#CUTOFF: marzec ’18

#KONCERTOMANIA

Informacja ta pojawiła się już dawno, lecz dopiero w marcu ją potwierdzono – Beyonce i Jay Z ponownie ruszają we wspólną trasę, a jednym z ich przystanków będzie Warszawa (30.6). Kilka dni później w Gdyni rozpoczyna się Open’er, którego line up trochę się w tym miesiącu rozrósł. Do składu dołączyli: Years & Years, Odesza, Superorganism, Vince Staples, Dead Cross, Bomba Estereo, Marmozets i Yonaka. Coraz bardziej zachęcająco wygląda OFF Festival, który ogłosił ostatnio m.in. Zolę Jesus, Ariel Pink i Housewives. Nie brakuje też zapowiedzi osobnych, mniejszych gigów. Usatysfakcjonowani mogą być fani gitar. Do Polski przybędą bowiem Angus & Julia Stone (27.6, Warszawa), Ben Howard (8.6, Warszawa) i George Ezra (20.10, Warszawa). Nowocześniej? Warto polecić koncerty zespołu The Internet (11.7, Warszawa) i Rhye (11.6, Warszawa).

#DUET

Niby gdzieś tam plotki chodziły, niby widzieliśmy ich wspólne zdjęcia, ale konkretów żadnych nie było. Do czasu. Quebonafide i Taco Hemingway, jedni z najpopularniejszych raperów w Polsce, ogłosili, że nagrali wspólny album pod szyldem (a jakże) Taconafide. Płyta zatytułowana została “SOME 0,5 mg”. Do sprzedaży trafi już 13 kwietnia i coś mi podpowiada, że to będzie komercyjny sukces. Tym bardziej, że dwa pierwsze single (przeciętne “Art-B” i rewelacyjne “Tamagotchi”, od którego nie mogę się uwolnić) biją na YouTubie i serwisach streamingowych rekordy popularności. Artyści postanowili wyruszyć w niedługą trasę, podczas której zagrają nie w klubach, ale największych arenach w kraju. Sold out nieunikniony.

#RUMOURHASIT

Od dłuższego czasu obserwuję zmiany, jakie dokonują się w Christinie Aguilerze. Nowa, krótsza fryzura. Ciekawszy styl ubierania (w końcu zniknęły czarne legginsy). Rezygnacja z ciężkiego make upu. Niestety za tym wszystkim nie idzie jeszcze muzyka, choć ta – mam nadzieję – jest na horyzoncie. Niedawno odświeżono wygląd oficjalnej strony internetowej artystki, a w sieci jak grzyby po deszczu zaczęły mnożyć się informacje o jej pierwszej od 2012 (!) roku płycie. Według plotek nowe dzieło wokalistki nosić ma tytuł “Liberation” i składać się z 12 piosenek. Wśród nich pojawić się mają utwory o takich tytułach jak “Like I Do”, “Deserve” i “Right Moves”. Goście? Ponoć Anderson Paak, Demi Lovato, 2Chainz i Ty Dolla $ign. Wycieki? Na razie jeden – “Fall in Line”, który brzmi bardzo obiecująco.

#SURPRISE

Odkąd w 2013 roku Beyonce wydała album bez wcześniejszego go zapowiadania, przynajmniej jedna gwiazda muzyki co roku robi to samo, licząc na równie spektakularny efekt. Tym razem jest to The Weeknd, który wprawdzie zamiast płyty opublikował epkę, ale i tak wystarczyło to, by jego notowania ponownie poszybowały w górę. Nowy mini album artysty zatytułowany został “My Dear Melancholy,”. Ten przecinek nie pojawia się tam przypadkowo. Prawdopodobnie za jakiś czas dostaniemy drugą część tego krótkiego wydawnictwa. A jak broni się ono muzycznie? Epka jest miłą odmianą po “Starboy”. Nie ma tu potencjalnych hitów, ale cieszy, że Kanadyjczyk wymienił Daft Punk na Gesaffelsteina. “My Dear Melancholy,” jest bardziej dziełem dla klubów aniżeli stacji radiowych.

