TOP150: najlepsze piosenki 2025 roku (50-1)

50. Kali Uchis Silk Langerine

“Silk Lingerie” to Kali Uchis w swoim nocnym, zmysłowym wydaniu. A także tym lekko nowocześniejszym – perkusja przyjemnie cyka przez cały kawałek. W kompozycji dominują powolne tempo, delikatny beat i miękkie śpiewane frazy mające podkreślić intymność i emocjonalną szczerość. Tego na “Sincerely” jest akurat sporo.

49. Raye Where Is My Husband!

Coraz częściej podąża nam Raye w stronę musicali i stylistyki retro. Taka jest i wywołująca lawinę pozytywnych komentarzy krzykliwa piosenka “Where Is My Husband!”. Utwór brzmi jak niepozbawiony humoru i ironii manifest kobiety zmęczonej czekaniem na kandydata na męża. To kawałek pełen energii, werwy i teatralnych, przejaskrawionych barw.

48. Olivia Dean Nice to Each Other

“Nice to Each Other” Olivii jest wpadającym w ucho nagraniem o wyraźnym popowo-soulowym charakterze. Artystka opiera utwór na pulsujących gitarach i lekkich, zwiewnych partiach pianina, które nadają całości świeżości i ciepła. Jej wokal brzmi tu wyjątkowo naturalnie, niosąc przesłanie o byciu dla siebie życzliwymi.

47. Lor Płuca

Polska folk popowa grupa Lor ma za sobą kolejny udany rok. Dziewczyny coraz bardziej rosną w siłę, a utwór “Płuca” już trafił do grona moich ulubionych singli ich autorstwa. To pełna uroku, kołysząca kompozycja o skłaniającej do refleksji warstwie lirycznej – opowieść o relacji, która stała się intensywna. Tak bardzo, że aż odbiera oddech.

46. The Last Dinner Party Woman Is a Tree

Nie zdziwię się, jeśli za jakiś czas będzie to mój ulubiony element dyskografii Brytyjek – pisałam w recenzji płyty “From the Pyre”. W dyskografii na pewno nie, ale ze wspomnianego już albumu jak najbardziej. To piosenka będąca dowodem tego, że poza misternie haftowaną aranżacją The Last Dinner Party potrafią zadbać o niesamowity klimat. Tu jest on niemalże zapożyczony z mrocznego, folkowego horroru.

45. Lily Allen Madeline

“Madeline”, jedna z najczęściej komentowanych piosenek z jej nowej płyty, jest utworem, w którym Lily konfrontuje się z kochanką jej męża. To westernowe, pełne melorecytacji nagranie z dodającymi całości filmowego klimatu odgłosami wystrzałów. Po czymś takim Madeline, kimkolwiek jest, nie powinna się ujawniać.

44. Deradoorian No No Yes Yes

Piosenka “No No Yes Yes” kompletnie zmienia nastrój albumu “Ready for Heaven” i sprawia, że lądujemy nagle w klubie, by przy chłodnych disco-punkowych dźwiękach poczuć, jak parkiet pulsuje tą muzyką. To kawałek lekko psychodeliczny i podszyty nerwową energią.

43. Sabrina Carpenter We Almost Broke Up Last Night

“We Almost Broke Up Again Last Night” jest rozkwitającym, utrzymanym w średnim tempie nagraniem, w którym artystka z wyczuciem sięga po folkowe inspiracje. Piosenka zachwyca ponadczasowym brzmieniem. Równie dobrze mogłaby ukazać się kilka dekad temu, a mimo to brzmi świeżo i aktualnie. Ciepły wokal Carpenter splata się z organiczną aranżacją.

42. Idles Rabbit Run

Kapela Idles zaproszona została przez twórców filmu “Caught Stealing” do zarejestrowania piosenki pasującej do motywu punkowej, nowojorskiej sceny lat 90. Ich “Rabbit Run” to nerwowy rytm, spięte gitary i poczucie nieustannego pościgu. Brutalne, intensywne i bardzo na temat. Adrenalina aż kipi.

41. Anna von Hausswolff x Ethel Cain Aging Young Women

Spotkanie dwóch mrocznych wrażliwości dało efekt niemalże sakralny. Ciężar Anny von Hausswolff wraz z eteryczną, poranioną emocjonalnie postacią Ethel Cain dały nam utwór pełen niepokoju i posępności. Art popowy, melancholijny numer autorstwa dwóch zagubionych dusz, który potrafi wpaść w ucho.

40. Father John Misty Heart-Shaped Box

Cover “Heart-Shaped Box” pojawił się w końcu w streamingu, a że piosenka często mi towarzyszyła w minionym roku, nie mogłam jej w tym zestawianiu zignorować. Tillman zmierzył się z moim ulubionym kawałkiem Nirvany i wyszedł z tej potyczki cało. Na co dzień artysta wybiera miększe dźwięki, lecz w takim surowym wydaniu także mu do twarzy. Chcę więcej.

39. Lucy Dacus Losing

Spokojny numer o subtelnej grze gitary, oszczędnej perkusji i niemal szeptanego wokalu jest przestrzenią dla emocji, które płyną między wersami (And I’ll be alone by no fault but my own). Mało która piosenka Lucy poruszała mnie tak, jak ta i aż dziwne, że odnalazła się dopiero na rozszerzonej edycji płyty “Forever Is a Feeling”.

38. Miley Cyrus Something Beautiful

“Something Beautiful” jest piosenką równie zmienną co sama Amerykanka. Zaczyna się w alt-rhythm’and’bluesowym, powolnym stylu, by przemycić nieco jazzujących, vintage’owych elementów i przeobrazić się w końcu w alt rockowe, zdeformowane granie. Wow.

37. Charli xcx x John Cale House

Z neonowego świata niepokornej “Brat” do “Wichrowych wzgórz” i współpracy z Johnem Calem – Charli XCX nie uznaje półśrodków. Ich duet, “House”, to chłodna, minimalistyczna, mało piosenkowa produkcja o mrocznym wydźwięku. Charli jest tu ekspresyjna jak mało kiedy, zaś Cale nadaje całości pewien ciężar i niepokój swoją głęboką narracją.

36. Nectar Woode Only Happen

Nectar Woode, brytyjsko‑ghanańska wokalistka, powoli, lecz skutecznie rozpycha się na brytyjskiej soulowej scenie. W ubiegłym roku ukazała się jej nowa epka, “It’s Like I Never Left”, którą pięknie reprezentuje nagranie “Only Happen”. Jest to niespieszna, mocno nasycona duszą kompozycja o hipnotycznym groove, subtelnej produkcji i ciepłych wokalnych harmoniach.

35. Kasia Lins Moja krew

Na twórczość Republiki i Grzegorza Ciechowskiego muszę mieć odpowiedni nastrój. Na sięganie po piosenki Kasi Lins tę ochotę mam zawsze. Posłuchać już możemy, jak wypadają interpretacje nagrań polskiej legendy w wykonaniu artystki, a mnie szczególnie mocno uderzyła przeróbka “Mojej krwi”. W aranżacji Lins słychać pianino, syntezatory i saksofon, co dodaje utworowi teatralności i głębi. To cover surowy i niesamowicie magnetyczny.

34. Jade Before You Break My Heart

Z płyty “That’s Showbiz Babe!” Jade wynieść można bardzo dużo. To popowy olbrzym. Jednym z highlightów wydawnictwa jest inspirowane disco “Before You Break My Heart”, w które wpleciono fragmenty “Stop! In the Name of Love” – jednak zamiast The Supremes słyszymy tu kilkuletnią Jade, która dziś spełnia swoje marzenia o byciu piosenkarką.

33. Mumford & Sons Rushmere

Tytułowa piosenka z nowej płyty Mumford & Sons zaskakuje swym nostalgicznym klimatem i refrenem, w którym wychwycić można wpływy słynnego “I Will Wait”. To taki numer, przy którym zaraz przypominają się lata, gdy Mumfordzi zaliczani byli do najpopularniejszych współczesnych grup. Ech, kiedyś to było.

32. Amber Mark Sweet Serotonin

Traktująca o przezwyciężaniu trudności i odczuwaniu ulgi, które nadchodzi po takim rollercoasterze emocji piosenka jest mieszanką soulu, r&b i popu o ciepłym, kojącym wydźwięku. Coś na zszargane nerwy. Amber Mark, chociaż regularnie wydaje kolejne single, nie zdołała jeszcze przebić się do muzycznej pierwszej ligi – numerami takimi jak “Sweet Serotonin” udowadnia, że zasługuje na rozgłos.

31. Madonna Gone Gone Gone

Płyta “Ray of Light” jest legendarna. Do czasu legendą owiana była jej zremixowana wersja, jaką Madonna przygotowała pod pseudonimem Veronica Electronica. Epka ujrzała światło dzienne w 2025 roku, a zapowiadała ją niewydana wcześniej piosenka “Gone Gone Gone” – elektroniczna, rytmiczna, hipnotyczna produkcja udowadniająca, że ta era była naprawdę wyjątkowa i wyprzedzająca swoje czasy.

30. Kerala Dust I Remember You a Dancer

“I Remember You a Dancer” formacji Kerala Dust jest bodajże najbardziej zaskakującym imprezowym kawałkiem, na jaki trafiłam w minionym roku. Ten hipnotyczny groove wciąga powoli, ale skutecznie, zostawiając sporo przestrzeni na własne myśli. Jest to piosenka lekko zamglona, łącząca transową elektronikę z bluesowym chłodem.

29. Lianne La Havas Disarray

Brytyjska wokalistka Lianne zniknęła nam z oczu kilka lat temu i naprawdę nie wierzyłam, że 2025 rok zakończymy z jej nowym singlem. “Disarray”, piosenka o oszczędnej aranżacji opartej na gitarze i subtelnym rytmie dającym pełną przestrzeń jej głosowi, który momentami łamie się, jest zapowiedzią nowej, szalenie emocjonalnej ery.

28. Florence + The Machine One of the Greats

“One of the Greats” balansuje na granicy melancholii i gniewu – czerpie z mroku, ciężkich, surowych brzmień, ale nie boi się wybuchów emocji, co czyni tę piosenkę bardziej hymnem aniżeli zwykłym singlowym kawałkiem, jakich w dyskografii Florence i spółki jest sporo. Back from the dead komunikuje nam Welch w towarzystwie konkretnej, potężnej aranżacji.

27. Lola Young Spiders

Nienawidzę pająków, lecz piosenkę “Spiders” Loli Young kupiłam bardzo szybko. To alt rockowe, spokojne nagranie, które pod koniec skręca w stronę grunge’owych inspiracji, atakując słuchacza głośniejszym instrumentarium. To brzmi jak coś, co mogłoby powstać w latach 90. Tekst utworu porusza temat tożsamości i potrzeby bycia akceptowaną – znamy to już chociażby z wielkiego hitu “Messy”, ale widocznie Lola ma potrzebę często ten temat poruszać.

26. Fontaines D.C. Before You I Just Forget

Irlandzka grupa Fontaines D.C. zrobiła mi niemałą niespodziankę i postanowiła przedłużyć erę “Romance” o reedycję albumu. Rozszerzona wersja świetnej płyty skrywa trzy nowości, które kontynuują świetną passę grupy. Warto zerknąć na ciemne, nastrojowe “Before You I Just Forget” z niemalże hip hopowym wykonaniem Griana i tworzoną przez smyczki ścianą dźwięku. Kapela udowadnia, że pomysłów jej jeszcze nie brakuje.

25. Damiano David Next Summer

“Next Summer” Damiano jest pop-rockową balladą o surowszym, bardziej emocjonalnym obliczu, która szybko chwyta za serce. Utwór łączy nostalgiczne melodie z intensywnym, szczerym wokalem, tworząc poczucie nieuchwytnej tęsknoty. To kawałek pełen napięcia i emocji. A ich u solowego Davida czasem brakuje.

24. Deradoorian Digital Gravestone

Lubię, gdy wokół Deradoorian panuje chaos. Zabieram więc dla siebie krautrockowe “Digital Gravestone” z plemiennym brzmieniem perkusji i grzmiącym saksofonem, który, obok intrygujących, lekko nawiedzonych wokali Angel odpowiada za niepokojący klimat nagrania.

23. Kali Uchis ILYSMIH

Kali lubiła zaskoczyć słuchacza i swoją rozrywkową stroną, i nagraniami nadającymi się do latynoskiej telenoweli. “ILYSMIH” z albumu “Sincerely” jest jej pierwszą tak udaną balladą. To pompatyczna, soulowa kompozycja o ogromnym ładunku emocjonalnym. Tak przekonująco nam jeszcze Uchis nie śpiewała.

22. Lucrecia Dalt No Death No Danger

Utwór kolumbijskiej artystki budowany jest z minimalistycznych, eksperymentalnych faktur elektronicznych, które powoli narastają i zmieniają swą barwę. Rytm jest tu raczej sugestią aniżeli wyraźnym pulsem, co nadaje całości uczucie zawieszenia w próżni. Dalt balansuje tu między awangardową elektroniką a subtelną muzyką ambientową, skupiając się na budowaniu odpowiednio niepokojącej atmosfery.

21. Peter Murphy Swoon

Znany w działalności w kapeli Bauhaus Peter Murphy od lat z powodzeniem działa pod własnym nazwiskiem. Ten spory fragment jego kariery był mi jeszcze do pewnego czasu nieznany, ale ubiegłoroczny singiel “Swoon” sprawił, że te braki jak najszybciej nadrabiałam. Kompozycja jest wyrazistym, przebojowym, chłodnym kawałkiem łączącym wpływy gothic rocka, industrialu i darkwave. Brzmi trochę, jakby zatrzymała się na przełomie lat 70. i 80., ale w tym cała jej siła.

20. Heartworms Smugglers Adventure 

“Smugglers Adventure” autorstwa Heartworms jest utworem, który w subtelny sposób łączy elementy indie rocka, psychodelii oraz muzyki alternatywnej, tworząc niepowtarzalny, pełen napięcia i tajemnicy klimat. W swojej kompozycji wchodzącej w skład płyty “Glutton for Punishment” artystka bawi się przestrzenią dźwiękową budując atmosferę, która jest zarazem intrygująca i nieco surrealistyczna.

19. Anna Calvi x Perfume Genius I See a Darkness

Na mało kogo płytę czekam tak mocno, jak na Anny Calvi. Na razie się na nią nie zanosi, ale artystka nawiązała współpracę z Perfume Genius i razem zarejestrowali cover “I See a Darkness” Bonnie “Prince” Billy’ego. Aranżacja opiera się na powolnym tempie oraz głębokich, ciągnących się dźwiękach. Gitary Calvi dodają utworowi mrocznej, niemal gotyckiej barwy, a głos Perfume Genius wnosi delikatną niepewność.

18. Lorde Man of the Year

Płyta “Virgin” nie była dla mnie takim wydarzeniem, jakbym sobie tego życzyła, ale przyniosła świetne nagranie zatytułowane “Man of the Year”. To indietroniczna ballada z mocnym, industrialnym zakończeniem. Właśnie takich zaskoczeń mi na tym krążku brakowało. Całość sprawia wrażenie nocnej, lekko mrocznej podróży przez emocje i dźwięk.

