RECENZJA: Cardi B “Am I the Drama?” (2025) (#1637)

Sześć lat – tyle musieli czekać fani amerykańskiej raperki Cardi B na jej drugi album. Od wydania przełomowego “Invasion of Privacy” w 2018 roku raperka karmiła nas pojedynczymi singlami i głośnymi featuringami, ale wciąż brakowało konkretów co do pełnoprawnej płyty. W końcu nadszedł krążek “Am I a Drama?”. Tytuł albumu idealnie podsumowuje jej karierę, gdyż Cardi B ma na koncie więcej skandali i kontrowersji niż przebojów. 

Czytaj dalej RECENZJA: Cardi B “Am I the Drama?” (2025) (#1637)

RECENZJA: Taylor Swift “The Life of a Showgirl” (2025) (#1636)

Bijąca rekordy popularności trasa koncertowa The Eras Tour nie mogła nie zostawić na Taylor Swift żadnego śladu. Zainspirowana swoim życiem na scenie w blasku reflektorów artystka zatytułowała nową płytę “The Life of a Showgirl” dołączając tym samym do grona takich gwiazd jak Kylie Minogue czy Christina Aguilera, które podobną stylistykę eksplorowały już wcześniej. Miały być cekiny, pióra, kabaret, tony konfetti i pełen glamour. Takie skojarzenia pojawiły mi się w głowie przed premierą wydawnictwa. Rzeczywistość okazała się być biedniejsza.

Czytaj dalej RECENZJA: Taylor Swift “The Life of a Showgirl” (2025) (#1636)

RECENZJA: Joy Crookes “Juniper” (2025) (#1635)

Prawie cztery lata. Właśnie tyle kazała nam czekać Joy Crookes na kolejny rozdział swojej muzycznej opowieści – album “Juniper”. Jej debiut był zjawiskiem: olśniewającym wejściem na scenę, które na długo zostawiło ślad w wyobraźni słuchacza. Nic więc dziwnego, że oczekiwania wobec następcy urosły do całkiem sporych rozmiarów. Crookes nie uległa jednak presji. Zamiast pośpiechu wybrała cierpliwość, zbierając materiał, z którego może być naprawdę dumna. Teraz, gdy nowe utwory wreszcie ujrzały światło dzienne, można poczuć, że ta długa przerwa miała swój sens, a Joy okazała się być artystką, która nie chce serwować muzycznych fast foodów.

Czytaj dalej RECENZJA: Joy Crookes “Juniper” (2025) (#1635)

RECENZJA: Mariah Carey “Here For It All” (2025) (#1634)

Mariah Carey od dawna należy do grona artystek, których legenda wydaje się większa od ich kolejnych muzycznych kroków. Przez ostatnie lata świąteczny hit “All I Want for Christmas Is You” podtrzymywał jej obecność w masowej wyobraźni, podczas gdy nowe nagrania nie wzbudzały już tej samej ekscytacji. A jednak niedawne jubileusze jej najważniejszych płyt przypomniały mi, jak wiele radości i emocji niosła kiedyś jej muzyka, rozbudzając cichą tęsknotę za tamtym brzmieniem. Jak w stosunku do jej starszych płyt wypada “Here For It All”?

Czytaj dalej RECENZJA: Mariah Carey “Here For It All” (2025) (#1634)

RECENZJA: Lola Young “I’m Only F**king Myself” (2025) (#1633)

Chociaż obecnie muzyczne trendy nie żyją zbyt długo, piosence “Messy” brytyjskiej wokalistki Loli Young udało się zaistnieć na dłuższą chwilę. I gdy systematycznie spada liczba filmików, w których przebój robi za dźwiękowe tło, artystka chce udowodnić nam, że traktuje swoją karierę serio i nie chce być one hit wonder. W efekcie po upływie roku od przełomowego krążka “This Wasn’t Meant for You Anyway” otrzymujemy kolejny longplay od niepokornej Brytyjki.

Czytaj dalej RECENZJA: Lola Young “I’m Only F**king Myself” (2025) (#1633)

Luźne taśmy: wrzesień ’25

Nieśmiałe pląsy przy nowym singlu Rochelle Jordan i owiany chłodem utwór Marissy Nadler. Przypomnienie o zespole, który wydał na początku lat 90. jedną płytę i zniknął. Amerykańska, mało znana formacja i jej kompozycja, która staje do walki o tytuł piosenki roku. Te i inne kawałki towarzyszyły mi we wrześniu.

Czytaj dalej Luźne taśmy: wrzesień ’25

RECENZJA: Toni Braxton “Libra” (2005) (#1632)

Ta płyta jest jak przelotna znajomość, o której nie chcesz rozmawiać – takimi słowami podsumowała krążek “Libra” Toni Braxton kilka lat po jej wydaniu. Artystka przygotowując swój szósty projekt liczyła na wiele. Nowa wytwórnia, nowi współpracownicy, nowe pomysły. To miał być świeży start i odważny krok na przód. Co z tego wyszło?

Czytaj dalej RECENZJA: Toni Braxton “Libra” (2005) (#1632)

RECENZJA: Jessie Murph “Sex Hysteria” (2025) (#1631)

Przed rokiem w ucho wpadła mi płyta “That Ain’t No Man That’s the Devil” amerykańskiej wokalistki Jessie Murph – uwagę skutecznie przyciągał charakterystyczny, oryginalny wokal jej autorki. Artystka stawiała na filmowe, często monumentalne produkcje, wplatając w to elementy country, folku, soulu czy retro popu. Był to solidny, szczery materiał, ale bardziej wyglądający mi na poszukiwanie własnego języka aniżeli artystyczny manifest siły i talentu. Dziś Jessie atakuje z kolejnym krążkiem, “Sex Hysteria”.

Czytaj dalej RECENZJA: Jessie Murph “Sex Hysteria” (2025) (#1631)

RECENZJA: Kirby “Miss Black America” (2025) (#1630)

Po pisaniu piosenek dla m.in. Rihanny, Ariany Grande, Christiny Aguilery i Brandy amerykańska tekściarka Kirby Lauryen stwierdziła, że pora zaśpiewać własne słowa pod swoim prawdziwym imieniem. Zadebiutowała w 2020 roku albumem “Sis. He Wasn’t the One”, lecz to tegoroczna “Miss Black America” skuteczniej przyciąga uwagę. Wychowana pomiędzy Memphis a Mississippi artystka chce, by jej dzieło było powrotem do korzeni, świadectwem dziedzictwa oraz hołdem dla przeszłości.

Czytaj dalej RECENZJA: Kirby “Miss Black America” (2025) (#1630)

O tym, co mnie irytuje we współczesnej muzyce

Pewnie każdy meloman ma swoje małe listy rzeczy, które potrafią go wyprowadzić z równowagi. Nie chodzi nawet o to, że nowe pokolenia artystów tworzą “gorzej” czy “lepiej” – muzyka wszak zawsze się zmienia, a gust to sprawa osobista. Ale są pewne zjawiska i trendy, które z czasem zaczynają drażnić tak, że trudno przejść obok nich obojętnie. W tym artykule pozwolę sobie trochę ponarzekać – czasem z przymrużeniem oka – na to, co mnie najbardziej irytuje we współczesnej muzyce. Bo choć ją kocham, mam wrażenie, że ona wcale nie odwzajemnia moich uczuć.

Czytaj dalej O tym, co mnie irytuje we współczesnej muzyce