#722 John Legend “Darkness and Light” (2016)

Za jego poprzedni, wydane w 2013 roku album “Love in the Future” zabrałam się dopiero kilka miesięcy temu, więc nie towarzyszyło mi zniecierpliwienie, a także ominęło wypisywanie na Twitterze dziesiątek wiadomości ozdobionych kilkoma znakami zapytania, w stylu “Mr Legend, where is new music ?!??!”. Premierowy materiał amerykańskiego neosoulowego wokalisty przyszedł do mnie w chwili, kiedy każda muzyczna redakcja domyka swoje końcoworoczne zestawienia. Czy znajdzie się w takowych miejsce dla Johna Legenda?

Czytaj dalej #722 John Legend “Darkness and Light” (2016)

#716 Emeli Sandé “Long Live the Angels” (2016)


Chyba nawet najwierniejsi fani brytyjskiej wokalistki Emeli Sandé zaczynali wątpić, czy otrzymamy jej drugi studyjny album, zanim poprzedni zdmuchnie pięć świeczek na urodzinowym torcie. Tak długa przerwa między “Our Version of Events” a “Long Live the Angels” jest zaskakująca. Byłam przekonana, że Emeli będzie kuć żelazo póki gorące. Tym bardziej, że debiut był jedną z najlepiej sprzedających się płyt w Wielkiej Brytanii w swoim czasie. Sandé przeczekała jednak ten gorący okres, poudzielała się w kilku feauturingach i pozwoliła, byśmy za nią zatęsknili. Bo tęskniliśmy, prawda?

Czytaj dalej #716 Emeli Sandé “Long Live the Angels” (2016)

#713 Alicia Keys “Here” (2016)

We can hate each other and fear each other, we can build these walls between each other śpiewa Alicia Keys w “Holy War”, niejako załamując ręce nad kondycją społeczeństwa. Wokalistka chce zmieniać świat, by był on bardziej przyjaznym i bezpiecznym miejscem dla każdej jednostki. Takich zaangażowanych społecznie płyt pojawiło się w tym roku już kilka (m.in. “The Hope Six Demilition Project” PJ Harvey), lecz na żadnej z nich tematyka nie stworzyła tak pięknej mozaiki z muzyką. Warto było czekać te cztery lata na szósty studyjny album artystki, która w intrze “The Beginning” określiła się mianem Niny Simone.

Czytaj dalej #713 Alicia Keys “Here” (2016)

#704 Solange “A Seat at the Table” (2016)


Siostry Knowles lubią zaskakiwać. Beyoncé już dwa razy zaprezentowała nam płytę bez wcześniejszego jej zapowiadania. Solange zaś nową wydała w chwili, kiedy każdy zdążył postawić na niej krzyżyk. Obie wokalistki cenią też sobie muzyczne eksperymenty i wychodzenie poza ramy tradycyjnego r&b. W tej konkurencji górą jest jednak młodsza Knowles, która już w 2012 roku kombinowała z brzmieniem, oddając w nasze ręce epkę “True”. 30 września 2016 roku Solange znów się pojawiła. I oby tym razem została na dłużej.

Czytaj dalej #704 Solange “A Seat at the Table” (2016)

#690 Imany “The Wrong Kind of War” (2016)

Epka „There Were Tears” ponownie rozbudziła moje nadzieje na otrzymanie wkrótce (wrzesień?) drugiego longplay’a wokalistki – pisałam na początku maja w recenzji wspomnianego mini albumu. Nowy krążek Imany przyszedł do nas nieco wcześniej, bo 26 sierpnia 2016 roku. Tego samego dnia na sklepowych półkach pojawiły się płyty Britney Spears (“Glory”) i Celine Dion (“Encore Un Soir”), ale moja uwaga w dużej mierze skupiła się  na działającej we Francji artystce, która jeszcze parę lat temu zajmowała się modelingiem. Na szczęście (dla nas) Imany woli dziś być na okładkach płyt, a nie kolorowych magazynów.

