#895 Shakira “Dónde Están los Ladrones?” (1998)

Po pewnym incydencie sprzed ponad dwudziestu lat Shakira z pewnością nie tylko zatrudniła dodatkowych bodyguardów, ale i zaczęła robić to, co każdy student w bólach piszący magisterkę – efekty swojej pracy zapisuje na kilku nośnikach, by nagle nie zostać z niczym. Owy pech polegający na stracie materiału spotkał Kolumbijkę po stworzeniu piosenek na następcę “Pies Descalzos”. Na jednym z lotnisk jej bagaż z nagraniami został skradziony*. Gdzie są ci złodzieje pyta tytułem swojej drugiej płyty Shakira. Zabrali materiały, ale nie umiejętności wokalistki w pisaniu niezłych utworów.

Swoją karierę kolumbijska gwiazda zbudowała na lawirowaniu między językiem angielskim i hiszpańskim. Dziś na koncie ma podobną ilość albumów nagranych w obu tych językach. Hiszpańskim, który dziś wspominany jest z największym rozrzewnieniem, jest właśnie “Dónde Están los Ladrones?”. Płyta ukazała się dwadzieścia lat temu i nadal pozostaje tym wydawnictwem Shakiry, do którego najtrudniej zakręcić biodrami.

Słuchając dziś takich przebojów jak “Chantaje”, “Waka Waka (This Time for Africa)” czy “Whenever, Wherever” ciężko przypomnieć sobie, że artystka miała całkiem niezły epizod z muzyką rockową. Warto jednak do tych słów podchodzić ostrożnie, gdyż mocniejsze, gitarowe brzmienie Shakira zestawiła ze sporą dawką niebanalnego latino, otrzymując porcję przyjemnych, wpadających w ucho kompozycji.

Jedną z najciekawszych piosenek otrzymujemy już na samym początku. “Ciega, Sordomuda” jest ukłonem w stronę meksykańskiej kultury. W utrzymanym w równym tempie, beztroskim numerze śpiewa w towarzystwie mariachi. Utwór należy do najbardziej wakacyjnych punktów wydawnictwa. Innymi lżejszymi nagraniami są wzbogacone harmonijką “No Creo” oraz posiadające szybki rytm i mające spore predyspozycje do stania się nieco tandetnym dyskotekowym hitem “Que Vuelvas”. Mi jednak najbardziej do gustu przypadły numery, w których wokalistka pokazuje swoją agresywniejszą stronę – gitarowe “Si Te Vas”, którego słowa kieruje do byłego ukochanego (szczególnie warto zwrócić uwagę na jej szalony głos w końcówce) oraz rockowe, stadionowe “Dónde Están los Ladrones?”, w którym artystka daje prztyczka w nos rządzącym. Perełką płyty jest jednak inspirowane arabskimi rytmami, gorączkowe “Ojos Así”. Ładnie wypadają też ballady: smutne, wyciszające “Moscas en la Casa” oraz romantyczne “Tú”. Niezbyt za to podoba mi się spokojne wspomnienie o minionym uczuciu ukryte pod tytułem “Sombra de Ti”. Czegoś mi tu brakuje. Może bardziej przekonujących wokali Shakiry? Ciekawszej linii melodycznej?

“Dónde Están los Ladrones?” Shakiry jest dla mnie nie tyle płytą z muzyką, co metaforą tego, że nie warto długo płakać za tym, co straciliśmy. Udowadnia także, że większość negatywnych doświadczeń może kiedyś przerodzić się w coś inspirującego. “Dónde Están los Ladrones?” jest więc takim słodko-gorzkim albumem. Artystka serwuje nam opowieści o spełnionej miłości, by za chwilę pogrążyć się w smutku i żałować, że związek stworzony z innym mężczyzną przeszedł już do historii. Czasem jest zadziorna, za chwilę odsłania przed nami swą duszę romantyczki. Ani na chwilę nie traci jednak na autentyczności. Płyta na pewno mogłaby być bardziej dopracowana i mocniej opierać się upływającemu czasowi (sporo piosenek nieźle się przez lata zakurzyło), ale już raczej na zawsze dzierżyć będzie tytuł jednego z najlepszych elementów dyskografii Kolumbijki.

Warto: Dónde Están los Ladrones? & Ojos Así

* Jak ta historia się w ogóle zakończyła? Czy zawiedzeni złodzieje widząc jakieś taśmy i zapiski wyrzucili wszystko do kosza? Czy po usłyszeniu, że obrabowali TĘ Shakirę, nie ośmielili się sprzedać łupu?

3 odpowiedzi do “#895 Shakira “Dónde Están los Ladrones?” (1998)”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *