
Tag: Joy Crookes
TOP150: najlepsze piosenki 2025 roku (50-1)
RECENZJA: Joy Crookes “Juniper” (2025) (#1635)

Prawie cztery lata. Właśnie tyle kazała nam czekać Joy Crookes na kolejny rozdział swojej muzycznej opowieści – album “Juniper”. Jej debiut był zjawiskiem: olśniewającym wejściem na scenę, które na długo zostawiło ślad w wyobraźni słuchacza. Nic więc dziwnego, że oczekiwania wobec następcy urosły do całkiem sporych rozmiarów. Crookes nie uległa jednak presji. Zamiast pośpiechu wybrała cierpliwość, zbierając materiał, z którego może być naprawdę dumna. Teraz, gdy nowe utwory wreszcie ujrzały światło dzienne, można poczuć, że ta długa przerwa miała swój sens, a Joy okazała się być artystką, która nie chce serwować muzycznych fast foodów.
Luźne taśmy: styczeń ’25

The Weeknd samplujący zespół, o słuchanie którego bym go nie podejrzewała. Sanah ponownie zawstydzająca polonistów. Matt Berninger przekładający na własną muzyczną wrażliwość utwór The Velvet Underground. Celeste w zaskakującym wydaniu. Te i inne piosenki towarzyszyły mi w pierwszym miesiącu 2025 roku.
Luźne taśmy: wrzesień ’24

Już jesień powoli daje się we znaki, ale u mnie jeszcze trwało łapanie ostatnich promyków słońca przy dźwiękach nagrań takich artystów jak Calvin Harris, Joy Crookes czy Sevdaliza. Zachwycałam się także debiutanckim solowym singlem jednej z członkiń Little Mix oraz odkryłam zespół, od którego płyty z lat 80. nie mogłam się uwolnić. Te i inne kawałki polecam we wrześniowych taśmach.
Luźne taśmy: sierpień ’22

Nieco reggae na zakończenie wakacji. Pozbawione producenckich sztuczek oblicze Billie Eilish. Pop folkowy utwór pochodzącej z Indonezji wokalistki. Przeróbka jednego z najmniej docenionych singli Madonny. Te i inne utwory towarzyszyły mi w sierpniu.
TOP75: najlepsze albumy 2021 roku (25-1)
TOP150: najlepsze piosenki 2021 roku (50-1)
TOP150: najlepsze piosenki 2021 roku (100-51)
RECENZJA: Joy Crookes “Skin” (2021) (#1252)

Joy Crookes, wokalistka o bangladesko-irlandzkich korzeniach, cierpliwie budowała swoją pozycję, zanim zdecydowała się wydać debiutancki album. Ten ukazał się chwilę po jej dwudziestych trzecich urodzinach i jest zapisem wspomnień, emocji i wydarzeń, w centrum których Joy stała w ciągu ostatnich pięciu lat. Decyzja o cierpliwym poczekaniu z płytą na odpowiedni moment była słuszna. “Skin” już jest jednym z najlepszych tegorocznych debiutów.



