#843 George Ezra “Staying at Tamara’s” (2018)

Wydawać by się mogło, iż George Ezra, brytyjski chłopak z gitarą, będzie kuć żelazo póki gorące. Jego pierwsze single (m.in. “Blame It on Me” i “Budapest”) cieszyły się sporą popularnością, a sam debiutancki album “Wanted on Voyage” rozchodził się jak świeże bułeczki. Artysta po zagraniu setek koncertów na całym świecie potrzebował odpoczynku i czasu na zastanowienie się, w którą stronę podążyć chciałby tym razem. Po niemalże czterech latach od premiery pierwszej płyty gotowy był na swój powrót, choć przygoda zatytułowana “Staying at Tamara’s” rozpoczęła się już w ubiegłym roku.

Często się zdarza, że przed ukazaniem się nowej płyty wykonawca niechętnie ujawnia nowe kompozycje na koncertach, bojąc się m.in. tego, że nagrania z występu trafią do sieci. Problemu z tym nie miał George, który już dawno zamienił kilka numerów z debiutu na utwory z tegorocznego albumu, jakby chcąc wybadać, jak odbiera je publiczność. A że reakcje były dobre, wszystkie te piosenki znalazły się na krążku.

Najokazalej wypada końcówka wydawnictwa. Cztery ostatnie kompozycje spokojnie określane być mogą mianem jednych z najlepszych punktów twórczości młodego Brytyjczyka, udowadniając nam, że wiek to tylko liczba. W tych refleksyjnych utworach Ezra brzmi dojrzalej niż zwykle. Przede wszystkim zachwyca mnie folkowo-westernowe “Savior” prowadzone przez niskie, wspaniałe wokale artysty i dodające całości niezwykłego klimatu chórki tworzone przez dziewczyny z First Aid Kit. To niejedyne kobiece głosy na płycie. W niezwykłym, skupiającym uwagę “The Beautiful Dream” słyszymy Florrie, której dobiegające z oddali wokale wprowadzają nieco ciepła. Nie mniej poruszają minimalistyczne “Hold My Girl” i utkane z dźwięków m.in. pianina i fletu “Only a Human”.

Sporo na “Staying at Tamara’s” potencjalnych radiowych przebojów, choć nikłe zainteresowanie optymistycznym, wakacyjnym “Don’t Matter Now” może zaskakiwać. W pogotowiu George ma jednak społecznie zaangażowane (hey pretty smiling people, we’re alright together), wpadające w ucho “Pretty Shining People”; przepełnione miłością i pozytywnymi emocjami, skoczne “Paradise”; gitarowe, zahaczające o country “Get Away” oraz posiadające rytmiczny, stworzony do klaskania refren “Shotgun”. Połączeniem żywszego, weselszego początku z przybliżoną w poprzednim akapicie smutniejszą częścią krążka zdają się być ładne, folkowe “All My Love” oraz spokojniejsze, przechodzące ledwo przeze mnie zauważane “Sugarcoat”.

“Staying at Tamara’s” nie jest wielkim skokiem do przodu. George Ezra kontynuuje to, co zaczął na swoim debiucie, dalej wyśpiewując tym swoim powalającym, niskim głosem kolejne mniej lub bardziej optymistyczne historie i tworząc melodie z pogranicza folku, bluesa i indie. Nie wiem jak on to robi, ale jego kompozycje nie chcą mi się zbyt szybko znudzić.

Warto: Savior & The Beautiful Dream

8 odpowiedzi do “#843 George Ezra “Staying at Tamara’s” (2018)”

  1. Piękny, niski głos, mmm 🙂 Ciężko wybrać piosenkę, która zauroczyła mnie najbardziej. ‘Sugarcoat’ brzmi cudnie, ale “Pretty Shining People” i “Savior” też będą często w moich głośnikach 🙂

  2. Z pewnością przesłucham ten album! Uwielbiam George’a i do dziś pluję sobie w brodę, że nie pojechałem na zeszłorocznego Open’era… ale koncert w Wawie będzie w tym roku, poważnie to przemyślę! PS. Ciekawym krokiem było zaproszenie do współpracy Florrie, nie spodziewałbym się, że to kiedykolwiek nastąpi.

    To Jest Lista! (kolejny raz) powraca! Zapraszam na bloga, by poznać i posłuchać fragmentów pierwszych piosenek, które już od czwartku powalczą o szczyt listy. http://tojestlista.blogspot.com/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *