#842 Toni Braxton “Sex & Cigarettes” (2018)

Toni Braxton, autorka takich przebojów jak “Un-Break My Heart”, “You’re Makin’ My High” czy “Breathe Again”, od kilku lat zmaga się nie tylko ze słabnącą popularnością, ale i poważną chorobą, która na długo wyeliminowała ją z występowania. Przed sześcioma laty zasmuciła fanów informacją o zakończeniu muzycznej kariery, by niecały rok później zapowiedzieć swój powrót z nową muzyką. Nagrany w duecie z Babyfacem krążek “Love, Marriage & Divorce” pokazał, że wciąż należy się z nią liczyć. Cztery lata po tej premierze i osiem, jakie minęły od pojawienia się “Pulse”, Braxton uraczyła nas solowym albumem.

Czytaj dalej #842 Toni Braxton “Sex & Cigarettes” (2018)

#835 Rhye “Blood” (2018)

Jeden z najlepszych debiutów ostatnich lat! Takim zdecydowanym stwierdzeniem zakończyłam swoją recenzję albumu “Woman” – debiutanckiego dzieła duetu Rhye. Płyta ta ukazała się w 2013 roku, a na jej następczynię czekać musieliśmy niemalże pół dekady. Trochę się przez ten czas pozmieniało. Przede wszystkim w samym Rhye, które od 2017 roku funkcjonuje jako solowy projekt, skupiający wokół Mike’a Milosha jedynie muzyków sesyjnych i koncertowy live band.

Czytaj dalej #835 Rhye “Blood” (2018)

#825 Paloma Faith “The Architect” (2017)

Paloma Faith od chwili swojego muzycznego debiutu (“Do You Want the Truth or Something Beautiful?”, 2009 rok) należy do grona najbardziej lubianych i najciekawszych kobiecych głosów z Wysp Brytyjskich. Chociaż światową sławą nie dorównuje wielu swoim koleżankom po fachu, cieszyć się może wiernym gronem fanów w ojczyźnie, sprawiającym, iż sprzedaż jej płyt jest tam niezwykle równa. Nawet jeśli poziom tych wydawnictw nie zawsze był podobny.

Czytaj dalej #825 Paloma Faith “The Architect” (2017)

#817 Kelly Clarkson “Meaning of Life” (2017)

Mam z Kelly Clarkson ogromny kłopot. Niby jest wokalistką o pięknym, mocnym głosie, ale co z tego, skoro żadna z jej studyjnych płyt nie potrafiła na dłużej zatrzymać mnie przy sobie i zaproponować choć jednej piosenki, od której trudno byłoby mi się uwolnić. Nie pomagało również to skakanie po gatunkach (od r&b przez ciężkostrawny pop rock i muzykę świąteczną po nudny dance pop i… orkiestralny pop) i średnio przekonywujące próby odnajdywania się w różnych stylistykach i czasach. Dziś Kelly także podąża za modą – podobnie jak wiele koleżanek po fachu zrywa łańcuchy i zaczyna nagrywać to, na co ma ochotę. Czy “Meaning of Life” pokaże nam prawdziwą twarz artystki?

Czytaj dalej #817 Kelly Clarkson “Meaning of Life” (2017)

#805 Benjamin Clementine “I Tell A Fly” (2017)


Co to była za płyta! Minęło więcej niż dwa lata a ja nadal doskonale pamiętam każdy utwór z debiutanckiego albumu “At Least for Now” Benjamina Clementine’a – urodzonego w Londynie poety, który po wielu trudach osiągnął sukces jako wokalista, mogąc sobie na półce postawić prestiżową nagrodę Mercury Prize dla najlepszego brytyjskiego wydawnictwa. Artysta nie spoczął jednak na laurach i nie kazał długo czekać na następcę swojego wspaniałego debiutu. Poprzeczka zawisła niebywale wysoko.

Czytaj dalej #805 Benjamin Clementine “I Tell A Fly” (2017)

#794 D’Angelo “Brown Sugar” (1995)

Jego ojciec słuchał muzyki gospel a matka jazzu. On sam, choć szanował te gatunki i przyznawał, że miały wpływ na jego muzyczną historię, odnajdywał się w świecie nowocześniejszych brzmień z pogranicza r&b i hip hopu. Zanim jednak D’Angelo dostał szansę nagrania debiutanckiej płyty, stworzył przebój dla supergrupy Black Men United (w jej skład wchodzili m.in. R. Kelly, Usher i Lenny Kravitz) “U Will Know”. Więcej nagrań od zespołu nie otrzymaliśmy, ale ta jedna piosenka otworzyła przed artystą wiele drzwi. Gdyby tego nawet nie zrobiła, “Brown Sugar” z hukiem by je wyważyło.

Czytaj dalej #794 D’Angelo “Brown Sugar” (1995)

#754 Rag’n’Bone Man “Human” (2017)

Kiedy większość osób o robieniu muzycznej kariery myśli jeszcze przed swoimi dwudziestymi urodzinami, wieść, że ktoś swój debiut wydał po trzydziestce, jest dość intrygująca. Trzydzieści dwa. Tyle dokładnie miał lat Rory Graham, szerzej znany jako Rag’n’Bone Man, kiedy w sklepach pojawił się jego pierwszy album “Human”. Historia artysty przypomina mi losy jednego z moich ulubionych wykonawców, notabene też Brytyjczyka, Finka. Obaj szukali swojej szansy w świecie elektronicznych, klubowych brzmień, lecz sławę zdobyli po przestawieniu się na żywe instrumenty.

Czytaj dalej #754 Rag’n’Bone Man “Human” (2017)