
100. Ichiko Aoba Luciférine
“Luciférine” (niech nie zwiedzie was tytuł, to japońskojęzyczny utwór) jest baśniowym, kruchym numerem, w którym gitara Ichiko i jej delikatny głos są w stanie wystrzelić słuchacza w pozaziemską atmosferę. Kompozycja jest subtelna, przestrzenna i migocząca.
99. Men I Trust The Landkeeper
Hipnotyczna, pastelowa, leniwie sunąca po mięciutkich basach i prowadzona eterycznym wokalem – taka jest piosenka “The Landkeeper”, którą zabrałam dla siebie z albumu “Equus Asinu” Men I Trust. Minimalistyczna produkcja buduje nastrój pełen łagodności i pozwala choć na chwilę wcisnąć hamulec.
98. Beirut Villa Sacchetti
Cieszy, że lata mijają, a zespół Beirut wciąż całymi garściami czerpie z europejskiej kultury. Tym razem zabierają nas do Włoch by w towarzystwie folkowo-barokowych dźwięków, przewijających się w tle dęciaków i ciepłych wokali Zacha Condona zaprosić nas na nostalgiczny spacer korytarzami tytułowego domostwa.
97. Squid Building 650
Brytyjska formacja Squid po raz trzeci udowadnia nam, że jej wyobraźnia nie zna póki co granic. Stąd obecność na płycie “Cowards” utworów takich jak inspirowany Japonią kawałek “Building 650” będący wzbogacaną smyczkami krautrockową opowieścią o psychopacie podpalającym jeden z budynków.
96. Banks Off With Her Head
Lata temu Banks była mocnym zawodnikiem na rozwijającej się scenie alternatywnego, ciemnego, r&b. Wraca na nią w kawałku “Off With Her Head” – jest to mroczny, teatralny numer, w którym artystka łączy elektroniczny puls z nutką dramatyzmu. Po prostu Goddess!
95. Blondshell Event of a Fire
Amerykańska wokalistka Blondshell potrafi uderzyć w słuchacza piosenką, którą czuje się jeszcze długo po jej ostatnich taktach. Takowym nagraniem z jej nowej płyty jest “Event of a Fire”, w której artystka balansuje między surową energią gitar a spokojniejszymi, niemal szeptanymi momentami przyznając, że czuje się wypalona i zmęczona życiem.
94. Chappell Roan The Subway
Roan, sensacja 2024 roku, nie wyczuła momentu i nie wydała w minionym roku nowej płyty. Pozostawiła nas z dwoma singlami. Alt popowy, utrzymany w średnim tempie kawałek “The Subway” mocniej zapadł mi w pamięci przez wzgląd na swoją emocjonalną kruchość. Chappell śpiewa tu o rozstaniu, tęsknocie i niemożności zapomnienia byłej miłości. Proste, ale mocne.
93. The Murder Capital Love of Country
Irlandzka grupa The Murder Capital lubi poruszać w swoich nagraniach niełatwe społeczne zagadnienia. W “Love of Country” pochyla się nad tematyką patriotyzmu i nacjonalizmu, krytykując te zjawiska za doprowadzanie do nienawiści wobec obcych. Powstaje z tego refleksyjna opowieść na tle gitarowych, spokojnych dźwięków.
92. Suki Waterhouse Dream Woman
Suki uległa modzie na reedycje i porządnie rozszerzyła album “Memoir of a Sparklemuffin” dodając m.in. ten utwór. “Dream Woman” jest piosenką emanującą senną, filmową atmosferą. Delikatny wokal Waterhouse płynie na miękkiej, retro-popowej produkcji, tworząc wrażenie lekkości, ale i elegancji. Przynajmniej aż do magnetycznego refrenu.
91. Wiktoria Zwolińska Jak Matylda
Postać Matyldy z filmu “Leon zawodowiec” mimo upływu lat inspiruje kolejnych twórców. W swojej nerwowej, wybuchającej kompozycji “Jak Matylda” przywołuje ją Wiktoria Zwolińska. To chłodny numer o elektronicznych naleciałościach pełen delikatnych, niepewnych wokali jego autorki.
90. Marissa Nadler It Hits Harder
Aranżacyjnie nic tu mocniej (wbrew tytułowi “It Hits Harder”) nie uderza. Artystka postawiła bowiem na surowość i prostotę – akustyczną gitarę, delikatną elektronikę, chórki. Jednak każde wyśpiewywane przez Amerykankę słowo jest niczym szpilka wbijana w słuchacza.
89. Kaśka Sochacka x Dawid Podsiadło Nadprzestrzenie
Mało było w ostatnich latach wzruszeń w piosenkach Dawida Podsiadło, ale wystarczyło, by artysta trafił na Kaśkę Sochacką, by znowu można było coś poczuć słuchając jego muzyki. Ich wspólny utwór “Nadprzestrzenie” jest subtelną, popowo-folkową balladą z łatwością łapiącą słuchacza za serce.
88. Julia Romana Give Me Light
Pochodząca z Austrii wokalistka Julia Romana w 2025 roku podzieliła się kilkoma piosenkowymi nowościami, co daje nadzieję, że ten rok przyniesie nam jej nowy album. Jeśli będzie pełen kompozycji pokroju “Give Me Light”, na pewno jego premiery nie przegapię. To ciemny pop o oszczędnej, choć lekko klaustrofobicznej produkcji. Przy pomocy prostych środków Julia potrafi stworzyć niesamowity klimat.
87. Stella Donnelly Laying Low
Australijska wokalistka Stella Donnelly pozostaje od lat w swojej indie popowej bajce, której kolejnym wspaniałym rozdziałem jest muśnięte elektroniką “Laying Low” – jest w niej coś tak słodko nostalgicznego, że ciężko mi przejść obok obojętnie. Zdecydowanie jedna z najciekawszych pozycji w dyskografii Donnelly.
86. Tara Lily x King Krule Tropical Storm
Chociaż moja fascynacja King Krule została w 2017 roku, chętnie sięgam po piosenki, w których artysta się udziela. Nowością jest “Tropical Storm” Tary Lily. Jej wokal utrzymany jest w spokojnym, niemal sennym tonie, co równoważony mroczniejsze wykonanie King Krule. Sama aranżacja brzmi, jakby ponakładano na siebie kilka warstw i przepuściło je przez psychodeliczny, hipnotyczny filtr.
85. Katharsis Tavo akys
Litwa chyba wzięła do siebie to, że koszty organizacji Eurowizji bywają wysokie i wysłała na konkurs piosenkę, która jest świetna, ale którą prędzej słyszałabym ze sceny OFF Festivalu aniżeli europejskiego festiwalu kiczu, jak Eurowizję zwykło się określać. Zaśpiewane po litewsku “Tavo akys” formacji Katarsis to tajemniczy, mroczny numer z pogranicza alt i gothic rocka o wybuchowym zakończeniu.
84. John Glacier x Eartheater Money Shows
Jamajska raperka tworząca w Londynie do jednej z premierowych piosenek zaprosiła Eartheater – artystkę, która zwróciła moją uwagę w 2023 roku. Pojawia się ona gościnnie w “Money Show” – post punkowym, szorstkim kawałku o psychodelicznym wydźwięku.
83. Karolina Prałat Czy to moje?
Jeśli Karolina nie była najbardziej zapracowaną polską wokalistką roku, to serio nie wiem, kto mógł nią być. Obok płyty nagranej z Mleczami wydała solowy krążek. Warto sięgnąć po pulsującą delikatną elektroniką kompozycję “Czy to moje?”, w której uwielbiam wykonanie Prasał – jej głos jest tu kruchy, często na granicy szeptu. Jakby była tuż obok, mocno skracając dystans.
82. Kathryn Mohr Waiting Room
Kathryn Mohr uciekła z Kalifornii by w izolacji na dalekiej, zimnej Islandii nagrać debiutancki album. “Waiting Room”, piosenka tytułowa, idealnie reprezentuje te wydawnictwo pozwalając lepiej poznać świat Mohr – te nałożone na siebie wokale w elektronicznym, ponurym kawałku doprowadzają do lekkiego obłędu. Cel osiągnięty.
81. Alexandra Savior The Mothership
Na swojej pierwszej od pięciu lat płycie Savior jest elegantsza i bardziej vintege’owa niż wcześniej. Nie brakuje jednak ukłony w stronę jej starszych nagrań. Takie też jest “The Mothership” – mroczniejszy, pulsujący alt pop o delikatnych wycieczkach w stronę kosmicznej elektroniki.
80. Princess Nokia Drop Dead Gorgeous
“Drop Dead Gorgeous” sama zainteresowana określa mianem wakacyjnego, dziewczyńskiego hymnu. Piosenka ma nie tylko wakacyjną lekkość, ale i buntowniczy, feministyczny charakter (Men suck and they’re only getting worse), a jej produkcja oscyluje wokół bitów miksujących elektro i synth pop.
79. Miley Cyrus Reborn
Lubię, gdy Miley odchodzi od muzyki pop i zmierza w kierunku, o który byśmy jej nie podejrzewali. Ciężkie, transowe nagranie “Reborn”, w którym śpiew przeplata się z melorecytacją, jest piosenką futurystyczną, ale i mającą w sobie coś z lat 90.
78. Shama Side of the Road
Chociaż zespół Shama stawia najczęściej na komunikację w języku polskim, piosenka, jaka na płycie “Loki” zwróciła moją uwagę, jest po angielsku. Niedługi utwór odstawia tym razem kobiece wokale na bok, stawiając na niski głos jednego z członków kapeli, którego mruczenie kojarzy mi się ze starszymi numerami wyśpiewywanymi przez Matta Berningera. Komponują się świetnie z powolną, duszną aranżacją.
77. Halle Braveface
Halle wciąż próbuje swoich sił w muzycznym biznesie, a w próbach podbijania sceny wspiera ją m.in. Raye. Efektem kolaboracji obu artystek jest nagranie “Braveface”. W tej surowej kompozycji r&b o stonowanej aranżacji i emocjonalnych, choć nieprzesadzonych wokalach artystka otwarcie mówi o tym, że jej samoocena nie jest zbyt wysoka, czym z łatwością trafić może do sporej grupy osób.
76. Greentea Peng Create or Destroy 432
Cztery lata później jedna z najbardziej charakterystycznych brytyjskich artystek wraca z krążkiem “Tell Dem It’s Sunny” na którym jest ostrzejsza niż wcześniej. Przykład? Chociażby kawałek “Create or Destroy 432”, który przepełniony jest metalicznymi, industrialnymi odgłosami. Niesamowita zmiana w porównaniu do odurzającego grania, z jakiego wcześniej słynęła Greentea Peng.
75. Wet Leg Catch These Fists
Najlepszą, i zarazem najbliżej padającą projektu “Wet Leg” z 2022 roku kompozycją jest wybrane na pierwszy singiel “Catch These Fists”. Utwór zwraca uwagę melorecytacją, zmiennym tempem (garażowe, surowe zwrotki przy buntowniczym, mocnym refrenie) oraz pozbawionym kompromisów tekstem. Dziewczyny chcą po prostu kogoś uderzyć – mi dowaliły samą muzyką.
74. Mariah Carey Nothing Is Impossible
Perełką albumu “Here For It All” jest bez wątpienia “Nothing Is Impossible” – piosenka, jakiej po Carey się już nie spodziewałam. Oszczędna produkcja o nadających delikatnej dramaturgii smyczkach pozwala lepiej skupić się na niższych niż zwykle, dojrzałych i surowych wokalach artystki. Najlepszy utwór Mariah w XXI wieku? Mogę zaryzykować to stwierdzenie.
73. Dax Riggs Sunshine Felt the Darkness Smile
Dax Riggs jesy muzycznym egzorcystą – tak artysta sam siebie przedstawia w serwisie Spotify. Mi jego głęboko zakorzeniona w bluesie i gotyckim folku muzyka przypomina o czasach, gdy bez opamiętania zapętlałam nagrania King Dude. W “Sunshine Felt the Darkness Smile” głęboki wokal Riggsa prowadzi słuchacza przez emocjonalny półmrok. Zostaje to pod skórą.
72. Raye x Mark Ronson Suzanne
Nie, nie jest to cover pięknej piosenki Cohena z lat 60. Producent Mark Ronson i wciąż budząca ogromne emocje Raye nagrali utwór o swojej własnej Suzanne. Ich kolaboracja jest taka, jak sobie wymarzyłam – ocieka retro sosem, zachwyca ciepłymi melodiami i klasycznym instrumentarium. Można zapytać gdzie tu miejsce na zaskoczenie? Nie ma. Jest po prostu ładnie i przebojowo.
71. Rose Gray Just Two
“Just Two” Rose Gray to podskakująca, nostalgiczna piosenka, która przywołuje klimat hitu “Blue (Da Ba Dee)” i brzmi jak coś, co mogłaby nagrać Kylie Minogue. To pulsujący, klubowy pop z błyskiem lat dwutysięcznych, w którym Rose łączy lekkość i taneczny bit z odrobiną melancholii.
70. Doja Cat AAAHH MEN!
Lubię Doja Cat w ironicznym, sarkastycznym wydaniu, więc nie mogłam przejść obojętnie obok “AAAHH MEN!” z albumu “Vie”. To energiczne, intensywne, oparte na mocnych bitach nagranie pełne wykonywanych z teatralnością i lekką nawet przesadą wersów.
69. MØ Keep Møving
Istnym bangerem i jednocześnie moim ulubionym momentem “Plæygirl” – czwartego studyjnego krążka duńskiej artystki – jest imprezowe, energiczne “Keep Møving”, które przypomina mi to, czego słuchaliśmy w latach 2010’s. Takich tanecznych brzmień mi od MØ brakowało.
68. Lucio Corsi Volevo essere un duro
Lucio Corsi zaprezentował nam utwór, który pod względem swojej aranżacji (balladowy glam rock z wybrzmiewającym niemalże baśniowo refrenem) nie pasuje do dzisiejszych czasów, lecz swoją warstwą liryczną ma obecnie ogromne znaczenie. To bowiem podnosząca na duchu opowieść o presji, jaka nam towarzyszy, o marzeniach, których nie spełniliśmy. O tym, że warto czasem sobie odpuścić i nie być dla siebie zbyt surowym.
67. Addison Rae Aquamarine
Perełka płyty “Addison”, “Aquamarine”, jest smaczną mieszanką popu, eurodance z lat 90. i muzyki house, która daje imprezowy, lecz hipnotyczny efekt. Addison Rae z wdziękiem balansuje między nostalgiczną estetyką a nowoczesną produkcją. Nowej Britney z niej nie będzie, ale sensacja jednego sezonu? Why not.
66. Lutalo I Figured
Amerykański wokalista Lutalo rozszerzył na początku 2025 roku swój debiut o kilka dodatkowych nagrań – w tym i “I Figured”. Zaśpiewana przez niego niższym, głębokim głosem kompozycja proponuje nam niespieszne, indie rockowe granie z subtelnymi akcentami lo fi.
65. Jessie Reyez Palo Santo
“Palo Santo” Reyez pulsuje ciepłem i melancholią będąc utworem, w którym duszne, leniwe beaty spotykają się z eteryczną elektroniką nadając całości egzotyczny, zmysłowy klimat. Produkcja jest subtelna, ale gęsta, a wokal Jessie raz brzmi surowo, raz delikatnie – za każdym razem emocjonalnie.
64. Big Special The Mess
I’m sorry about the mess. Takimi recytowanymi słowami zaczyna się nagranie “The Mess”. Ten intensywny, pełen nerwowości utwór łączy post punkową surowość z poetyckim dramatyzmem. Piosenka trzyma w napięciu, a wokalista wyrzuca z siebie wszystko, czego nie potrafi dłużej trzymać w środku. Brudne brzmienia i jego rytmiczna recytacja tworzą atmosferę chaosu, który może zafascynować.
63. Ela Minus Idols
W piosenkę “Idols” Ela Minus wpakowała chłodne, wyraziste syntezatory, postawiła na lekko zdeformowany wokal oraz pulsujący rytm. Przygotowane przez nią brzmienie oscyluje między minimalizmem a mieszanką elektroniki i industrialu, co tylko podkręca atmosferę napięcia i niepokoju.
62. Marina Cuntissimo
Nowa płyta Mariny nie zostawiła po sobie zbyt wiele. Tym bardziej cieszy obecność na niej piosenki w stylu “Cuntissimo”. Satyryczna, mocna kompozycja o maniakalnych bitach jest dla mnie kwintesencją tego, co na “Princess of Power” chciała przekazać nam Brytyjka. Marina bawi się konwencją diwy, jednocześnie celebrując swoją seksualność, wolność i bezczelność.
61. Gorillaz x Idles The God of Lying
Gorillaz od dawna wolą robić miejsce gościom aniżeli stawiać na solowe wykonania, i chociaż nie zawsze mi się to podoba, widząc u boku Albarna zespól Idles jestem kupiona. Ich wspólna kompozycja, “The God of Lying”, łączy surowość i nieprzesadne rozemocjonowanie Joe Talbota z aranżacyjną przekładanką typową dla Gorillaz (tu: psychodelicznego popu, dubu i trip hopu).
60. Kerala Dust The Bay
Piosenka rozwija się bez pośpiechu, jakby czas się dla niej nie liczył. Kerala Dust proponują nam nocny spacer brzegiem morza – “The Bay” jest tak filmowe, że bez trudno można poczuć tę ciepłą noc na własnej skórze. Otulają nas łagodne, elektroniczne melodie, melancholijne gitary i rozmywające się wokale.
59. Westerman Adriatic
Westerman ma za sobą nieudaną przeprowadzkę do Grecji, która zainspirowała go do nagrania utworu “Adriatic” (tytuł zmyłkowy, bo wody tego morza nie dotykają w żaden sposób tego kraju). Dawno już nie słuchałam jego twórczości i zaskoczył mnie wydźwięk tego numeru – jest to elektroniczny kawałek pełen ostrzejszych bitów, które towarzyszą niskim, stonowanym wokalom artysty.
58. Jenny Hval I Don’t Know What Free Is
Norweska wokalistka Jenny Hval długo obok mnie krążyła by w końcu wydać płytę, o której nie potrafiłam zapomnieć. Jej klejnocikiem jest “I Don’t Know What Free Is” – oniryczny utwór, w którym intymny wokal splata się z minimalistyczną elektroniką. Norweżka w spokojny sposób rozmyśla o tym, co to znaczy być naprawdę wolnym.
57. Lord Huron Looking Back
Znany z przeboju “The Night We Met” zespół Lord Huron nie stracił przez lata smykałki do pisania piosenek skłaniających do refleksji. W efekcie nowa płyta amerykańskiego bandu czaruje utworem “Looking Back” – przestrzenną, nostalgiczną piosenką, której autor pochyla się nad tematyką przemijania śpiewając o upływającym czasie łagodnie, ale z pewną tęsknotą.
56. Teyena Taylor x Jill Scott Pum Pum Jump
Teyana Taylor w “Pum Pum Jump” łączy zmysłowego rhythm’and’bluesa z dancehallem tworząc pełen pewności siebie hymn kobiecej siły. Poetyckie spoken word legendarnej Jill Scott nadaje piosence dodatkowej klasy i prestiżu.
55. Baxter Dury Allbarone
Zatytułowana na cześć sieci brytyjskich barów płyta skrywa i tytułowy numer. Nagrana wspólnie z wokalistką JGrrey kompozycja “Allbarone” stawia na pulsujące, elektroniczne, lekko brudne bity i produkcję, której minimalizm zderza się z samym wykonaniem. Spoken word Dury’ego jest tu lekko teatralny, pełen pozornego luzu i ironii.
54. Cate Le Bon Is It Worth It (Happy Birthday)?
Ciężko powiedzieć o Cate Le Bon jak o wokalistce, która umie w wpadające w ucho piosenki, ale z “Is It Worth It (Happy Birthday)” faktycznie jej się udało. Tytułowe słowa często błąkają mi się po głowie. Samo nagranie zaskakuje swoją wielowarstwowością, bogatym instrumentarium i królującą nad tym wszystkim spokojną Cate, która śpiewa nam o poczuciu straty.
53. Trupa Trupa Sister Ray
Nasz polski alternatywny towar eksportowy, zespól Trupa Trupa, wydał w minionym roku bardzo udaną epkę “Mourners”, którą rozpoczyna kopniakiem postaci piosenki “Sister Ray” – utwór łączy punkową dynamikę z psychodelicznymi aranżacjami i powtarzalnym, hipnotyzującym refrenem.
52. Panda Bear Elegy for Noah Lou
Nieczęsto w ostatnich latach sięgałam po twórczość Noah Benjamina Lennoxa (znanego jako Panda Bear), i gdy usłyszałam “Elegy for Noah Lou” aż musiałam sprawdzić, czy nie załączyło mi się nagranie innego artysty. To długi, niemal sześciominutowy utwór, w którym wokalista ogranicza aranżację do minimum. Jego delikatny śpiew, subtelna gitara i eteryczne smugi dźwięku tworzą spokojną, intymną pieśń pełną zadumy i melancholii. Taki emocjonalny jeszcze nigdy nie był.
51. Sharon Van Etten Afterlife
Amerykańska reprezentantka indie rockowych i indie folkowych brzmień wróciła z płytą, z której każda piosenka nadaje się na umieszczenie jej w podobnym zestawieniu. Ja zabieram dla siebie “Afterlife”, w którym to artystka rozszerza paletę swoich inspiracji o syntezatory, które rozchodzą się delikatnie po całym utworze. Całość rozwija się stopniowo, nie prowadząc jednak do wielkich wybuchów. W niej samej tkwi spokój, mimo że poruszany przez artystkę temat (możliwość ponownego spotkania po śmierci) mocno porusza.
dla mnie „reborn” od miley to top 2025.
Czytając uświadomiłam sobie, ile premier muzycznych mnie ominęło w zeszłym roku: Blondshell, Miley Cyrus, Stella Donnelly, Sharon Van Etten, Doja Cat… aż nie wiem, kiedy to nadrobić. 😀
Pozdrawiam