze utwory publikować zaczęła dopiero w 2023 roku, a już teraz prezentuje “For Mary” – swój debiutancki longplay. Brytyjska wokalistka opisuje ten projekt jako prezent dla wszystkich, którzy szukają w muzyce pocieszenia i ukojenia. W tym prędkim świecie warto sprawdzić, jak jej słowa przekładają się na rzeczywistość.

Czytaj dalej RECENZJA: Olive Jones “For Mary” (2026) (#1708)

Luźne taśmy: czerwiec ’26

Czerwiec 2026 roku upłynął mi pod szyldem twórczości artystów, na których koncerty się wybierałam – tu przede wszystkim Baxter Dury i Men I Trust. W głośnikach królowała też płyta St. Vincent z 2021 roku. Z nowości zaskoczyły mnie L’Rain, Lola Young, a przede wszystkim PJ Harvey. A w tym wszystkim znajdzie się też i polski akcent. A nawet dwa.

Czytaj dalej Luźne taśmy: czerwiec ’26

Relacja z koncertu Beirut

Jeśli któraś z gwiazd tegorocznego Open’era miałaby jak najszybciej wrócić do Polski, niech będzie to grupa Beirut – pisałam dekadę temu w relacji z festiwalu nie wiedząc jeszcze, że kolejna okazja do zobaczenia najbardziej światowego zespołu współczesnej sceny nadarzy się dopiero dziesięć lat później. Formacja do Polski przybyła teraz w ramach mniejszego wydarzenia, jakim był poznański festiwal Malta. Od ubiegłego roku wydarzenie to kusi koncertami alternatywnych wykonawców, więc jest z czego wybierać. Mój wybór od razu padł na Beirut.

Czytaj dalej Relacja z koncertu Beirut

RECENZJA: Fink “The City Is Coming To Erase It All” (2026) (#1707)

Jeśli czegoś nie było w 1974 roku, nie używamy tego – taką zasadę przyjął Fin Greenall podczas pracy nad krążkiem “The City Is Coming To Erase It All”. To założenie mogło łatwo zamienić się w próbę wiernego odtworzenia brzmień sprzed pół wieku. Brytyjski artysta poszedł jednak w innym kierunku. Zamiast rekonstruować przeszłość, wykorzystał te ograniczenia jako narzędzie do opowiedzenia historii o współczesnym, pełnym pośpiechu i hałasu świecie. Jak przełożyło się to na samą muzykę?

Czytaj dalej RECENZJA: Fink “The City Is Coming To Erase It All” (2026) (#1707)

Relacja z koncertu Men I Trust

Nie należą do grona zespołów, które regularnie okupują listy przebojów, ale od kilku lat konsekwentnie budują swoją pozycję na koncertowych scenach Europy. Men I Trust jest przykładem kapeli, której popularności nie da się mierzyć wyłącznie streamingowymi rekordami czy pozycjami na listach przebojów. Znacznie więcej mówią pełne sale i oddana publiczność pojawiająca się na kolejnych występach. Koncert odbywający się 22 czerwca w warszawskiej Progresji był kolejnym dowodem na to, że kanadyjska formacja, mimo statusu artysty spoza mainstreamu, może liczyć w Europie na grono wiernych sympatyków.

Czytaj dalej Relacja z koncertu Men I Trust

RECENZJA: Bebe Rexha “Dirty Blonde” (2026) (#1706)

Jeszcze na początku roku Bebe Rexha publicznie narzekała, że jej kariera ugrzęzła w martwym punkcie, zazdroszcząc chociażby Charli XCX i Sabrinie Carpenter, które wskoczyły do pierwszej ligi gwiazd mainstreamowego popu. Jej frustracja wobec wytwórni i sposobu prowadzenia kariery była zrozumiała. Przez lata dostarczała kolejne hity, ale trudno było nie zauważyć, że problem leżał również w samej muzyce. Bo choć Rexha wielokrotnie udowadniała, że potrafi pisać chwytliwe refreny, równie rzadko proponowała coś, co faktycznie wyróżniałoby ją spośród dziesiątek innych gwiazd popu. “Dirty Blonde” wydaje z pozycji niezależnej artystki. Czy tegoroczny krążek rzeczywiście jest przełomem, na jaki od lat tak niecierpliwie czeka?

Czytaj dalej RECENZJA: Bebe Rexha “Dirty Blonde” (2026) (#1706)