RECENZJA: Harry Styles “Kiss All the Time. Disco, Occasionally” (2026) (#1676)

Powrót Harry’ego Stylesa z nowym albumem to zwykle wydarzenie samo w sobie. Od momentu rozpoczęcia solowej kariery każda jego płyta wywoływała ogromne zainteresowanie. Tym razem wyczuwam coś innego, choć niewątpliwie “Kiss All the Time. Disco, Occasionally” narobi szumu. Pierwszy krążek Brytyjczyka od 2022 roku ukazuje się w momencie, gdy artysta nie stoi już tak pewnie na piedestale ulubieńca publiczności. W ostatnich miesiącach wokół artysty narosło sporo napięć – rezydencja zamiast pełnoprawnej trasy, wysokie ceny biletów oraz singiel, który spotkał się z mieszanymi reakcjami. Sprawdzam, czy nie położyło się to cieniem na jego nowym wydawnictwie.

Czytaj dalej RECENZJA: Harry Styles “Kiss All the Time. Disco, Occasionally” (2026) (#1676)

RECENZJA: Betty Davis “They Say I’m Different” (1974) (#1675)

Lata 70. Prężnie rozwija się funkowa scena, a jej przedstawicielami wspominanymi po dziś dzień są m.in. James Brown, Nile Rodgers, Sly and the Family Stone czy Earth, Wind & Fire. W tym zdominowanym przez mężczyzn środowisku pojawiła się postać, którą dziś historia wspomina niechętnie. Betty Davis, muzyczna outsiderka, pisała własne teksty, decydowała o brzmieniu i nie miała zamiaru nikogo uwodzić gładkimi melodiami. Śmiało burzyła ówczesne wyobrażenia o roli kobiety w czarnej muzyce popularnej. Nie spotkała się wówczas ze zrozumieniem, ale pora przypomnieć jej twórczość i przedstawić ją kolejnym pokoleniom.

Czytaj dalej RECENZJA: Betty Davis “They Say I’m Different” (1974) (#1675)

RANKING: płyty Florence + The Machine

Od niemal piętnastu lat brytyjska kapela Florence + The Machine pozostaje jednym z najbardziej charakterystycznych projektów na współczesnej scenie indie. Zespół dorobił się już bogatej, zróżnicowanej dyskografii, w której znajdziemy zarówno monumentalne, stadionowe hymny, jak i intymne kompozycje. Oto mój subiektywny ranking wszystkich studyjnych albumów wydanych przez Welch i jej świetnie naoliwioną maszynę.

Czytaj dalej RANKING: płyty Florence + The Machine

RECENZJA: Absolutely “Paracosm” (2026) (#1674)

Absolutely, a właściwie Abby-Lynn Keen, mimo młodego wieku ma za sobą więcej branżowego doświadczenia niż wielu wykonawców z kilkuletnim stażem scenicznym. Gościnne występy (usłyszeć ją możemy m.in. u Tinashe czy Mariny), pisanie tekstów dla innych, praca w studiu – to wszystko było jej codziennością na długo przed tym, zanim zaczęła budować własny dźwiękowy świat. Nie da się też pominąć faktu, że dorastała w cieniu ogromnego sukcesu swojej siostry, Raye. Dla jednych to przepustka, dla innych ciężar. Absolutely musi pracować dwa razy ciężej by odpadła od niej łatka siostry jednej z najważniejszych współczesnych artystek. Czy płyta “Paracosm” w tym pomoże?

Czytaj dalej RECENZJA: Absolutely “Paracosm” (2026) (#1674)

RECENZJA: Mumford & Sons “Prizefighter” (2026) (#1673)

Wielu rzeczy spodziewałam się w tym roku, ale na pewno nie tego, że brytyjska kapela Mumford & Sons tak szybko wypuści nowy album. Od “Rushmere” nie minął nawet rok, a Mumfordzi już niecierpliwili się, by oddać w nasze ręce porcję nowych kompozycji. Te zebrane zostały pod szyldem “Prizefighter”. Zespół, który ponad dekadę temu wypełniał stadiony i dominował na listach bestsellerów, dziś działa z innej pozycji – bez masowej euforii, za to z wyraźną potrzebą ponownego zdefiniowania relacji z publicznością i odbudowania zaufania słuchaczy.

Czytaj dalej RECENZJA: Mumford & Sons “Prizefighter” (2026) (#1673)

Luźne taśmy: luty ’26

Włoski klasyk wywołujący ciarki na całym ciele. Bebe Rexha podkreślająca swoje bałkańskie korzenie. James Blake zmagający się z legendą Leonarda Cohena. A także zaskakujące duety – Flea i Thom Yorke oraz Anna Calvi i Iggy Pop. Te i inne kompozycje towarzyszyły mi w lutym. 

Czytaj dalej Luźne taśmy: luty ’26

RECENZJA: Willow “Petal Rock Black” (2026) (#1672)

Po wyraźnym zwrocie ku jazzowym inspiracjom na albumie “Empathogen” z 2024 roku, Willow konsekwentnie rozwija ten kierunek na tegorocznym “Petal Rock Black”. Nowa płyta, tworzona przez półtora roku, jest w dużej mierze jej autorskim i samodzielnie wykonanym projektem – artystka nie tylko napisała materiał, ale też zagrała na kilku instrumentach. To dojrzała, świadoma kontynuacja obranej ścieżki, w której jazz staje się jednym z języków jej ekspresji. Choć w mało oczywistym wydaniu.

Czytaj dalej RECENZJA: Willow “Petal Rock Black” (2026) (#1672)

Relacja z koncertu The Last Dinner Party

The Last Dinner Party bardzo szybko przebił się do świadomości słuchaczy. Już po premierze debiutanckiego singla “Nothing Matters” grupa znalazła się w centrum zainteresowania mediów, a jego intensywna promocja od początku wzbudzała kontrowersje. Dla jednych był to znak czasów, dla innych coś, co wyglądało zbyt dobrze, by było przypadkowe. Z perspektywy kilku lat widać jednak, że brytyjska kapela potrafiła przekuć ten nagły rozgłos w coś trwałego. Dwie udane płyty, fajny styl i rosnąca publiczność sprawiły, że dziś TLDP celują w arenowe wydarzenia. Właśnie zagrały dla polskiej publiczności.

Czytaj dalej Relacja z koncertu The Last Dinner Party

RECENZJA: Sunday (1994) “Sunday (1994)” (EP) (2024) (#1671)

1994 rok przyniósł nam takie albumy, które uwielbiam, jak “Live Through This” Hole, “Let Love In” Nick Cave and the Bad Seeds czy “Grace” Jeff Buckley. Nic więc dziwnego, że gdy zobaczyłam nazwę zespołu Sunday (1994) – tak, rok faktycznie pojawia się w nawiasie – zaczęłam wyobrażać sobie, że odniesień do mojej ulubionej dekady może być w jej twórczości sporo. Kapelę tworzą wokalistka Paige Turner oraz gitarzysta Lee Newell, którzy dzielą swoje życie między Los Angeles a Wielką Brytanią. Imienną epką wydaną w 2024 roku próbowali wkupić się w łaski słuchaczy.

Czytaj dalej RECENZJA: Sunday (1994) “Sunday (1994)” (EP) (2024) (#1671)

RECENZJA: Princess Nokia “Girls” (2025) (#1670)

“Girls” jest kolejnym (już piątym długogrającym) rozdziałem w dyskografii Princess Nokii – artystki obecnej na scenie od kilku lat, a mimo to wciąż krążącej poza głównym nurtem. Choć jej muzyka nie jest przesadnie eksperymentalna, Destiny Nicole Frasqueri konsekwentnie wymyka się prostym kategoriom i komercyjnym oczekiwaniom. Sama opisywała “Girls” jako projekt mroczny, kobiecy, przesiąknięty modą, symboliką i poetyckim napięciem. Miała być to płyta skupiona na kobietach, ich sile, oczekiwaniom na nich ciążących. Pytanie, czy za mocnymi hasłami kryje się dobry produkt.

Czytaj dalej RECENZJA: Princess Nokia “Girls” (2025) (#1670)