#906 “A Star Is Born” (soundtrack) (2018)

Kinomaniaczką nie jestem, ale trafiają się takie filmy, na które do kina przeszłabym się bardzo chętnie. Niby premiera w innych miejscach świata już dawno się odbyła, czerwone dywany zostały zwinięte, kto chciał podzielił się wrażeniami z seansu. A tu dowiaduję się, że w polskich kinach dany obraz wyświetlany będzie dopiero za kilka tygodni. Na szczęście z muzycznymi albumami takich problemów nie ma i nikt nie zablokował nam dostępu do soundtracku filmu “Narodziny gwiazdy”. Więc zanim zobaczymy, jak na dużym ekranie poradziła sobie Stefani Germanotta (Lady Gaga), przekonać się możemy, jakim wokalistą okazał się być Bradley Cooper.

Ona gra wokalistkę, która dopiero stawia swoje pierwsze kroki w show biznesie. On zaś jest artystą, który prowadzi ją za rękę po tym niezrozumiałym świecie. Między nimi rodzi się uczucie, któremu na drodze stoi sława – jej rosnąca popularność oraz powolny spadek zainteresowania jego osobą. Jak potoczą się ich losy, przekonamy się za kilka tygodni. Na razie mamy płytę z utworami, która bije rekordy popularności. Numery wyśpiewywane przez Gagę i Coopera poprzedzielane są fragmentami dialogów, lecz postanowiłam skupić się na samych piosenkach.

Otwarcie albumu jest naprawdę mocne. Bradley Cooper świetnie wypada w ostrym, gitarowym nagraniu “Black Eyes” z powodzeniem wcielając się w gwiazdę rocka. W pozostałych solowych utworach aktora gitar również nie brakuje, ale one same są bardziej stonowane i mniej dzikie. Mi do gustu najbardziej przypadło akustyczne, inspirowane country “Maybe It’s Time”. Nieźle wypada też żywsze, rytmiczne “Alibi” z poprzedzającym go instrumentalem “Out of Time”. Powrotem tego bardziej amerykańskiego oblicza Coopera jest “Too Far Gone”, które – w przeciwieństwie do wspomnianego “Maybe It’s Time” – nie brzmi tak skromnie. Bradley’a usłyszeć możemy także w czterech innych kompozycjach. Tym razem jednak śpiewa u boku Lady Gagi. Ich pierwszy duet, power ballad “Shallow”, zyskał spory rozgłos, lecz dla mnie jest jednym z najbardziej irytujących singli tego roku. Nie odczuwam tych obiecanych emocji, całość mnie nudzi a na dokładkę nie potrafię polubić wokalu Stefani, która skupia na sobie całą uwagę. Lepsze wrażenie robią na mnie romantyczna ballada country “Music to My Eyes”; elegantsze, pełne wokalnych harmonii “I Don’t Know What Love Is” a przede wszystkim surowe, country-rockowe, wpadające w ucho “Diggin’ My Grave”.

Nie da się jednak ukryć, że płyta “A Star Is Born” elektryzowała publiczność ze względu na obecność Lady Gagi. Od premiery “Joanne” minęły już dwa lata i każdy fan musiał zacząć zastanawiać się, w jakim kierunku tym razem pójdzie jego ulubiona wokalistka. Niektórzy mogą być negatywnie zaskoczeni – to wciąż nie jest ta electropopowa Mother Monster, która śpiewała o pokerowej twarzy czy złych romansach. Solowe nagrania Germanotty starają się jednak (co wynika ponoć z samej fabuły filmu) zaspokoić gusta i miłośników popu, i muzyki trudniejszej, mniej radiowej. Do pierwszej grupy zaliczają się numery (“Heal Me”, flirtujące z r&b “Why Did You Do That?”, nijakie “Hair Body Face”, ciężka ballada “Before I Cry”) dość przeciętne i stojące kilka półek niżej od tego, co już Lady nam serwowała. Nie jest to niestety rozrywka najwyższych lotów. Z jej pozostałych piosenek zachwycił mnie przejmujący, jazzujący cover “La Vie En Rose”. Zaś takie kawałki jak emocjonalne “Always Remember Us This Way”; lekkie “Look What I Found” czy podniosłe, musicalowe “Is That Alright?” uchodzić mogą za kontynuację muzycznego projektu artystki sprzed dwóch lat.

Przyznam szczerze, że soundtrack “A Star Is Born” nie zrobił a mnie wielkiego wrażenia. To wprawdzie porcja porządnej muzyki spod szyldu “pop & country”, ale niewiele tu kompozycji, do których częściej chciałabym wracać. Być może piosenki te zyskują w poszczególnych scenach, ale, jak wspomniałam we wstępie, jeszcze nie dane było polskim widzom się o tym przekonać. Atutem soundtracku na pewno jest dwójka głównych bohaterów. Między Lady Gagą a Bradley’em Cooperem dało się wyczuć chemię. Oni sami stanęli także na wysokości wokalnego zadania. W przypadku Germanotty nie jest to niespodzianka. Po porzuceniu auto tune’a dała się już poznać jako utalentowana piosenkarka. Zaryzykuje stwierdzenie, że chyba nawet bardziej lśni tu sam Cooper, którego barwa głosu świetnie łączy się w zaprezentowanymi tu brzmieniami. To kiedy jakiś album, proszę pana?

Warto: Maybe It’s Time & La Vie En Rose

3 odpowiedzi do “#906 “A Star Is Born” (soundtrack) (2018)”

  1. Ja tam ten soundtrack kupuję. Może te bardziej popowe, taneczne piosenki aż tak mnie nie porywają, ale Hair Body Face jest świetne, a i Why Did You Do That brzmi trochę jak starsze dokonania Gagi. Niemniej jednak, piosenki mi się podobają i już nie mogę się doczekać filmu.

  2. Nie jest to muzyka, którą słucham na co dzień. Ba! Nie jest to muzyka, którą lubię w ogóle słuchać, ale myślę, że na sam film pójdę. Choć na film najpewniej pójdę posłuchać singli na dobrym nagłośnieniu.

    Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *