
Okładka jej pierwszej płyty, “Our Versions of Events”, wyglądała monumentalnie i posiadała artystyczny pierwiastek. Na drugiej, “Long Live the Angels”, Emeli Sandé postawiła na ciemny look i konkretny kolor (moja ulubiona butelkowa zieleń), pozując na kobietę, która dużo przeszła, ale wciąż ma siły do dalszej walki o lepsze jutro. Tegoroczne dzieło przedstawia nam Brytyjkę w jeszcze innym wydaniu. Fotografia zdobiąca “Real Life” jest totalnie zwyczajna. Jakby Emeli przyłapana została na rozmyślaniu o czymś. Sądząc po jej minie, chyba znów jakieś problemy zaprzątają jej głowę.
Czytaj dalej #1001 Emeli Sandé “Real Life” (2019)