RECENZJE: Folk Bitch Trio “Now Would Be a Good Time” & Lambrini Girls “Who Let the Dogs Out”

Dwa zespoły – dwa zupełnie różne sposoby mówienia o świecie. Folk Bitch Trio i Lambrini Girls są młodymi grupami z różnych stron globu, które pokazują, że kobiecy głos w muzyce może brzmieć na wiele różnych sposobów. Pierwszy z projektów stawia na spokojne melodie, emocje i bliskość, drugi zaś na hałas, bunt i mocny przekaz. Choć grają inaczej, obie formacje mają coś ważnego do powiedzenia. Obie też zaprezentowały w 2025 roku swoje debiutanckie krążki.

Czytaj dalej RECENZJE: Folk Bitch Trio “Now Would Be a Good Time” & Lambrini Girls “Who Let the Dogs Out”

Halloween nadeszło wcześniej – Siouxsie and the Banshees “Kaleidoscope” (1980) & “Juju” (1981)

Debiutujący w drugiej połowie lat 70. brytyjski zespół Siouxsie and the Banshees powoli podbijał serca fanów ostrzejszych brzmień swoją wizją post punkowych melodii, umieszczając nawet jeden z singli w pierwszej dziesiątce listy przebojów w UK. Od samego początku w formacji wybuchały jednak sprzeczki, które doprowadziły do tego, że lata 80. grupa powitała w zmienionym składzie.

Czytaj dalej Halloween nadeszło wcześniej – Siouxsie and the Banshees “Kaleidoscope” (1980) & “Juju” (1981)

Lata 70. w perspektywie Siouxsie and the Banshees: “The Scream” (1978) & “Join Hands” (1979)

Sign the Banshees: do it now. Graffiti o takiej treści pojawiało się w końcówce lat 70. na ścianach siedzib wytwórni płytowych w całym Londynie. Miało na celu zwrócenie uwagi na nowy wówczas zespół, Siouxsie and the Banshees. Kontrakt na nagranie debiutanckiej płyty zaoferowało im w końcu Polydor Records, które wydawało albumy m.in. Cream, Bee Gees i Erica Claptona. Inne wytwórnie patrzyły później z zazdrością, bo Siouxsie and the Banshees stali się jedną z najważniejszych alternatywnych grup w historii.

Czytaj dalej Lata 70. w perspektywie Siouxsie and the Banshees: “The Scream” (1978) & “Join Hands” (1979)

RECENZJA: Italia 90 “Living Human Treasure” (2023) (#1412)

Gdy wpisujemy w Google frazę Italia 90, wyskakuje nam masa informacji i wspomnień o mistrzostwach świata w piłce nożnej, które odbywały się w słonecznych Włoszech na początku lat 90. Wiele lat później w deszczowej Wielkiej Brytanii nazwę Italia 90 dla swojego zespołu przyjęła grupa przyjaciół, która zamiast robić zamieszanie na boisku postanowiła zawładnąć sceną.

Czytaj dalej RECENZJA: Italia 90 “Living Human Treasure” (2023) (#1412)

RECENZJA: Willow “COPINGMECHANISM” (2022) (#1411)

Przed dwoma laty Willow (ze słynnej, hollywoodzkiej rodzinki Smith) stwierdziła, że ma ochotę narobić hałasu. Ten metaforyczny spowodowany przez nią został już przed dekadą, gdy kręciła głową w rytm przeboju “Whip My Hair”. Tym razem artystka postanowiła zgromadzić instrumenty, których brzmienie ciężko przegapić. I chyba je polubiła, gdyż po przybieraniu na każdej kolejnej płycie innej postaci, drugi album z rzędu poświęciła swoim punkowym inspiracjom.

Czytaj dalej RECENZJA: Willow “COPINGMECHANISM” (2022) (#1411)

RECENZJA: Squid “O Monolith” (2023) (#1404)

Nie wiemy jeszcze, dlaczego płyta nazywa się tak, jak się nazywa – takich słów nie wypowiedział dotąd chyba żaden artysta. Do czasu zespołu Squid, który przed dwoma laty bardzo pozytywnie zaskoczył prezentując swoją wizję nietypowego punk rocka, a dziś wraca z krążkiem “O Monolith”. To właśnie tytuł tego albumu nie ma jeszcze interpretacji. Jest równie nietypowy i zagadkowy co muzyka, jaka się na nim znalazła.

Czytaj dalej RECENZJA: Squid “O Monolith” (2023) (#1404)

RECENZJA: Fousheé “softCORE” (2022) (#1354)

Przeszło dwieście milionów streamów w serwisie Spotify robi wrażenie – takim wynikiem pochwalić się może jamajska wokalistka Fousheé, której singiel “Deep End” był jednym z najważniejszych sleeper hitów 2020 roku. Popularność piosenki otworzyła przed artystką wiele drzwi. Dziś Britanny Fousheé robi coś, co może je za chwilę przed nią zamknąć na klucz.

Czytaj dalej RECENZJA: Fousheé “softCORE” (2022) (#1354)

RECENZJA: Demi Lovato “Holy Fvck” (2022) (#1331)

Jej ubiegłoroczny, pełen osobistych wyznań album “Dancing with the Devil… the Art of Starting Over” określam mianem wydawnictwa, które pozwala nam zrozumieć, przez co przechodziła Demi Lovato przez ostatnie lata. Najnowszy krążek ten porządek burzy i niczym tornado przechodzi przez całą dyskografię Amerykanki, w pył ścierając jej popowe oblicze.

Czytaj dalej RECENZJA: Demi Lovato “Holy Fvck” (2022) (#1331)

RECENZJA: Just Mustard “Heart Under” (2022) (#1327)

Nad musztardę przedkładam wprawdzie keczup, ale nie wahałam się ani chwili, gdy w proponowanych mi nowościach zobaczyłam album zespołu, który przedstawia nam się jako Just Mustard. “Heart Under” jest drugim wydawnictwem w karierze irlandzkiej kapeli, a zarazem pierwszym, które powstało przy wsparciu większej wytwórni. Pojawiły się pieniądze, ale grupa nie sprzedała swojej post punkowej duszy.

Czytaj dalej RECENZJA: Just Mustard “Heart Under” (2022) (#1327)

RECENZJA: Squid “Bright Green Field” (2021) (#1316)

Zrodzona z fascynacji niemieckim krautrockiem i jedną z jego największych legend – zespołem Neu! – brytyjska kapela Squid być może długo nie zaprezentowałaby debiutanckiej płyty, gdyby nie lockdown, który zablokował jej możliwość koncertowania z materiałem z epki “Town Centre” i pojedynczymi singlami. W połowie 2021 roku dowodzona przez perkusistę Olliego Judge’a grupa gotowa była na premierę “Bright Green Field”.

Czytaj dalej RECENZJA: Squid “Bright Green Field” (2021) (#1316)