#COVER

Andrew Lloyd Webber, kompozytor muzyki filmowej i teatralnej, postanowił podsumować swój dorobek boksem zawierającym kilka płyt pełnych jego utworów. Wśród znanych nagrań pojawiło się kilka nowości. Jedną z nich jest “You Must Love Me”. Piosenka ta powstała w połowie lat 90. z myślą o filmie “Evita”. Wówczas przypadła ona do zaśpiewania samej Madonnie, która wcieliła się w tytułową postać. Na składance nie znajdziemy jednak oryginału, lecz cover, za który odpowiedzialna jest Lana Del Rey. Przyzwoity i szanujący oryginał cover, warto dodać.

#ANNIVERSARY

9 marca 1993 roku ukazał się czwarty solowy album Stinga zatytułowany “Ten Summoner’s Tales”. To właśnie na tej płycie znajdują się dwie kompozycje, które należą do najbardziej znanych nagrań artysty – “Fields of Gold” i “Shape of My Heart”. W sierpniu 1994 roku krążek ten był pierwszą rzeczą, jaka sprzedana została przez Internet. Królowa Soulu, Aretha Franklin, nieczęsto dzieli się nowymi albumami. W latach 90. wydała zaledwie dwa. Jednym z nich było mające swą premierę 23 marca 1998 roku “A Rose Is Still a Rose”. Nad nowymi utworami Franklin pracowała m.in. z Lauryn Hill i Babyfacem. Za swoją pracę otrzymała dwie nominacje do Grammy. O ile mniejszą zawodową aktywność Arethy usprawiedliwić można jej wiekiem, tak lenistwo raperki Lil Kim jest dla mnie zadziwiające. W marcu 2003 roku ukazała się jej przedostatnia płyta “La Bella Mafia”, która stała się najlepiej sprzedającym się żeńskim albumem hip hop roku. Krążek promowały takie numery jak “The Jump Off” i “Magic Stick”, a wśród zaproszonych gości znaleźli się m.in. Missy Elliott i 50 Cent. Na koniec coś z innej bajki – dziesięć lat temu do sprzedaży trafił trzeci album duetu The Kills “Midnight Boom”, którego tytuł odnosi się do pory dnia, w której zespołowi najlepiej się pracowało nad nowymi kompozycjami. Najbardziej znaną piosenką z tego zestawu stał się utwór “Black Balloon”.

#RETRO

Niemiecki zespół Nena należy do tych wykonawców, których kariera zakończyła się po jednym przeboju. Ot, jedni z wielu one-hit wonders. Tym wspomnianym hitem było nic innego jak “99 Luftballons”, które doczekało się także anglojęzycznej wersji (“99 Red Balloons”). Utwór powstał w 1983 roku. Kompozycja utrzymana jest w klimatach new wave, a jej tekst zainspirowany został żartem zrobionym dziesięć lat wcześniej przez amerykańskich studentów, którzy wysłali w powietrze mnóstwo balonów mających symulować pojawienie się UFO. Pod tym wszystkim kryje się jednak opowieść o ludziach z głowami pełnymi marzeń, którym przyszło żyć w niespokojnych czasach. Niemiecka wersja piosenki doszła do 1. miejsca na listach przebojów w takich krajach jak Australia, Austria, Niemcy, Japonia, Holandia i Nowa Zelandia.

99 Jahre Krieg ließen keinen Platz für Sieger

#5XPIOSENKA

GEORGE EZRA & FIRST AID KIT – SAVIOR. Brytyjski wokalista George Ezra długo kazał nam czekać na następcę swojej bestsellerowej płyty “Wanted on Voyage”. Moja recenzja na dniach, ale już teraz mogę zdradzić, że highlightem albumu jest “Savior” – dojrzała, folkowo-westernowa kompozycja prowadzona przez niskie, wspaniałe wokale artysty i dodające całości niezwykłego klimatu chórki tworzone przez dziewczyny z First Aid Kit.

LILY ALLEN – HIGHER. Powoli mijają cztery lata od premiery średnio udanego krążka “Sheezus”, a już w czerwcu brytyjska wokalistka Lily Allen odda w nasze ręce jego następcę, “No Shame”. Jeśli płyta skrywać będzie takie nagrania jak “Higher”, wstydu faktycznie nie będzie. Nowa Allen to Allen bardzo nowoczesna i… słodka. Tak łagodnie i delikatnie artystka jeszcze nie grała. Jej wysoki głos świetnie pasuje do leciutkiego, wiosennego bitu.

CHVRCHES & MATT BERNINGER – MY ENEMY. Nie potrafię zachwycać się szkocką synth popową grupą CHVRCHES z uroczą, dziewczęcą Lauren Mayberry na wokalu, choć w wersji live potrafią do siebie przekonać niemalże każdego. Ich nowy singiel “My Enemy” zainteresował mnie z dwóch powodów- jeden to Mat, drugi Berninger. Obecność lidera mojego ukochanego The National była zaskoczeniem. Jego smutny głos pięknie wpisał się w ten muśnięty melancholią, elektroniczno-popowy, enigmatyczny, choć słodki obraz.

THE KILLS – STEPPIN’ RAZOR. Nic na razie nie wiemy o nowym studyjnym albumie amerykańskiego duetu The Kills, ale co jakiś czas jesteśmy obdarowywani nowymi nagraniami. Podobnie było na samym początku miesiąca, kiedy to Alison i Jamie podzielili się podwójnym singlem. Jedną z premier był cover “Steppin’ Razor” Petera Tosha. Powolny, garażowo-blues rockowy kawałek wykonywany jest przez Mosshart lekko zniekształconym, seksownym głosem.

MØ – NOSTALGIA. Pod koniec zeszłego roku wydała epkę “When I Was Young” i zdążyła się udzielić w kilku featuringach (m.in. śpiewa u Noah Cyrus i Diplo). Dziś MØ powraca z solową piosenką, która zasługuje na tytuł jednej z najciekawszych w jej skromnej dyskografii. Wydawać by się mogło, że kompozycja zatytułowana “Nostalgia” musi być spokojnym, melancholijnym nagraniem. Nie u Dunki. Ona swa opowieść o pierwszej miłości ubrała w wyraziste, zwariowane dźwięki i gorączkowe, niepoukładane wokale. Dobre to.

#LASTFM

10 piosenek marca

  1. Taconafide – Tamagotchi
  2. Editors – No Sound But the Wind
  3. Linia Nocna – Nad Wisłą
  4. Editors – Counting Spooks
  5. Bownik – Franz Beckenbauer
  6. Lykke Li – I Never Learn
  7. Joan As Police Woman – Wonderful
  8. Editors – Belong
  9. Joan As Police Woman – Steed (for Jean Genet)
  10. George Ezra – Savior

10 płyt marca

  1. Editors – Violence
  2. Joan As Police Woman – Damned Devotion
  3. Lykke Li – I Never Learn
  4. U.S. Girls – In a Poem Unlimited
  5. Toni Braxton – Sex & Cigarettes
  6. George Ezra – Staying at Tamara’s
  7. Franz Ferdinand – Always Ascending
  8. Forget About Julia – No One Else
  9. G-Eazy – The Beautiful & Damned
  10. Superorganism – Superorganism

10 artystów marca

  1. Editors
  2. Toni Braxton
  3. Franz Ferdinand
  4. Joan As Police Woman
  5. Lykke Li
  6. George Ezra
  7. The Neighbourhood
  8. U.S. Girls
  9. Forget About Julia
  10. The National

4 odpowiedzi do “#CUTOFF: marzec ’18”

  1. Niestety, Taconafide nie zawitają do Szczecina, ale nie wyczuwam pilnej potrzeby ich zobaczyć.
    Jestem ciekawa tego “My Dear Melancholy,” sprawdzę ją w przyszłym miesiącu. “You Must Love Me” w wykonaniu Lany nie zrobiło na mnie wrażenia, wersja Madonny ma zdecydowanie więcej emocji. Od Lily bardziej podoba mi się “Three”; ostatnio przesłuchałam jej pierwszą płytę i tęsknię za taką beztroską dziewczyną… Fajnie też, że napisałaś o “99 Luftballons”.
    U mnie nowy wpis, zapraszam i pozdrawiam. 🙂

  2. Świetnie się słucha George’a Ezry w tym nowym utworze, zaraz przesłucham nowy album 🙂 A Christina rzeczywiście mogłaby już coś wydać, też czekam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *