RECENZJA: Anaiis “This Is No Longer a Dream” (2021) (#1303)

Pochodząca z Senegalu, a urodzona we Francji wokalistka Anaiis długo błąkała się po świecie, zanim odnalazła swoje miejsce. Po Francji przyszła pora na pomieszkiwanie w Irlandii i powrót do rodzinnego Senegalu, skąd zawędrowała do Stanów Zjednoczonych zostając studentką jednej z amerykańskich artystycznych uczelni. Jednak pierwsze kompozycje zamajaczyły na horyzoncie, gdy Anaiis osiadła w Londynie. W stolicy Zjednoczonego Królestwa jej muzyczna kariera ruszyła z kopyta.

Czytaj dalej RECENZJA: Anaiis “This Is No Longer a Dream” (2021) (#1303)

RECENZJA: Selah Sue “Persona” (2022) (#1299)

Gdy belgijska wokalistka Selah Sue (a właściwie Sanne Putseys) pojawiła się w 2010 roku z singlem “Raggamuffin”, szybko stała się europejską sensacją, która zbierała zaproszenia na muzyczne festiwale, a o supportowanie poprosił ją sam Prince. Zaś od lat batony Kinder Bueno nie kojarzą mi się z niczym innym, jak tylko z jej kompozycją “This World”, którą wykorzystano w pamiętnej reklamie. I aż szkoda, że dziś artystka tak z rzadka dzieli się nowymi utworami.

Czytaj dalej RECENZJA: Selah Sue “Persona” (2022) (#1299)

RECENZJA: Kaina “It Was a Home” (2022) (#1283)

Miękki głos, choć wystarczająco ostry, by przypomnieć ci, co może się stać, gdy podejdziesz zbyt blisko słońca – takimi enigmatycznymi słowami swoją postać opisuje Kaina Castillo, urodzona w Chicago wokalistka o wenezuelsko-gwatemalskich korzeniach. Zwróciła na siebie uwagę w 2019 roku albumem zatytułowanym, a jakże, “Next to the Sun”, a przed paroma tygodniami wydała krążek, który – jak na razie – jest moją ulubioną premierą 2022 roku.

Czytaj dalej RECENZJA: Kaina “It Was a Home” (2022) (#1283)

RECENZJA: Joss Stone “Never Forget My Love” (2022) (#1279)

Joss Stone miała zaledwie szesnaście lat, gdy podbiła show biznes albumem “The Soul Sessions”. Nastolatka nie tylko zaskoczyła wspaniałym głosem, ale i muzyczną dojrzałością. Gdy jej rówieśnicy wieszali na ścianach plakaty Britney Spears, Justina Timberlake’a czy Christiny Aguilery, jej idolami były gwiazdy soulu i bluesa lat 60. i 70. Minęły prawie dwie dekady a Joss nadal nie ma ochoty na zostanie pop gwiazdą.

Czytaj dalej RECENZJA: Joss Stone “Never Forget My Love” (2022) (#1279)

RECENZJA: Miles Kane “Change the Show” (2022) (#1275)

Lubimy to, co już znamy – wielu artystów mocno bierze sobie do serca te słowa i śmiało przemyca do swojej twórczości brzmienia, jakie wywoływały euforię słuchaczy wiele lat temu. Po ostatnim wskrzeszeniu mody na disco czy synth pop rodem z lat 80. pora na coś zupełnie innego. Brytyjczyk Miles Kane swoją maszynę do podróży w czasie zaprogramował na lata 50.

Czytaj dalej RECENZJA: Miles Kane “Change the Show” (2022) (#1275)

RECENZJA: Charlotte Day Wilson “Alpha” (2021) (#1268)

Ogromnymi pokładami cierpliwości wykazała się pochodząca z Kanady Charlotte Day Wilson. W przyszłym roku świętować będzie swoje dziesięciolecie pracy artystycznej, a zaledwie przed paroma miesiącami udało jej się w końcu wydać debiutancką płytę. Po drodze było kilka epek i różne kolaboracje, które sprawiły, że Charlotte przystąpiła do kompletowania pierwszego albumu – “Alpha” – z pozycji wokalistki, która już wie, co z czym się je.

Czytaj dalej RECENZJA: Charlotte Day Wilson “Alpha” (2021) (#1268)

RECENZJA: Alicia Keys “Keys” (2021) (#1266)

Odwołana z wiadomych względów trasa koncertowa sprawiła, że Alicia Keys zyskała dużo wolnego czasu. I chociaż przed rokiem oddała w nasze ręce nowy krążek (“ALICIA”), chętnie nadrabianie netflixowych zaległości zamieniła na pracę nad nowymi utworami. I ten swój proces twórczy postanowiła nam pokazać, gdyż na najnowszym albumie zatytułowanym “Keys” udowadnia, że piosenka może być jak niezamalowane płótno, której kolory zależą jedynie od humoru autora dzieła. Ambitny, lecz długi projekt.

Czytaj dalej RECENZJA: Alicia Keys “Keys” (2021) (#1266)

RECENZJA: Adele “30” (2021) (#1257)

Ilu słuchaczy, tyle opinii na temat tego, co jest najbardziej oczekiwanym wydawnictwem roku. W ostatnich miesiącach zdania te były nie były zbyt różnorodne – wszyscy zastanawiali się, jaki powrót zaliczyć może Adele. Niegdyś niechętnie dzieląca się szczegółami ze swojego prywatnego życia Brytyjka coraz śmielej opowiada o nim w wywiadach, lecz ja informacje o niej wolę czerpać z piosenek. Na jej nowej płycie znów pełno jest osobistych historii.

Czytaj dalej RECENZJA: Adele “30” (2021) (#1257)

RECENZJA: Joy Crookes “Skin” (2021) (#1252)

Joy Crookes, wokalistka o bangladesko-irlandzkich korzeniach, cierpliwie budowała swoją pozycję, zanim zdecydowała się wydać debiutancki album. Ten ukazał się chwilę po jej dwudziestych trzecich urodzinach i jest zapisem wspomnień, emocji i wydarzeń, w centrum których Joy stała w ciągu ostatnich pięciu lat. Decyzja o cierpliwym poczekaniu z płytą na odpowiedni moment była słuszna. “Skin” już jest jednym z najlepszych tegorocznych debiutów.

Czytaj dalej RECENZJA: Joy Crookes “Skin” (2021) (#1252)

RECENZJA: Yebba “Dawn” (2021) (#1248)

Amerykańska wokalistka Abigail Elizabeth Smith nie miała na koncie debiutanckiej płyty, gdy wystąpiła u boku Chance The Rapper oraz śpiewała u Eda Sheerana, Marka Ronsona i A Tribe Called Quest. Na półce już dwa lata temu postawiła swą pierwszą nagrodę Grammy (za duet “How Deep Is Your Love” nagrany z PJ Mortonem), a ostatnio jedną z piosenek na swoim nowym albumie poświęcił jej sam Drake. Ona jednak, jak podejrzewam, te wszystkie sukcesy wolałaby zamienić na udane życie osobiste.

Czytaj dalej RECENZJA: Yebba “Dawn” (2021) (#1248)