RECENZJA: Jade “That’s Showbiz Baby!” (2025) (#1628)

Kiedy Jade Thirlwall ogłosiła, że rozpoczyna solową karierę, nie przypuszczałam, że będę tak niecierpliwie czekać na jej debiutancki album. Związana przez wiele lat z Little Mix artystka była częścią jednego z najważniejszych girlsbandów współczesnej muzyki pop, lecz jej potencjał, jak widzimy teraz, wykraczał poza ramy tej dość przeciętnej grupy. Po wypuszczeniu kilku piosenek, które podsycały apetyt na długogrający materiał, nadszedł czas na “That’s Showbiz Baby!” – płytę, którą Jade chce nam udowodnić, że świetne single nie były wypadkiem przy pracy, ale normą.

Czytaj dalej RECENZJA: Jade “That’s Showbiz Baby!” (2025) (#1628)

RECENZJA: Sabrina Carpenter “Man’s Best Friend” (2025) (#1624)

Ledwie rok po “Short n’ Sweet” amerykańska wokalistka Sabrina Carpenter wraca z nowym albumem, “Man’s Best Friend”. Od razu udało jej się wzbudzić spore zamieszanie – i to wcale nie singlem zapowiadającym projekt. To sama okładka płyty wywołała falę komentarzy i kontrowersji, które idealnie pokazują, że artystka nie boi się prowokować. Ja jednak lubię, jak za skandalami faktycznie stoi porządny produkt. 

Czytaj dalej RECENZJA: Sabrina Carpenter “Man’s Best Friend” (2025) (#1624)

RECENZJA: Reneé Rapp “Bite Me” (2025) (#1617)

Po wydaniu debiutanckiej płyty “Snow Angel” w 2023 roku przekonana byłam, że następne miesiące należeć będą do Reneé Rapp – wokalistki i znanej z Broadway’u aktorki, która wcieliła się w rolę legendarnej Reginy George w nowej wersji kultowej produkcji “Mean Girls”. Łączący popową przebojowość ze sporym ładunkiem emocjonalnym album nie wystrzelił jednak kariery Rapp tak gwałtownie, jak ona sama mogła tego oczekiwać. Jej obecność w mainstreamie była nieznaczna, ale nie zniechęciło to wokalistki do kolejnego podejścia. Dziś posłuchać już możemy jej płyty numer dwa – “Bite Me”.

Czytaj dalej RECENZJA: Reneé Rapp “Bite Me” (2025) (#1617)

RECENZJA: Kesha “.” (2025) (#1609)

Wydana przez dwoma laty płyta “Gag Order” była niesamowicie szczerym i bolesnym rozliczeniem z problemami, jakie ciągnęły się za Keshą wiele lat. Dziś amerykańska wokalistka wraca w zupełnie innej odsłonie. Album “.” (period) jest nie tylko pierwszym krążkiem wydanym przez jej własną wytwórnię, lecz przede wszystkim odrodzeniem i rozpoczęciem zupełnie nowego rozdziału. Tytuł płyty nie jest więc przypadkowy. Kesha stawia kropkę, odcina się od przeszłości i cieszy zdobytą wolnością.

Czytaj dalej RECENZJA: Kesha “.” (2025) (#1609)

RECENZJA: Addison Rae “Addison” (2025) (#1606)

Od TikToka do miana jednej z najbardziej obiecujących gwiazd współczesnej popowej sceny – pochodząca ze Stanów Zjednoczonych Addison Rae jest przykładem osoby, która w pełni wykorzystała potencjał internetu by zdobyć sławę. Próbuje swoich sił w aktorstwie, bierze udział w kampaniach reklamowych. Powołała nawet do życia własną kosmetyczną markę. W międzyczasie, w środku tego zamieszania, udało jej się nagrać debiutancką płytę.

Czytaj dalej RECENZJA: Addison Rae “Addison” (2025) (#1606)

RECENZJA: Kaśka Sochacka & Dawid Podsiadło “Tylko haj” (2025) (#1603)

Wydany przed chwilą album “Tylko haj” jest niecodziennym muzycznym projektem – porcję wspólnych piosenek zarejestrować postanowili Kaśka Sochacka i Dawid Podsiadło. Płyta towarzyszy wyjątkowemu wydarzeniu, jakim jest festiwal Zorza skupiający wykonawców z rodzimej sceny muzycznej. Bilety rozeszły się na pniu, lecz ci, którym nie udało się ich dostać, i tak mają okazję spędzić blisko pół godziny z Kaśką i Dawidem.

Czytaj dalej RECENZJA: Kaśka Sochacka & Dawid Podsiadło “Tylko haj” (2025) (#1603)

RECENZJA: Marina “Princess of Power” (2025) (#1602)

Welcome to my world, princess of power śpiewa nam w piosence “Princess of Power” Marina (niegdyś z diamencikami w nazwie) rozpoczynając swój szósty już muzyczny projekt, a mi od razu w myślach pojawiły się słowa welcome to the life of Electra Heart z kompozycji “Bubblegum Bitch”. Powołane przez artystkę do życia ponad dekadę temu alter ego będące zbiorem najróżniejszych stereotypów do dzisiaj ma rzesze wielbicieli. Dziś wokalistka staje się Księżniczką Mocy, której atrybutami są niezależność, dobry humor i radość.

Czytaj dalej RECENZJA: Marina “Princess of Power” (2025) (#1602)

RECENZJA: MØ “Plæygirl” (2025) (#1596)

Duńska wokalistka MØ obecna jest na muzycznej scenie od 2014 roku, kiedy zadebiutowała ciepło przyjętym albumem “No Mythologies to Follow”. Przez trwającą już ponad dekadę karierę zaliczyła zarówno spektakularne sukcesy, jak i momenty wyraźnego twórczego zastoju. Jej poprzedni krążek, “Motordrome”, nie wniósł wiele nowego i podkopał moją wiarę w kreatywność Dunki. Czy czwarta płyta artystki to wreszcie powrót do formy i świeżości, które kiedyś uczyniły ją jednym z najciekawszych głosów skandynawskiego popu?

Czytaj dalej RECENZJA: MØ “Plæygirl” (2025) (#1596)

RECENZJA: Damiano David “Funny Little Fears” (2025) (#1595)

Cztery lata mijają od momentu, kiedy niepokorna włoska kapela Måneskin podbiła eurowizyjną scenę pokazując patetycznym balladom i dziwacznym popowym tworom, gdzie jest ich miejsce. Rockowemu zespołowi udało się to, co mało któremu triumfatorowi wydarzenia – oni serio zrobili światową karierę. Lider grupy, Damiano David, postanowił na chwilę odpiąć wagonik od tego mknącego przed siebie pociągu i podążyć własną drogą.

Czytaj dalej RECENZJA: Damiano David “Funny Little Fears” (2025) (#1595)

RECENZJA: Lucio Corsi “Volevo essere un duro” (2025) (#1593)

Pomalowana na biało twarz skrywająca się za zasłoną długich, prostych włosów. Rzucający się w oczy sceniczny kostium. Lucio Corsi, reprezentant Włoch podczas tegorocznej Eurowizji, wygląda jak postać z lat 70. z glam rockowego snu. Swoją prezencją i prostą, ale chwytającą za serce piosenką zwrócił moją uwagę. Konkursowej kompozycji towarzyszy cała płyta, która swoją premierę miała przed paroma tygodniami.

Czytaj dalej RECENZJA: Lucio Corsi “Volevo essere un duro” (2025) (#1593)