Czytaj dalej #690 Imany “The Wrong Kind of War” (2016)

#682 Fantasia “The Definition of…” (2016)

Jest cała masa wykonawców, których sława nie wychodzi poza pewien obszar ze względu na prezentowaną muzykę. W Polsce takim gatunkiem, z którym ciężko jest się przebić, jest r&b. Wprawdzie w radiu można usłyszeć utwory Beyonce czy Alicii Keys, ale najczęściej są to te z ich propozycji, które chętniej zerkają w stronę popu. Mniej znane nazwiska nie mają u nas czego szukać. Jedną z takich “poszkodowanych” wokalistek jest Fantasia, laureatka trzeciej edycji “American Idol”. Właśnie wydała swoją czwartą płytę. W polskich sklepach raczej jej nie znajdziemy, ale od czego jest Internet, który bariery terytorialne pokonuje w mgnieniu oka. Dla “The Definition of…” warto z tego skorzystać.

Czytaj dalej #682 Fantasia “The Definition of…” (2016)

#663 Corinne Bailey Rae “The Heart Speaks in Whispers” (2016)

Kiedy w 2010 roku Corinne Bailey Rae wydawała swoją ostatnią płytę, Rihanna śpiewała o “Rude Boy”, Sia dopiero zdobywała sławę jako songwriterka a nikt nie przypuszczał, jak rozwinie się kariera Nicki Minaj. Gdy artystka pojawiła się w 2006 roku, stawiano ją w jednym rzędzie z Amy Winehouse i Joss Stone, którym zresztą dorównywała popularnością. Dziś Wielka Brytania chwali się Adele, Jessie J i Ellie Goulding. Corinne przez te lata usunęła się w cień, lecz ja na żadną z płyt wymienionych w poprzednim zdaniu wokalistek tak nie czekałam, jak na trzecie dziecko Bailey Rae. Album “The Heart Speaks in Whispers” ujrzał w końcu światło dzienne.

Czytaj dalej #663 Corinne Bailey Rae “The Heart Speaks in Whispers” (2016)

#659 Imany “There Were Tears” (2016)

Kiedy w 2012 roku recenzowałam debiutancki album Imany (byłej modelki, która porzuciła wybiegi na rzecz estrady)  “The Shape of a Broken Heart”, nie sądziłam, że trafiłam na kobietę, która chwilę później doczeka się statusu jednej z najulubieńszych wokalistek Polaków. Singiel “You Will Never Know” odbił się szerokim echem po listach przebojów i Imany po prostu nie mogła tego nie zauważyć – dziś wydawać by się mogło, że w Polsce koncertuje się jej najlepiej. Ostatni raz na dłużej odwiedziła nas rok temu. Śpiewała nowe piosenki, choć na płycie wydaje je dopiero dziś.

Czytaj dalej #659 Imany “There Were Tears” (2016)

#658 Beyoncé “Lemonade” (2016)

Kiedy życie daje ci cytryny, zrób z nich lemoniadę, albo (gdy podobnie jak Beyoncé masz muzyczny talent) nagraj cały album, przekształcając swoje niezbyt optymistyczne emocje w garść piosenek. Amerykańska diva po raz kolejny postawiła Internet na głowie, wydając (nie-z-takiego) zaskoczenia szósty solowy krążek “Lemonade”. Beyoncé tymi jedenastoma (plus znane wcześniej “Formation”) kompozycjami zapewniła sobie długą obecność na ustach wszystkich, którzy przez najbliższe miesiące analizować je będą wszerz i wzdłuż, by odpowiedzieć sobie na pytanie, co właściwie dzieje się w związku najpopularniejszej pary muzycznego biznesu.

Czytaj dalej #658 Beyoncé “Lemonade” (2016)

#657 Rhye “Woman” (2013)

Duński zespół Quadron, którego członkiem jest Robin Hannibal, nagrywał nową płytę, kiedy wytwórnia (w barwach której działali) podsunęła im pomysł stworzenia co nieco z innym artystą, który do niej przynależał – Mikem Miloshem. Hannibal szybko dogadał się z nowym kolegą i kilka dni po pierwszym spotkaniu wpadli na pomysł, że warto byłoby razem pobawić się w studiu. Efektem ich współpracy jest duet Rhye, który z początku wrzucał pojedyncze kompozycje do Internetu, badając, jak reagują na nie słuchacze. Odbiór był bardzo pozytywny, i niedługo potem do sprzedaży trafiła ich debiutancka płyta “Woman”.

Czytaj dalej #657 Rhye “Woman” (2013)