
Pamiętacie te czasy, kiedy Disney Channel faktycznie lansował nowe gwiazdy? To w końcu w produkowanych przez studio Disney’a filmach i serialach pierwsze kroki stawiali m.in. Miley Cyrus, Selena Gomez czy Demi Lovato. Moją ulubienicą była jednak Ashley Tisdale, a produkcje, w których się pojawiała (przede wszystkim “Nie ma to jak hotel” i “High School Musical”) mogłam oglądać godzinami. Samo granie szybko przestało jej wystarczać.

