#876 Ängie “Suicidal Since 1995” (2018)

Kiedy dwadzieścia parę lat temu zespół Nick Cave and the Bad Seeds wydawał album “Murder Ballads”, pojawiły się krytyczne głosy, że swoimi kompozycjami formacja gloryfikuje zbrodnię. Szwedzka wokalistka Ängie widownię ma na razie znacznie mniejszą, ale i ona tłumaczyć się musiała z otoczki debiutanckiej płyty “Suicidal Since 1995”, którą zdobi mroczna, ale piękna grafika przedstawiająca wisielca. Nie chcę, by ludzie myśleli, że samobójstwo jest glamour, mówi Szwedka, dodając, że ceni życie i stara się żyć jego pełnią.

Czytaj dalej #876 Ängie “Suicidal Since 1995” (2018)

#875 Camila Cabello “Camila” (2018)

Trudno mi to ukryć – z nieufnością podchodzę do wokalistek, które podbijają dziś listy przebojów po obu stronach Atlantyku. Zasłuchuję się w Madonnie, Kylie Minogue czy Christinie Aguilerze i po prostu ciężko mi uwierzyć, by któraś z tych młodych śpiewających pań doczekała się za kilkanaście lat statusu żywej (oby) legendy muzyki. Aż za często towarzyszy mi myśl, że to sensacje jednego sezonu. Tym bardziej w świecie, w którym konsumujemy muzykę bardzo szybko i mniej przywiązujemy się do poszczególnych artystów. Z recenzenckiego obowiązku postanowiłam jednak przywitać się z Camilą Cabello.

Czytaj dalej #875 Camila Cabello “Camila” (2018)

#872 Bishop Briggs “Church of Scars” (2018)

W Internecie znaleźć można kilka jej dodatkowych piosenek (…), wystarczyłoby dograć ze dwie-trzy i voilà. To mógłby być najlepszy płytowy debiut tego roku – pisałam w recenzji ubiegłorocznej epki Bishop Briggs. Dwudziestosześcioletnia Brytyjka muzyczną karierę rozpoczęła w 2015 roku, szybko zwracając na siebie uwagę fanów kobiecych, alternatywnych postaci. Z wydaniem debiutanckiego longplay’a zwlekała jednak do tego roku. Dość czasu, by nagrać wiele piosenek. W Briggs obudził się mały leniuszek, ale warto przymknąć na to oko.

Czytaj dalej #872 Bishop Briggs “Church of Scars” (2018)

#870 Lykke Li “So Sad So Sexy” (2018)

Szwedzka wokalistka Lykke Li chyba nie mogła lepiej uczcić dziesięciolecia swojej muzycznej kariery jak premierą nowego wydawnictwa. Tak, drodzy czytelnicy. Autorka przeboju “I Follow Rivers” na scenie pojawiła się w 2008 roku, szybko zdobywając sympatię osób, którzy od zwykłego, beztroskiego popu wolą pop chłodniejszy, grający na emocjach i chętnie wchodzący we współpracę z dream popem czy indie. Do tego grona zaliczam się i ja, co sprawiło, że z “So Sad So Sexy” mam niemały problem.

Czytaj dalej #870 Lykke Li “So Sad So Sexy” (2018)

#869 Jorja Smith “Lost & Found” (2018)

Jorja Smith – Brytyjka, która dopiero co zdmuchnęła dwadzieścia jeden świeczek na urodzinowym torcie – nie jest postacią do końca nową na muzycznej scenie. Śpiewała dla Drake’a, Kali Uchis, Stormzy’ego a w 2018 wybrana została zwyciężczynią Critic’s Choice podczas Brit Awards, mając na koncie epkę “Project 11”. Swojej debiutanckiej płyty “Lost & Found” nie wydała więc jako wokalistka, która dopiero co zabiega o nasze względy, lecz artystka, wobec której miało się już pewne, wcale nie tak małe, oczekiwania.

Czytaj dalej #869 Jorja Smith “Lost & Found” (2018)

#867 Jessie J “R.O.S.E.” (2018)


To było mocne wejście. Brytyjska wokalistka Jessie J swój pierwszy, hitowy singiel “Do It Like a Dude” napisała dla Rihanny, lecz w ostatniej chwili zmieniła zdanie i zostawiła utwór sobie. Dziś kolejnych przebojów już nie ma, ale jedno się nie zmieniło – Jessie J ponownie myśli o sobie. I przestaje walczyć o popularność, wydając zestaw piosenek, z których może być dumna.

Czytaj dalej #867 Jessie J “R.O.S.E.” (2018)

#866 The Carters “Everything Is Love” (2018)

Tym razem nie było większej niespodzianki, nawet jeśli płyta ta ukazała się bez wcześniejszej zapowiedzi. The Carters to nie kto inny jak Beyoncé Knowles i Jay Z – power couple, która od lat nie schodzi z ust melomanów i plotkarzy. I, takie odnoszę wrażenie, właśnie dla tych drugich powstał ten album. By przekonać ich, że Queen Bee i Jay Z są zgodnym, szczęśliwym małżeństwem, które trudne czasy ma już za sobą. Ile w tym prawdy a ile… marketingu?

Czytaj dalej #866 The Carters “Everything Is Love” (2018)

#865 Lily Allen “No Shame” (2018)

Na początku wokalnej kariery Lily Allen była jedną z najbardziej kontrowersyjnych kobiecych postaci brytyjskiej sceny muzycznej, o której prasa uwielbiała się rozpisywać. Z biegiem czasu media znalazły sobie inne ofiary, a szum wokół każdego kolejnego kroku artystki ucichał. I chociaż nieobce mi jest przeglądanie plotkarskich portali, o rewolucji w prywatnym życiu Lily dowiedziałam się dopiero z jej czwartej studyjnej płyty, “No Shame”. Tak szczera Allen z nami jeszcze nie była.

Czytaj dalej #865 Lily Allen “No Shame” (2018)

#864 Christina Aguilera “Liberation” (2018)

Kiedy wydawała swój ostatni studyjny album (“Lotus”), wszyscy śpiewali piosenki Adele, Lady Gaga wciąż była na topie, Beyoncé nie wydawała płyt z zaskoczenia i nie prała publicznie rodzinnych brudów, nikt nie przypuszczał, że Rihanna da radę nagrać tak świetną płytę jak “Anti”, a wokalna kariera Ariany Grande dopiero raczkowała. Christina Aguilera jeszcze nigdy nie wystawiła cierpliwości swoich fanów na tak dużą próbę, zwlekając z premierą nowego wydawnictwa niemalże sześć lat. Wraca dziś w wersji sauté oraz celebruje wolność i niezależność.

Czytaj dalej #864 Christina Aguilera “Liberation” (2018)

#863 Arctic Monkeys “Tranquility Base Hotel & Casino” (2018)

In five years time, will it be “Who the fuck’s Arctic Monkeys?” – takie słowa padają w jednej ze starszych kompozycji brytyjskiej formacji. Nieprzypadkowo przywołuję ten cytat. W końcu właśnie tyle lat wyniosła przerwa między “AM” i “Tranquility Base Hotel & Casino”. Wers napisany przez Alexa Turnera nie okazał się być jednak proroczym. Dziś melomani nie zadają sobie pytania, kim są Arktyczne Małpy. Po premierze tej płyty zastanawiają się za to, czy to jeszcze są Arktyczne Małpy.

Czytaj dalej #863 Arctic Monkeys “Tranquility Base Hotel & Casino” (2018)