17. Rosaliá Mio Cristo piange diamanti

Hiszpańska wokalistka na płycie “LUX” nie tylko rozszerza dźwiękową paletę, ale i językową. W ujmującym “Mio Cristo piange diamanti” sięga bowiem po język włoski. Sama kompozycja jest perełką jej nowej ery – przepiękną piosenką o barokowym wydźwięku. Tak właśnie wyobrażałam sobie album “LUX”.

16. Florence + The Machine Everybody Scream

Lead singiel o takim samym tytule co album to teatralny rock o masywnym refrenie zachęcającym do wspólnego krzyku. To także najbardziej charakterystyczna i charyzmatyczna (ależ to musi na żywo wybrzmieć!) piosenka na płycie. Florence + The Machine mają wiele koncertowych pewniaków, lecz mało które oddać mogą szaleństwo ich występów jak właśnie “Everybody Scream”.

15. Squid Blood on the Boulders

W gęstym, psychodelicznym sosie Squid nurkują w “Blood on the Boulders” – zaaranżowanej początkowo na pianino piosence, która rozkręca się i przeobraża w jazgotliwy, krzykliwy i bardzo hałaśliwy numer. Leciutko łagodzi ją kobiecy wokal, który przewija się w tle.

14. Erika de Casier Two Thieves

Niezbyt się polubiłyśmy z poprzednią płytą Eriki (“Still” z 2024 roku), ale już wydana z zaskoczenia “Lifetime” często do mnie wraca. Perełką albumu jest kompozycja “Two Thieves”, w której artystka połączyła wpływy współczesnego r&b z wycieczkami w stronę najntisowego trip hopu. Jej wokale są w tym nagraniu subtelne i pięknie przerobione, a delikatnej ostrości nadaje mu perkusja.

13. FKA twigs Girl Feels Good

FKA twigs często udowadnia nam, że patrzy śmiało w przyszłość, jednak jedna z jej nowości – “Girl Feels Good” – jest zanurzeniem się w stylistyce lat 90. Ta mieszanka syntezatorów, trip hopu i techno przypomina o legendarnym albumie “Ray of Light” Madonny. Tahliah Debrett Barnett świetnie się w tym odnalazła.

12. Selena Gomez x Benny Blanco Ojos Tristes

W 2024 roku oczarował mnie zespół The Marias (gorąco polecam ich album “Submarine”), który postanowił pomóc Selenie Gomez i Benniemu Blanco w kompozycji “Ojos tristes”. Grupa użyła swojej magii by nadać utworowi rozmarzonego, subtelnego klimatu, a wokalistka miała okazję przypomnieć sobie o swych latynoskich korzeniach. W świetnym stylu.

11. Lady Gaga Abracadabra

Należę do osób, które pamiętają szał na singiel “Bad Romance” i jeśli miałabym wskazać piosenkę Lady Gagi, która mogłaby obok niego stanąć, byłaby nim właśnie dance-synth-popowa kompozycja “Abracadabra”. Utwór łączy chwytliwy refren z teatralnym rozmachem, przypominając, jak doskonale Gaga potrafi łączyć sztukę i rozrywkę. Ależ to wpada w ucho! Magia!

10. Joy Crookes Brave

Utrzymany w niespiesznym tempie, zaaranżowany na fortepian i oszczędną perkusję surowy numer “Brave” pełen wokalnych obróbek (chwilami można pomyśleć, iż Joy zaprosiła do nagrania tej piosenki jakąś wokalistkę o osobliwym głosie) oraz jeszcze lepszych prawdziwych wykonów (tylu emocji w jednym numerze Crookes jeszcze nie zawarła) jest klejnotem ery “Juniper”.

Love’s trying to be my friend

9. Celeste Everyday

Celeste – wokalistka kreowana lata temu na nową Amy Winehouse – chyba miała dość tych porównań, bo neo soul zamieniła na… gothic rock. Jej ubiegłoroczny singiel “Everyday” nie od razu uderza w nas całą swoją mocą, ale gdy już to robi, nie ma co po nas zbierać. Tak emocjonalna i ekscytująca Celeste jeszcze nie była. I aż szkoda, że nagranie wyleciało z ostatecznej wersji płyty “Woman of Faces”. Czyżby mało kto był na nią gotowy? Głos artystki pełni tu rolę nie mniejszą niż konkretna, narzucająca się aranżacja. Jest niski, chropowaty, a słuchacz do tego ma wrażenie, że każde słowo Celeste wyrzuca z siebie z pewnym bólem.

I think you could let me back into your life

8. Not For Radio Puddles

María Zardoya odłączyła się na chwilę od kolegów z zespołu The Marías by zachwycić solowym dziełem. Jedną z jej debiutanckich perełek jest “Puddles” -nastrojowy, zahaczający o ambient utwór, która zdradza, że piosenki rozmarzone i bardzo klimatyczne zawsze grają w sercu ich autorki. Trafia do mnie i warstwa liryczna, gdyż w tych miękkich brzmieniach Zardoya ukryła swoje szczere lęki na temat wejścia w nową relację przyznając don’t think that love is worth all of the pain.

I’m seeing double, I’m already scared

7. Kasia Lins Zasypiasz sama

“Zasypiasz sama”, cover piosenki Grzegorza Ciechowskiego, w wykonaniu Kasi Lins jest mroczną, balansującą na granicy alt popu a art rocka kompozycją, która niewiele ma w sobie z tego chłodu znanego z oryginału. Wokalistka przepuściła ten numer przez swój własny filtr i to jest właśnie to, co powinno się robić z coverami. Ten utwór traktujący o samotności, która jest codzienna, choć może nie do końca pożądana, Lins wykonuje z charakterystyczną dla siebie surowością, trzymając wszelkie emocje na wodzy. 

Ja uchylę parasol, a ty zobaczysz, że ciebie widzę

6. Alison Goldfrapp Reverberotic

Tęsknię za duetem Goldfrapp, ale i solowa Alison (w ubiegłym roku zaprezentowała album “Flux”) ma przebłyski geniuszu. Rewelacyjnym nagraniem jest “Reverberotic” – piosenka ma niesamowite hooki, które jeszcze mocniej podkreślają jej futurystyczny sci-fi styl. Jest to dźwiękowa eksplozja nowoczesności w kosmicznym wydaniu. To kawałek jakby zanurzony w zmysłowości, ale jednocześnie wyraźnie chłodny i zdystansowany. Jakby sama autorka była robotem, który próbuje odnaleźć się w świecie ludzkich uczuć i emocji. Wokal Goldfrapp jest bowiem chłodny, precyzyjny, momentami niemal mechaniczny. Ale szalenie pasjonujący.

You’re my night and day

5. Thom Yorke Dialing In

Znany z działalności w Radiohead Thom Yorke nie przestaje mnie zachwycać. Nie przestaje też angażować się w tworzenie muzyki do filmów i seriali. Jego ubiegłoroczna nowość, singiel “Dialing In”, powstał z myślą o produkcji Apple TV+ “Smoke”. To piękny numer o typowej dla Yorke’a melancholii. Aranżacja ograniczona jest do minimum (dominują ambientowe dźwięki), a za sukces numeru odpowiadają eteryczne wokale artysty i klimat pełen napięcia. Brytyjczyk buduje tu atmosferę niepokoju i alienacji za pomocą oszczędnych, powtarzalnych motywów i elektronicznej pulsacji, która przypomina pracę maszyn. Jego wokal momentami brzmi krucho, sprawiając wrażenie, że za chwilę rozpłynie się we mgle.

Who put all that shit in your head?

4. Baxter Dury Schadenfreude

Melorecytowane “Schadenfreude” Baxtera Dury’ego ma ironiczny (tytułowe słowo to nic innego jak złośliwa radość z czyjegoś niepowodzenia), lekko dekadencki klimat, podszyty chłodnym dystansem i czarnym humorem. Produkcja jest elegancka i nonszalancka, co świetnie współgra z charakterystycznym, półmówionym wokalem Dury’ego. Stylistycznie “Schadenfreude” porusza się między pulsującym synth popem a alternatywnym popem z wyraźnym wpływem lat 80., a lżejszego wydźwięku nadają jej kobiece wokale. 

I got schadenfreude

3. Wiktoria Zwolińska x Wiktor Dyduła Będę czekać

Mało która piosenka w 2025 roku tak mnie poskładała, co ta. “Będę czekać”, muzyczna rozmowa między Wiktorią Zwolińską a Wiktorem Dydułą, jest nagraniem o chłodnym, nostalgicznym klimacie, który, połączony z przedstawioną historią, szybko łamie serca. Muzycznie utwór opiera się na delikatnych, akustycznych, dość chłodnych dźwiękach z paroma mocniejszymi uderzeniami balansując między bedroom popem a subtelną alternatywą, unikając przy okazji przesadnego patosu.

Jak możesz to już wróć

2. Racing Mount Pleasant Call It Easy

Rzadko słucham radia (ukłon w stronę poznańskiej Afery), stąd bardziej doceniam takie odkrycia. “Call It Easy” amerykańskiej formacji Racing Mount Pleasant (niegdyś znanej jako Kingfisher) trwa prawie siedem minut łącząc folkową wrażliwość z chamber popem i przestrzenną alternatywą. Wokale prowadzą słuchacza spokojnie, a aranżacja rozwija się warstwowo – od subtelnych smyczków i dętych po pełniejsze, dramatyczne brzmienia. Monumentalne, choć zarazem pełne delikatności nagranie.

Some way, somehow, you will know me

1. Rosalia x Bjork x Yves Tumor Berghain

Hiszpańska wokalistka Rosalía swój powrót zwiastowała od dłuższego czasu, jednak nawet jej najwierniejsi fani w szoku musieli być, gdy ukazał się singiel “Berghain”. Zatytułowany na cześć legendarnego berlińskiego klubu kawałek był niepodobny do niczego, co dotąd robiła artystka. Przemycający język niemiecki, operowe wokalizy, mocne orkiestrowe dźwięki i elektroniczne bity singiel porywa od pierwszego usłyszenia. Smyczkowe motywy i silne chórki przeplatają się z elektronicznym podkładem budując atmosferę pełną dramaturgii. To monumentalna piosenka robiąca ukłon w stronę muzyki klasycznej – po popowej gwieździe ciężko było się tego spodziewać. Efekt tymczasem przerósł najśmielsze oczekiwania.

Seine Liebe ist meine Liebe

__________________

I tradycyjnie playlista zawierająca wszystkie 150 kompozycji. Enjoy

Autor

Zuzanna Janicka

Rocznik '94. Dziewczyna, która najbardziej na świecie kocha muzykę. Nie straszny jej (prawie) żaden gatunek, ale najbardziej lubi sięgać po r&b z lat 90. oraz indie/alt rocka. The-Rockferry prowadzi od 2010 roku.

Jeden komentarz do “TOP150: najlepsze piosenki 2025 roku (50-1)”

  1. Nie spodziewałam się obecności Madonny w zestawieniu, może dlatego, że “Gone Gone Gone” już kiedyś słyszałam w jakości mikrofalówki i nie potraktowałam go jako coś nowego od M.. A piosenka spoko.
    “Berghain” to w ogóle nie moja bajka, obejrzałam teledysk raz i nigdy już do niego nie wróciłam, podobnie jak “Where is my Husband”, które wyjątkowo mnie irytuje.
    Muszę nadrobić albumy The Last Dinner Party i Kasię Lins.
    Pozdrawiam. 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *