10 piosenek, które chciałabym usłyszeć podczas OFF Festivalu

Polski festiwal muzyki alternatywnej – OFF – zamknął już swój line up i, ogłaszając kto i o której wystąpi, pozwolił słuchaczom na przygotowanie swojej muzycznej ścieżki. Wciąż niewiadomą pozostają setlisty, z którymi do Polski przyjadą poszczególni artyści. A jakie piosenki ja chciałabym usłyszeć podczas tego wydarzenia? Wybrałam dla was dziesiątkę.

ROLLING BLACKOUTS COASTAL FEVER FRENCH PRESS

Australijski zespół wpadł mi w ucho pod koniec ubiegłego roku, kiedy to zapoznałam się z epką “The French Press”. Pisałam o nich wówczas, iż prezentowana przez tych debiutantów gitarowa muzyka kojarzy mi się z okresem letnich festiwali. Na OFF Festivalu chciałabym usłyszeć chociażby “French Press” – siedząc na trawie w blasku zachodzącego słońca, czując się zrelaksowana jak mało kiedy.

JOHN MAUS PETS

Słówko relaks nijak nie pasuje za to do inspirowanej latami 80. (psychodeliczny synth pop) twórczości Johna Mausa. A już na pewnie nie do “Pets”. Niby melodia zachęca do potupania nóżką i pokiwania głową w rytm muzyki, ale po wsłuchaniu się w tekst przychodzi na myśl jedno: what the fuck. Your pets are gonna die beznamiętnym głosem recytuje Maus, a mi robi się jakoś tak nieswojo. To też ciekawe uczucie.

TĘSKNO KOMBINACJE

Sporo w muzyce Johna Mausa niepokoju, który warto przegonić kompozycjami polskiego duetu Tęskno. Muzykę grupy ciężko jednoznacznie sklasyfikować, gdyż nowoczesne elementy mieszają się z eleganckimi, klasycznymi wręcz dźwiękami fortepianu i instrumentów smyczkowych. Dodając do tego piękne, krystaliczne wokale Joanny Longić i Hanny Raniszewskiej otrzymujemy koncert, podczas którego człowiekowi robi się błogo. Sprawdziłam na Spring Breaku.

ZOLA JESUS EXHUMED

Czarownice wszystkich krajów łączcie się. Kiedy? Gdzie? Podczas katowickiego koncertu Zoli Jesus – amerykańskiej wokalistki, która w swojej twórczości przemyca mroczny synth pop, dark wave i artystyczny pop, a w tekstach balansuje na granicy życia i śmierci. Tym kulminacyjnym punktem jej sabatu z pewnością byłoby nerwowe, przesiąknięte czarną magią nagranie “Exhumed”.

YELLOW DAYS THE WAY THINGS CHANGE

Nie wkroczył jeszcze w trzecią dekadę życia a jego muzyczna twórczość brzmi ciekawiej i dojrzalej od wielu nagrań jego rówieśników. Yellow Days, brytyjski 19-latek, zadebiutował rok temu albumem “Is Everything Okay in Your World?”, ale być może usłyszymy wkrótce jego następcę. Zwiastunem nowej muzyki artysty jest intrygujący singiel “The Way Things Change”. Nie tylko ciekawie wykonany i świetnie zaśpiewany (rozpływam się słuchając głosu wokalisty…), ale zaskakująco łączący niepokojąca atmosferę z… chilloutem.

M.I.A. PAPER PLANES

Niby po premierze “AIM” zapowiadała koniec muzycznej kariery, ale jakoś ciężko jest jej się z nami rozstać. I dobrze, bo czymże byłaby scena muzyczna bez tej barwnej, kontrowersyjnej raperki? Do Polski wraca nieco ponad rok po swoim open’erowym występie. Jej koncerty to energetyczna bomba. Zachwyca przede wszystkim interakcja artystki z publiką. Która się odwdzięcza, wspomagając M.I.A. w wykonywaniu kolejnych numerów. Przede wszystkim świetnie wypada bujające “Paper Planes”. Tej piosenki zabraknąć w Katowicach nie może.

ARIEL PINK FEELS LIKE HEAVEN

Nie wiem jak jest w niebie, ale Ariel Pink, przedstawiciel alternatywnego popu, lo-fi i eksperymentalnego rocka, może uchylić rąbka tajemnicy. Potrzeby jest do tego ten jeden utwór: “Feels Like Heaven” z jego ostatniej studyjnej płyty “Dedicated to Bobby Jameson”. Niby gdzieś się to już słyszało (Ariel Pink bazuje na pomyśle „(Feels Like) Heaven” szkockiego one-hit-wonder Fiction Factory), ale chce się zatracić raz jeszcze w tym bujającym w obłokach z cukrowej waty remake’u.

GRIZZLY BEAR NEIGHBORS

Twórczość nowojorskiej formacji Grizzly Bears stanowi wciąż dla mnie sporą niewiadomą, ale wydaje mi się, że pora nadrobić studyjne płyty. Jest ich pięć, a do Polski formacja przywiezie ze sobą ubiegłoroczne dzieło “Painted Ruins”. Po pobieżnym zapoznaniu się z albumem w ucho wpadło mi “Neighbors”, będące niespiesznym, gitarowym (wzbogaconym niebanalnymi dźwiękami perkusji) nagraniem o refleksyjnym tekście traktującym o dwójce ludzi, którzy coraz bardziej stają się sobie obcy.

CHARLOTTE GAINSBOURG REST

Dzieci znanych rodziców nie mają lekko. Muszą udowodnić, że sukces jest zasługą ich ciężkiej pracy a nie pieniędzy czy nazwiska matki czy ojca. Także Charlotte Gainsbourg (córka Jane Birkin i Serge’a Gainsbourga) długo udowadniała, ile jest warta. Także na muzycznym polu. Do Polski przywiezie swój nowy album “Rest”, który pełen jest takich minimalistycznych, elektronicznych smaczków jak łączące język francuski z angielskim nagranie tytułowe. Współprodukowane, co warto zaznaczyć, przez połową duetu Daft Punk.

GARY WAR HOME ADRESS

Amerykański wokalista i muzyka Gary War brzmi znajomo. Wokalnie blisko mu do wspomnianego, złowrogiego Johna Mausa, muzycznie ląduje blisko Ariela Pinka. Z tym drugim porównaniem trafiłam niemalże w sam środek tarczy, gdyż obaj artyści często ze sobą współpracują. W lutym wydał nowy album (“Gaz Forth”), który wypełniają kompozycje pokroju “Home Adress” – gitarowe, zerkające na lata 60., ale przepełnione dziwacznymi, kosmicznymi dźwiękowymi efektami. Taki… ciemny surrealizm.

……………………………………………

Tegoroczna edycja OFF Festivalu odbędzie się w dniach 3-5 sierpnia w Katowicach. Bilety (także jednodniowe) nadal są w sprzedaży.

2 odpowiedzi do “10 piosenek, które chciałabym usłyszeć podczas OFF Festivalu”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *